Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 30 maja. Imieniny: Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama
25/04/2020 - 10:15

"Siostro, proszę się nie martwić, bo ja w drodze nie umrę”

„Bardzo słabiutka. Już wcale nie może wstawać i prawie nie je. Zrezygnowana bardzo i bardzo budująca wyczekuje tej chwili, gdy się połączy z Panem Jezusem. I wcale się nie boi”

Łagiewniki III
Śmierć
5 października 1938

W sobotę, 17 września 1938 roku, na kilkanaście dni przed śmiercią Faustyny, infirmerka siostra Alfreda Pokora przywiozła ją do klasztoru w Łagiewnikach. Ze szpitala na Prądniku jechały bryczką. Dziesięć kilometrów.

„Droga nasza była bardzo ciężka – wspominała po latach siostra Alfreda. – Zdawało się, że do domu nie dowiozę ją żywą. Kilkakrotne omdlenie niepokoiło mnie bardzo. Widząc to, Siostra Faustyna, choć cierpiała bardzo, uspokajała mnie, mówiąc: »Siostro, proszę się nie martwić, bo ja w drodze nie umrę«”. Siostry w Józefowie, skąd Faustyna wyjechała pięć miesięcy wcześniej, były zdumione jej stanem i wyglądem. „Twarz wychudzona, o zupełnie zmienionym owalu, żółta, oczy ogromne, wpadnięte, oczodoły podsiniałe, spojrzenie głębokie, badawcze i przenikliwe” – opisywała siostra Stella Kozłowska. Dawna infirmerka siostra Chryzostoma Korczak, która wcześniej nie bardzo dowierzając chorobie Faustyny, bywała dla niej przykra, teraz na jej widok wybuchnęła płaczem: „Jak siostra wygląda! Jak kościotrup” – te słowa podawane z ust do ust zapisał ojciec Andrasz.

Faustynę umieszczono w separatce dla ciężko chorych sióstr w głównym budynku klasztoru. „Bardzo słabiutka. Już wcale nie może wstawać i prawie nie je. Zrezygnowana bardzo i bardzo budująca wyczekuje tej chwili, gdy się połączy z Panem Jezusem. I wcale się nie boi” – zanotowała kronikarka domu. Faustyną opiekowały się dwie siostry: pielęgniarka siostra Alfreda Pokora i siostra Amelia Socha, która miała gruźlicę nadgarstka. Chorą odwiedzały inne siostry, choć przełożone zalecały ostrożność, by się nie zaraziły. Szczególnie młode zakonnice. Ona też nie pozwalała im się zbytnio zbliżać, mówiąc: „Niech siostrunia więcej uważa na siebie”.

W czasie takich wizyt Faustyna powiedziała siostrom Annie i Klemensie, że wybuchnie wielka i straszna wojna, która będzie trwać długo. Siostrze Klemensie wyjawiła też, że zostaną w klasztorze w Łagiewnikach, ale muszą się dużo modlić. Obie, przyznają, ani nie brały tego, co mówiła im, na poważnie, ani nie pamiętały o tym do momentu, gdy rok później rozpoczęła się wojna, a w 1940 roku Niemcy po raz pierwszy (a próbowali w sumie trzykrotnie) chcieli je wysiedlić z Józefowa.

Siostra Stella Kozłowska: „Ani jedna z sióstr odwiedzających ją nie słyszała słowa skargi, mówienia o sobie; przedmiotem rozmów był zawsze tylko Pan Jezus. Mowa męczyła ją bardzo, toteż przeważnie tylko odpowiadała na pytania i najczęściej powtarzała: »Już niedługo, już niedługo«”.
 

Ewa K. Czaczkowska, Siostra Faustyna. Biografia Świętej, Wydawnictwo Znak, wydanie drugie, Kraków 2020,
Dziękujemy Autorce za udostępnienie cytowanych fragmentów.

   Fragmenty Dzienniczka św. Siostry Faustyny







Dziękujemy za przesłanie błędu