Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 26 stycznia. Imieniny: Lutosława, Normy, Pauliny
24/09/2021 - 15:35

"Siał postrach na równi wśród wrogów, jak i przyjaciół"

"Rozpoczynała się największa wojna wszystkich czasów, będąca zarazem pojedynkiem pomiędzy dwoma bezwzględnymi egocentrykami. W tym czasie obaj prawdopodobnie jeszcze spali."

(...)

Kiedy Żukow odczytywał rozkaz o pełnej gotowości bojowej, Stalin przerwał mu:

–Jeszcze za wcześnie na wydawanie takiej dyrektywy. Być może wszystko uda się rozwiązać środkami pokojowymi.

Musieli unikać wszelkich prowokacji. Żukow zastosował się do tej instrukcji bardzo dokładnie – znał alternatywę: „Lochy Berii!”

Palatyni też zaczęli nieśmiało zabierać głos, zgadzając się z dowódcami, że wojska należy postawić w stan gotowości „na wszelki wypadek”. Stalin skinął na generałów, którzy udali się do gabinetu Poskriebyszowa, aby poprawić tekst rozkazu. Kiedy wrócili, drobiazgowy redaktor rozwodnił go jeszcze bardziej. Generałowie pospieszyli z powrotem do Ludowego Komisariatu Obrony, aby przekazać rozkaz okręgom wojskowym: Niespodziewany niemiecki atak może nastąpić 22-23 czerwca […]. Zadanie naszych wojsk – nie dać się wciągnąć w żadne prowokacyjne działania… Rozkaz dotarł do okręgów tuż po północy w niedzielę 22 czerwca.

Stalin powiedział Budionnemu, że wojna prawdopodobnie rozpocznie się nazajutrz. Budionny wyszedł o 22:00, natomiast Timoszenko, Żukow i Mechlis nieco później. Stalin wciąż przechadzał się po gabinecie. Beria też się oddalił, zapewne po to, by sprawdzić ostatnie raporty wywiadowcze, i zameldował się ponownie o 22:40. O 23:00 przywódcy udali się na górę, do mieszkania Stalina, gdzie usiedli w jadalni. „Stalin nieustannie zapewniał nas, że Hitler nie rozpocznie wojny” – wspominał Mikojan.

–Myślę, że Hitler nas prowokuje – powiedział Stalin, zgodnie z relacją Mikojana. – Czyżby naprawdę zdecydował się na wojnę?

Pół godziny po północy zatelefonował jeszcze raz Żukow: trzeci dezerter, robotnik z Berlina nazwiskiem Alfred Liskov, przepłynął Prut, aby zameldować, że w jego jednostce odczytano rozkaz o inwazji. Stalin upewnił się, czy rozkaz o gotowości bojowej został przekazany do okręgów wojskowych, a następnie rozkazał rozstrzelać Liskova „za tę dezinformację”. Nawet w taką noc niemożliwe okazało się przełamanie stalinowskiej rutyny brutalności – i rozrywki: członkowie Politbiura wyjechali przez Bramę Borowicką do Kuncewa, pędząc pustymi ulicami pod eskortą pojazdów NKGB. Generałowie, pod czujnym okiem Mechlisa, pozostali w Ludowym Komisariacie Obrony. W całym mieście zmęczeni komisarze, strażnicy i maszynistki, którzy czekali każdej nocy (nawet w soboty), aż Stalin opuści Kreml, mogli wreszcie pójść do domu i położyć się spać. Jak na zwyczaje Stalina, było dosyć wcześnie.

Tysiąc kilometrów dalej, wzdłuż całej radzieckiej granicy, bombowce Luftwaffe zmierzały do swoich celów. W tym samym dniu, w którym sto dwadzieścia dziewięć lat wcześniej Wielka Armia Napoleona zaatakowała Rosję, ponad trzy miliony żołnierzy Hitlera – Niemców, Chorwatów, Finów, Rumunów, Węgrów, Włochów, a nawet Hiszpanów – wspieranych przez 3.600 czołgów, 600.000 pojazdów mechanicznych, 7.000 dział, 2.500 samolotów i około 625.000 koni, przekroczyło granicę, by zmierzyć się z wojskami radzieckimi o niemal równorzędnej sile, wyposażonymi – tylko w strefie nadgranicznej – w 14.000 czołgów, 34.000 dział i ponad 8.000 samolotów. Rozpoczynała się największa wojna wszystkich czasów, będąca zarazem pojedynkiem pomiędzy dwoma bezwzględnymi egocentrykami. W tym czasie obaj prawdopodobnie jeszcze spali. (...)

Simon Sebag Montefiore, Stalin. Dwór czerwonego cara, Wydawnictwo Znak 2021
Dziękujemy Wydawnictwu Znak za udostępnienie publikowanych fragmentów







Dziękujemy za przesłanie błędu