Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 21 października. Imieniny: Celiny, Hilarego, Janusza
17/10/2020 - 16:00

Oswoić raka. Inspirujące historie i przewodnik po emocjach (6)

Momentem oświecenia było spotkanie z dziewczynami z grupy facebookowej, świadomość, że wiele z nich się po prostu wyleczyło.

OLA

[…]

Mąż się nie poddał narracji, że zaraz umrzesz.

Nigdy. Tylko raz, przy diagnozie widziałam, że się rozpłakał. Nie wiem, co się działo w jego głowie później, w trakcie leczenia, ale ani przez chwilę nie odczułam, że on się czegoś boi. Może dobrze się kamuflował, a może po prostu jak zawsze myślał optymistycznie. To on jest prawdziwym bohaterem w tej historii.

Jak zareagował na Twoje życiowe porządki?

Nieco kpiącym uśmieszkiem. Robert nigdy mnie nie pocieszał, nie głaskał po głowie i nie mówił: „Kochanie, wszystko będzie dobrze”. Wspierał mnie swoim poczuciem humoru, pewnością i starał się, żeby życie toczyło się dalej, jak wcześniej. Razem w niewymuszony sposób śmialiśmy się z naszej sytuacji. Dzięki temu ja dziś umiem się śmiać sama z siebie, ze swoich doświadczeń i lęków. Nie wyobrażam sobie rozmów o raku, w trakcie których oboje płaczemy zawinięci w koc i podajemy sobie chusteczki. To by nas jeszcze pogrążało. Wiem, że niektóre osoby lepiej się czują, gdy się wypłaczą i wycierpią, ja niekoniecznie.

[…]

Chwilę po diagnozie wzięliście ślub. To też był element porządkowania?

Jak najbardziej. Mieliśmy ślub w planach, ale małe dziecko jest dość zajmujące i nie mogliśmy się za to zabrać. Diagnoza nas zmobilizowała. Zależało mi, żeby mój mąż miał wgląd w moją dokumentację medyczną i żebym mogła się leczyć w ramach NFZ. W tym czasie nie pracowałam i nie byłam ubezpieczona. Gdy byłam zdrowa, nie miało to żadnego znaczenia, gdy zachorowałam, ślub był potrzebny, bym mogła odwiedzać okropny peerelowski gmach Centrum Onkologii. Całą uroczystość zorganizowaliśmy dosłownie w ciągu tygodnia. Skorzystaliśmy z przepisu, który mówi, że w przypadku zagrożenia życia można przyspieszyć termin. Na początku nie chcieliśmy zapraszać gości, tylko rodziców i świadków. Ale tak się rozkręciliśmy, że zebraliśmy całkiem spore grono znajomych. Przy okazji poinformowałam ich też, że jestem chora. Nie miałam siły dzwonić z zaproszeniem i tłumaczyć, skąd ten pośpiech. Wysłałam maila. Napisałam, że mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Zła jest taka, że mam raka piersi, a dobra, że bierzemy ślub i zapraszamy na przyszły tydzień. Przyszli wszyscy.

[…]

Jak wspierać na początku?

Chyba najlepiej pokazywać, że życie toczy się dalej, normalnie funkcjonować, nie wykluczać osoby chorej. Warto też pomóc przy codziennych sprawach, zająć się dzieckiem, zrobić zakupy, ugotować obiad. To jest wsparcie. Mnie wspierali rodzice i mąż i nikt się ze mną nie żegnał. [...]

„Oswoić raka” Agnieszka Witkowicz-Matolicz, Adrianna Sobol, Znak Horyzont, Kraków 2020
Dziękujemy wydawnictwu Znak Horyzont za udostępnienie wybranych fragmentów







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)