Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 25 listopada. Imieniny: Elżbiety, Katarzyny, Klemensa
25/12/2019 - 09:30

Dobra książka: Fulton J. Sheen „Wieczny Galilejczyk” (3)

Od samego początku nasz błogosławiony Pan dawał się odnaleźć dwóm grupom ludzi: tym, którzy wiedzieli, i tym, którzy nie wiedzieli – ale nigdy tym, którym wydawało się, że wiedzą.

Pasterze i mędrcy, 31 grudnia 1933 roku

Każdy umysł, który rozważa kwestię religii, zadaje sobie takie oto pytanie: Dlaczego tak mało dusz odnajduje Chrystusa? Dlaczego jest tak wielu szukających Go, a tak mało Go odnajduje? Dlaczego błahe atrakcje dnia znajdują tylu wyznawców, a boski Zbawiciel tak mało? Znamy Chrystusa jako genialnego kaznodzieję albo jako społecznego reformatora, ale niewielu odnajdzie w Nim Boga pomiędzy ludźmi, Światło i Życie świata.

Dlaczego tak widzi się Tego, który przyszedł zmienić świat poprzez przemianę ludzkiego serca? Powodem jest to, że umysły, które Go szukają, są albo nie dość proste, albo niedouczone. Od samego początku nasz błogosławiony Pan dawał się odnaleźć dwóm grupom ludzi: tym, którzy wiedzieli, i tym, którzy nie wiedzieli – ale nigdy tym, którym wydawało się, że wiedzą. Boskość jest taką głębią, że pozwala się uchwycić jedynie przez skrajną prostotę i przez wielką mądrość. Prostota i mądrość mają ze sobą coś wspólnego – pokorę. Człowiek mądry jest pokorny, ponieważ wie, że niezależnie od tego, jak głęboko sięga, boskość jest zawsze głębiej; prosty człowiek jest pokorny, ponieważ wie, że boskość jest tak głęboka, że nie ma sensu zabierać się do sięgania tak daleko.

Ale przemądrzały poszukiwacz z umysłem przekonanym o własnej wątpliwej mądrości, dumny z nabytej przez siebie uczoności, jest tak przekonany o swojej wiedzy, że nie sięga głębiej, ponieważ myśli, że nie ma nic głębszego niż jego własna głębia. Tak jak było na początku, tak jest i teraz, i będzie zawsze: nasz Pan daje się odnaleźć jedynie przez ludzi prostych i uczonych, ale nigdy przez umysł, który myśli, że wie.

(…) I oto gdy pasterze doglądali swoich trzód na wzgórzach wokół Betlejem, uderzyło ich światło aniołów, którzy przemówili do nich: „Nie bójcie się. Oto zwiastujemy wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan”. (…) Jak ćmy do światła, tak pasterze i mędrcy podążyli do tronu, który był jedynie stajnią, i do Boga, który był jedynie Dziecięciem. I gdy Bóg w postaci niemowlęcia spojrzał ze swego żłóbka, zobaczył te dwie grupy ludzi, które odnalazły Go tej nocy,
i które będą Go odnajdywać aż do końca: pasterzy i mędrców – ludzi prostych i ludzi uczonych. (…).

Pasterze mieli proste dusze, nie wiedzieli nic o światowej polityce, nic o sztuce, nic o literaturze. Żaden z nich nie umiał wyrecytować choćby jednego wersu z Wergiliusza, chociaż trudno było znaleźć w całym rzymskim imperium wykształconą osobę, która nie znałaby jego poezji. Do ich prostego życia na górskich polanach nie docierały wieści o skandalach rozwiązłego życia na dworze Heroda ani też nie słyszano między nimi o Gamalielu, który przebywał w świątyni, licząc na wypełnienie się proroctwa siedemdziesięciu tygodni u końca czasów. Wielki i szeroki świat ludzkiej opinii ignorował ich jako tych, którzy nie liczyli się dla postępu ludzi i narodów. (…)

Inna grupa ludzi, która Go odnalazła, to mędrcy – nie królowie, ale nauczyciele królów, nie zwykli dyletanci, ale poszukiwacze mądrości niebios i odkrywcy gwiazd. I w nauce, i w religii dzierżyli w swoich państwach palmę pierwszeństwa, królowie radzili się ich, zanim wyruszali na wojny, a rolnicy, zanim obsiali ziemię. (…)

Fulton J. Sheen „Wieczny Galilejczyk”, Wydawnictwo W drodze, 2019
Dziękujemy Wydawnictwu W drodze na udostępnienie wybranych fragmentów







Dziękujemy za przesłanie błędu