Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 13 sierpnia. Imieniny: Elwiry, Hipolita, Radosławy
09/02/2020 - 09:35

Dobra książka: Bogumił Luft "Rumun goni za happy endem" (7)

Lubię ich też za wisielcze poczucie humoru i dystans wobec siebie samych. „Rumunia jest pięknym krajem, szkoda tylko, że jest zamieszkała” – mówią parskając śmiechem.

(...).

Ta książka nie jest obiektywna, bo ja po prostu lubię Rumunów. Ale przyjazne uczucia otwierają niekiedy oczy na prawdę o rzeczywistości lepiej, niż zimny obiektywizm ubabrany w stereotypy, które są formą prawdy dotkniętą ciężkim kalectwem.

Lubię Rumunów za dzielność, wyobraźnię i spryt, z jakimi mierzyli się długo z losem ludu poszukującego dla siebie miejsca w świecie zdominowanym przez sąsiednie potęgi lekceważące to, co słabsze – turecką, austro-węgierską, rosyjską. Dobrze, że przynajmniej jedna z niegdysiejszych potęg – Rzeczpospolita Obojga Narodów i to co po niej zostało – zapisała się w rumuńskiej pamięci historycznej jako siła przyjazna. Szanuję Rumunów za sukces jaki odnieśli, budując w XIX wieku narodową wspólnotę.

Lubię ich za pogodę ducha związaną ze słoneczną pogodą w ich kraju, która pozwala mi powracać do psychicznego pionu, gdy uciekam tam z zachmurzonej Polski. I za umiejętność wspólnego świętowania, gdy czas staje i łączy ludzi z wiecznością, czyli z nieskończoną chwilą teraźniejszą.

Bo w Rumunii wszystko dzieje się dziś. Historyczne doświadczenie wskazuje im, że jutra można nie dożyć. Śmierć jest bliska jak na dotkniecie ręki. Tak jak życie. I tak jak wszędzie, tylko że oni mają tego szczególną świadomość.

Bogumił Luft będzie gościem II Sądeckich Targów Książki

Lubię ich też za wisielcze poczucie humoru i dystans wobec siebie samych. „Rumunia jest pięknym krajem, szkoda tylko, że jest zamieszkała” – mówią parskając śmiechem. A zaraz potem chcą temu zaprzeczyć - przebić ambicją narody bardziej szanowane. Parę milionów Rumunów wyemigrowało ostatnio na Zachód. Wielu zrobiło kariery w najbardziej wyrafinowanych rolach i zawodach. W przeciwieństwie do Cyganów są jednak rzadko kojarzeni z Rumunią, bo do swej rumuńskiej tożsamości niechętnie się przyznają, czując, ze jest to jakiś obciach.

A jednak ten kraj bardziej zrujnowany przez komunę niż Polska dokonał już dzieła modernizacji w stopniu godnym podziwu. Do happy endu jest daleko. Ale z happy endem jest jak z króliczkiem. Warto go gonić, ale jego złapanie jest mało prawdopodobne. (...).

Bogumił Luft "Rumun goni za happy endem", wydawnictwo Czarne 2015
Prezentowane fragmenty zostały wybrane przez Autora







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)