Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 21 czerwca. Imieniny: Alicji, Alojzego, Rudolfa
08/05/2021 - 16:35

"Czy w związku z tym rachunek różniczkowy jest zły?"

Po wojnie stało się oczywiste, że nauka i technika nabrały tak wielkiego znaczenia, iż rządy świata zachodniego będą zmuszone przeznaczyć na ich rozwój bardzo dużo pieniędzy.

(...) Wracałem właśnie do Los Alamos z jednej z moich częstych podróży na wschód Stanów Zjednoczonych, kiedy amerykańskie systemy kontrolne wykryły wybuch radzieckiej bomby atomowej. (…) Utworzono pierwszy komitet, który miał zająć się organizacją całej pracy nad superbombą i zbadaniem wszystkich możliwych schematów konstrukcji. Jego pracami kierowały trzy osoby: Teller jako przewodniczący, Gamow i ja. (…)

W przeciwieństwie do tych ludzi, którzy zawsze gwałtownie sprzeciwiali się bombie z powodów politycznych, moralnych lub społecznych, ja sam nigdy nie wątpiłem w sens pracy czysto teoretycznej. Nie uważałem, że obliczenia dotyczące zjawisk fizycznych mogą być niemoralne. Uzasadnienie strategiczne stanowi zupełnie inny aspekt problemu – tu tkwi sedno jednej z najpoważniejszych kwestii historycznych, politycznych i społecznych. Ma to niewiele wspólnego z samymi zagadnieniami fizycznymi i technicznymi. Nawet najprostsze obliczenia w najczystszej matematyce mogą mieć straszne konsekwencje. Bez rachunku różniczkowego nie mogłaby istnieć cała współczesna technika. Czy w związku z tym rachunek różniczkowy jest zły?

Uważałem, że nie należy rozpoczynać projektów, które mogą doprowadzić do tragicznych następstw. Ale gdy takie niebezpieczeństwo już zaistniało, czy nie lepiej sprawdzić, czy jest ono rzeczywiste czy nie? Jeszcze większą próżnością jest uważać, że bez naszego udziału praca w ogóle nie mogłaby zostać wykonana. (…) A kiedy zastanawiałem się nad ostatecznymi skutkami, nie wydawały mi się one jakościowo odmienne od skutków skonstruowania istniejących już bomb atomowych. Po wojnie wiadomo było, że można wyprodukować bomby atomowe ogromnych rozmiarów.

Ładunki termojądrowe nie były niczym szczególnie oryginalnym ani wyjątkowym. Wcześniej czy później zostałyby wynalezione i zbudowane przez Rosjan lub kogoś innego. Implikacje polityczne były niejasne, mimo wielkiej wrzawy po obu stronach. Świadomość, że pojedyncze bomby są w stanie zniszczyć nawet największe miasta, mogła przyczynić się do zmniejszenia prawdopodobieństwa wybuchu wojny totalnej w jeszcze większym stopniu niż fakt istnienia bomb atomowych, z ich przerażającą niszczycielską siłą. (…)

Po wojnie stało się oczywiste, że nauka i technika nabrały tak wielkiego znaczenia, iż rządy świata zachodniego będą zmuszone przeznaczyć na ich rozwój bardzo dużo pieniędzy. Sławni uczeni zostali zaproszeni do udziału w pracach wewnętrznych kręgów rządowych, aby pomóc w kierowaniu działalnością naukową swoich krajów – nie tylko wyścigiem zbrojeń, ale także postępem technicznym. Churchill miał lorda Cherwella de Gaulle Francisa Perrina, Ameryka zaś swoje Naukowe Komitety Doradcze.  (…)

Idea jądrowego napędu pojazdów kosmicznych narodziła się w tej samej chwili, gdy energia jądrowa stała się rzeczywistością. Natychmiast pomyślano o wykorzystaniu energii o zwiększonej koncentracji do napędzania pojazdów o dużym udźwigu i o wiążących się z tym możliwościach ambitnych wypraw badawczych w kosmosie, a nawet podróży na Księżyc. (…)

Stanisław Ulam, Przygody matematyka. Autobiografia. Znak Horyzont 2021







Dziękujemy za przesłanie błędu

„Mecenas Czytelnictwa”