Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 30 września. Imieniny: Geraldy, Honoriusza, Wery
14/08/2020 - 16:05

"Chcę, żebyśmy razem odbudowali ten dom"

Moja córka potrafi fascynująco opowiadać, kiedy jest w odpowiednim nastroju. Zauważyłem, że potrafi operować słowami o wiele lepiej ode mnie.

Wziąłem ubranie oraz jedną z chińskich koszul w roli ręcznika i zszedłem na pomost. Poranek był ciemny i chłodny. Wiatr zmienił kierunek i wiał teraz prosto z północy. Zrobiłem głęboki wdech i wszedłem do wody. Zimno uderzyło mnie z wielką siłą, jak zawsze podczas takiej kąpieli. Przyszło mi na myśl, że każdej jesieni jest pewien moment, kiedy chłód wody jest identyczny z tym, który odczuwam wczesną wiosną, tuż po tym, jak nadchodzą roztopy i zaczyna pękać lód. Tym samym dwie przeciwne pory roku stają się jednością.

Jak zawsze, policzyłem do dziesięciu i wszedłem z powrotem na pomost. Energicznie wytarłem się chińską koszulą. Zostawiła na moim ciele niebieskie nitki. Ubrawszy się, spojrzałem na termometr. Wskazywał trzy stopnie powyżej zera. Wiatr powiewał lekkimi podmuchami, ale zimne północne powietrze szczypało w dłonie i twarz.

Usiadłem na ławce i bezczynnie wpatrywałem się w rozpraszającą się ciemność. Co takiego Louise powiedziała mi tuż przed zaśnięciem?

„Niebo Nicości”? Nie, „Ocean Nicości”. Wciąż nic z tego nie rozumiałem.

Nagle otworzyły się drzwi do przyczepy i Louise zawołała mnie na śniadanie. Była już ubrana i upięła włosy spinkami.

- Chciałabym znosić kąpiel w zimnej wodzie tak dobrze jak ty – powiedziała, siadając przy stole.

Zaparzyła zdecydowanie za mocną kawę, ale ponieważ nie wiedziałem, co mnie czeka tego dnia, nie poskarżyłem się.

Prędzej czy później będziesz się musiała wykąpać – powiedziałem. – Nie mamy żadnej balii, nie ma też jak nagrzać wody.

- W porcie jest prysznic dla żeglarzy.

- Wątpię, by był czynny o tej porze roku.

- Myślisz, że nie otworzą go dla kogoś, komu spłonął dom?

Miała rację. Skończyliśmy śniadanie w milczeniu. Potem Louise zebrała naczynia. Chciałem jej pomóc, ale powstrzymała mnie, bo w przyczepie było za ciasno, by jednocześnie krzątały się po niej dwie osoby. Kiedy skończyła, uzgodniliśmy, że popłyniemy do portu za parę godzin, kiedy otworzą sklep.

- O co chodzi z Oceanem Nicości? – zapytałem po chwili.

- Pokażę ci i wszystko wyjaśnię.

Wyszliśmy na dwór. Wiatr wciąż atakował zimnymi podmuchami, a z nieba zwisała nisko gruba warstwa chmur. Była już ósma. Louise podążyła zdecydowanym krokiem w stronę trawnika rozciągającego się za pogorzeliskiem. Były tam bloki skalne, z których rozciągał się otwarty widok na morze. Louise pokazała mi płaski kamień, dając do zrozumienia, żebym na nim usiadł. Zrobiłem, o co prosiła.

Opowiedziała mi o podróży do Japonii, jaką odbyła przed rokiem. Moja córka potrafi fascynująco opowiadać, kiedy jest w odpowiednim nastroju. Zauważyłem, że potrafi operować słowami o wiele lepiej ode mnie. […]

Po jedzeniu zamówiliśmy kawę. Robotnicy gdzieś sobie poszli. Nagle Louise położyła swoją dłoń na mojej.

- Chcę, żebyśmy razem odbudowali ten dom. Możliwie jak najbardziej podobny do tego, który spłonął. Jasne, że chcę tu kiedyś zamieszkać.

- Wiem – odparłem cicho. – Jasne, że chcesz.

Chwilę później pojechaliśmy z powrotem do portu. Byłem ciekaw, czy Louise poczuła taką samą ulgę, jak ja. Jechaliśmy w milczeniu, ale to było zupełnie inne milczenie niż wcześniej. [...]

Kiedy odstawiałem samochód na miejsce, firanka w domu Oslovskiej była nieruchoma. Uzmysłowiłem sobie, że się o nią martwię. Czego się tak obawiała? I dlaczego chowała się w domu?

Wróciłem na nabrzeże. Bardzo się zdziwiłem na widok tabliczki „Nieczynne” na drzwiach sklepu ze sprzętem rybackim. Przemknęła mi przez głowę przykra myśl, że może Nordin siedzi tam w środku i płacze. Znowu poczułem złość na Louise, ale doszedłem do wniosku, że nie będę tego komentował. Przynajmniej nie w tym momencie.

Odczepiłem cumę i wsiadłem do łodzi.

- Ja chcę prowadzić – powiedziała Louise.

Henning Mankell „Szwedzkie kalosze”, Wydawnictwo W.A.B, Warszawa, rozdział 7, str. 107-108 i 115







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe