Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 17 czerwca. Imieniny: Laury, Leszka, Marcjana
21/05/2019 - 18:10

Burmistrz Jacek Lelek: wojsko wraca, wszystkie ręce na pokład!

- Moment, w którym uruchomiliśmy akcję zbierania podpisów był nieprzypadkowy, zbiegł się z ogłoszeniem przez rząd dążenia do zwiększenia liczebności polskiej armii - przypomina Jacek Lelek, burmistrz Nowego Sącza.


- Wiadomo było zatem, że gdzieś ci nowi żołnierze muszą stacjonować - mówi burmistrz Jacek Lelek. - Jednakże szybkość działania rządu w tej sprawie mocno mnie zaskoczyła. To bardzo pozytywne zaskoczenie, bo też wiadomość dla Sądecczyzny bardzo radosna – wraca wojsko, cały batalion liniowej jednostki.

Mam nadzieję, że nazwa podhalańczyków, do której będzie nawiązywała jest bardzo silnym zobowiązaniem i jednostka ta stanie się rzeczywiście elitarna.

Czy uda się znaleźć na potrzeby nowej jednostki wystarczająco dużo przestrzeni? To będzie oczywiście wyzwanie, ale przecież życie bez wyzwań nie jest wiele warte. Wiadomo, ze na Sądecczyźnie znalezienie paru hektarów to duża sztuka, a tu potrzeba dużo więcej, lecz trzeba szukać. Zresztą nie ma co mnożyć przeszkód już na początku, bo tak się niczego nie zrobi. Jesteśmy znani raczej z tego, że dokonujemy rzeczy wdawałoby się niemożliwych. Dwadzieścia lat temu nikt by na przykład nie uwierzył, że właśnie u nas powstaną wielkie firmy, które podbiją cały świat.

Zobacz też: Minister Mariusz Błaszczak szykuje nam batalion górskiej piechoty

Wojsko wraca na Sądecczyznę, zatem wszystkie ręce na pokład, bo nie możemy zaprzepaścić takiej szansy. A jest to szansa na poprawę wizerunku, na nowy impuls dla lokalnej gospodarki, którym jest te kilkaset etatów. Powrót podhalańczyków na Sądecczyznę to jeden z większych bodźców rozwojowych Sądecczyzny w ostatnich czasach.

Jacek Lelek, burmistrz Starego Sącza. Fot. Piotr Droździk
Moment, w którym uruchomiliśmy akcję zbierania podpisów był nieprzypadkowy, zbiegł się z ogłoszeniem przez rząd dążenia do zwiększenia liczebności polskiej armii. Wiadomo było zatem, że gdzieś ci żołnierze muszą stacjonować. Jednakże szybkość działania rządu w tej sprawie mocno mnie zaskoczyła. To bardzo pozytywne zaskoczenie, bo też wiadomość dla Sądecczyzny bardzo radosna – wraca wojsko i batalion liniowej jednostki. Nazwa podhalańczyków, do której będzie nawiązywała, jest bardzo silnym zobowiązaniem, by jednostka stałą się rzeczywiście elitarna.

Czy uda się znaleźć na potrzeby nowej jednostki wystarczająco dużo przestrzeni? To będzie oczywiście wyzwanie, ale przecież życie bez wyzwań nie jest wiele warte. Wiadomo, ze na Sądecczyźnie znalezienie paru hektarów to duża sztuka, a tu potrzeba dużo więcej, lecz trzeba szukać. Zresztą nie ma co mnożyć przeszkód już na początku, bo tak się niczego nie zrobi. Jesteśmy znani raczej z tego, że dokonujemy rzeczy wdawałoby się niemożliwych. Dwadzieścia lat temu nikt by na przykład nie uwierzył, że właśnie u nas powstaną wielkie firmy, które podbiją cały świat.

Wojsko wraca na Sądecczyznę, zatem wszystkie ręce na pokład, bo nie możemy zaprzepaścić takiej szansy. A jest to szansa na poprawę wizerunku, na nowy impuls dla lokalnej gospodarki, którym jest te kilkaset etatów. Powrót podhalańczyków na Sądecczyznę to jeden z większych bodźców rozwojowych Sądecczyzny w ostatnich czasach. ([email protected]) Wideo: Daniel Szlag. Fot. Piotr Droździk

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu