Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 28 marca. Imieniny: Anieli, Kasrota, Soni
przewiń w dół
Data Publikacji: 
16/12/2016 - 11:00

Związkowcy z Newagu poskarżyli się na Konieczka do samego Jakubasa


Podczas gdy sądecki Newag rośnie w siłę, zakład w Gliwicach przeżywa zapaść. Na bruk poszło już 250 osób. Tamtejsi związkowcy napisali list do Jakubasa i oskarżają zarząd spółki o to, że sabotuje ich próby ratowania firmy i działa na szkodę akcjonariuszy.

Już w czerwcu Newag zdecydował o przeniesieniu produkcji lokomotyw ze swojego zakładu z Gliwic do Nowego Sącza.

- Panuje zastój na rynku, a spółka musi optymalizować procesy produkcyjne - mówił w rozmowie z Sądeczaninem Info prezes Zbigniew Konieczek.

Przeczytaj też Newag przenosi produkcję z Gliwic do Nowego Sącza. Ale miejsc pracy nie przybędzie

Pytanie naszego portalu czy Newag się zwija, wywołało u prezesa spółki irytację. Konieczk tłumaczył wówczas, że decyzja o przeniesieniu produkcji lokomotyw z zakładu z Gliwic do Nowego Sącza oznacza tylko tyle, że firma musi dostosowywać się do potrzeb rynku, utrzymywanie dwóch lokalizacji jest bardziej kosztowne niż produkcja w jednym miejscu.

Ostatecznie dział produkcji przeniesiono do Nowego Sącza, a od lipca do końca listopada przeprowadzono w zakładzie w Gliwicach grupowe zwolnienia. Czy spółka szykuje się do likwidacji fabryki na Śląsku? Tak twierdzi w wypowiedz dla „Gazety Wyborczej” Bogusław Feliksik, związkowiec z gliwickiego zakładu.

 - Władze firmy zaczęły systematycznie rezygnować z przetargów na naprawy i remonty lokomotyw, które mogłyby zakładowi na kilka lat zapewnić spokojną przyszłość. Do teraz wywożone są różnego rodzaju urządzenia. To tak, jakby z góry podjęto decyzję o jego likwidacji - mówi Bogusław Feliksik ze Związku Zawodowego Pracowników Newag.

Związkowcy chcą ratować swoje miejsca pracy. Przedstawili władzom Newagu pomysł powołania spółki pracowniczej, która mogłaby powstać na bazie gliwickiego oddziału firmy. Miałaby się ona zajmować naprawą i modernizacją taboru kolejowego.

Wedle relacji „Wyborczej” w rozmowy z władzami spółki w Nowym Sączu mieli być zaangażowani liderzy „Solidarności” Piotr Duda i Dominik Kolorz. Nieoficjalnie mówi się, że Newag rozważa otwarcie w Gliwicach zamiejscowego wydziału napraw lokomotyw.

Władze firmy - jak pisze gazeta - nie potwierdzają jednak tych doniesień.

- Od kilku miesięcy zarząd Newagu prowadzi negocjacje mające na celu znalezienie takiego rozwiązania, które pozwoli zachować pracę jak największej liczbie pracowników. W ostatnich tygodniach, po analizie aktualnego stanu oddziału w Gliwicach, trzech potencjalnych inwestorów odrzuciło możliwość zainwestowania w zakład - mówił w wypowiedzi dla „Gazety Wyborczej” rzecznik firmy Łukasz Mikołajczyk.

Związkowcy z Gliwic utrzymują, że zakład nadal ma duży potencjał, a zapotrzebowanie na modernizację taboru kolejowego w Polsce wciąż jest spore. Jak donosi gazeta, wsparcia szukają u Zbigniewa Jakubasa, większościowego udziałowca Newagu i skarżą się na prezesa Zbigniewa Konieczka.

"Działania zarządu Newag S.A należy ocenić, jako celowy sabotaż podejmowanych przez pracowników gliwickiego zakładu prób ratowania, choć części miejsc pracy w tym przedsiębiorstwie oraz działanie na szkodę akcjonariuszy Newag S.A. oraz publicznego wizerunku spółki" napisali związkowcy do Zbigniewa Jakubasa.

Sam Jakubas deklarował ostatnio, że w ciągu pięciu lat chce zainwestować w produkcję Newagu 150 milionów złotych. Na rok wychodzi średnio 30 milionów. 

Przeczytaj też Newag ma grube miliony na inwestycje, a nie ma ... ludzi do roboty

Przez zarządu firmy Newag Zbigniew Konieczek wyjaśnia, że wszystkie pieniądze zostaną zainwestowane w Nowym Sączu.  

 (ami), fot. B.S





Komentarze Facebook