Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 5 sierpnia. Imieniny: Emila, Karoliny, Kary
23/06/2021 - 14:00

Zróbcie nam dwa tunele, czyli koncert życzeń wokół "sądeczanki”

Bogusław Kamiński, wójt gminy Iwkowa, był architektem negocjacji między zwaśnionymi samorządami, które najpierw nie mogły się dogadać w sprawie wyboru wariantu nowej drogi do Brzeska. W końcu postawiły na trasę z dwoma tunelami i choć ten wariant kosztowałby krocie, tego się trzymają. GDDKiA wskazała własny, optymalny przebieg „sądeczanki”. I zapowiada - na tunele nas nie stać.

Po ostatnim spotkaniu na szczycie  ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka  z włodarzami gmin, droga do kompromisu z Generalną Dyrekcją w sprawie wytyczenia nowego przebiegu „sądeczanki” wydaje się być daleka. Drogowcy proponują swój wariant, samorządowcy mówią, że swój wariant, z dwoma tunelami w drodze negocjacji  wybrali już dwa lata temu. 

Nowy przebieg „sądeczanki” w 2017 roku trafił do Programu Budowy Dróg Krajowych. Zarezerwowano na tę inwestycję początkowo 1,8 mld zł. Potem pieniędzy przybyło. Teraz do wydania jest już 3,2 mld zł. Ale nawet tyle nie wystarczy na tunele i estakady, o jakich śnią samorządowcy. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk apeluje więc o porozumienie gmin i o rozsądek.

Najtańszy (ok. 4,3 mld zł) jest wariant C, o długości 47,2 km. Wariant z dwoma tunelami, o długości 41 km, z najmniejszą liczbą koniecznych wyburzeń, ze względu m.in. na największą długość obiektów inżynierskich miałby kosztować ponad 5,6 mld zł. Jest jeszcze wariant F, z jednym tunelem i długimi estakadami, o szacunkowym koszcie aż 6 miliardów złotych.

Architektem samorządowego porozumienia był Bogusław Kamiński, wójt gminy Iwkowa. - Byłem świadkiem tylu sytuacji, kiedy każda z gmin przedstawiała swoje argumenty. Słuchałem tego i widziałem, że jest jakaś szansa na porozumienie - mówił wtedy w rozmowie z „Sądeczaninem”  Kamiński. - No i pojawił się pomysł: zbierzmy te wszystkie uwagi,  spotkajmy się i porozmawiajmy. Wyeliminujmy te elementy, które nie dają szans na porozumienie, szukajmy tego wariantu, który nas połączy. No i udało się.

Wtedy, wśród wszystkich zapanowała euforia, teraz GDDKiA trzeźwo ocenia koszty i znowu trzeba szukać porozumienia.

Jak pan ocenia spotkanie na szczycie w siedzibie małopolskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad z udziałem  ministra Adamczyka i władz naszego województwa? To wygląda jak powrót do punktu wyjścia - pytamy wójta Kamińskiego.
- Oceniam je dobrze, bo należy się spotykać i więcej rozmawiać, jednak  osobiście oczekiwałem więcej dialogu i dyskusji. Niewątpliwie spotkanie zintegrowało wszystkie samorządy. Jako przedstawiciele lokalnych społeczności nie ustawiamy się w opozycji do Generalnej Dyrekcji czy kogokolwiek. Przedstawiliśmy argumenty przemawiające za wyborem wariantu samorządowego.

To jak to w końcu jest ze stanowiskiem Iwkowej? Wariant samorządowy, to przecież ten z dwoma tunelami. Tymczasem analiza hydrologiczna wykazała, że budowa tunelu pod Bukowcem, gdzie jest źródło, z którego wodę czerpie gminna sieć, wody może was pozbawić.
- Rzeczywiście, jest takie zagrożenie, ale to nie oznacza, że z tego powodu ma być niewybudowana droga. Tak do tego podchodzimy. Tak więc my inwestycji nie blokujemy.  W pismach, które poszły wcześniej do Generalnej Dyrekcji, przekazaliśmy informacje o tym, że jest takie ujęcie wody i  wskazaliśmy, gdzie jest zlokalizowane. Chodziło nam o to, żeby  w sytuacji kiedy nowa droga będzie miała taki właśnie przebieg, przewidzieć rekompensatę czyli jakieś rozwiązanie, które ludziom zapewni wodę. Jeśli komuś zabieramy dom, bo w tym w miejscu trzeba wybudować drogę, otrzymuje pieniądze, żeby dom mógł kupić czy wybudować w innym miejscu. Tak samo  powinno być w przypadku wodociągów i spółki, która tym źródłem zarządza.

Czyli nie stawiacie sprawy na ostrzu noża: musimy mieć  wodę, więc drogi nie będzie. 
- Tak właśnie jest, inaczej nigdy byśmy tej drogi nie wybudowali.  Mamy do tego pragmatyczne  podejście.

Czy jako architekt spotkania sprzed dwóch lat jest pan rozżalony tym, że po żmudnych i trudnych negocjacjach wskazaliście własny wariant, a teraz Generalna Dyrekcja nie wzięła tego pod uwagę, tylko proponuje swoje rozwiązanie. Ma pan poczucie goryczy, rozczarowania?
- Nie jestem tym zaskoczony. Każdy przedstawia swój punkt widzenia. Jednak wariant samorządowy jest najmniej wrażliwy społecznie. Nie ma stuprocentowej akceptacji. Zawsze  coś na tej drodze będzie, przez czyjąś działkę będzie przechodzić, bo nie ma innej możliwości.

Jednak w przypadku proponowanego przez nas przebiegu, nie są to setki domów  w jednej miejscowości, tylko kilka kilkanaście czy kilkadziesiąt i jest on najbardziej akceptowany. Podejmując taką, a nie inną decyzję, naraziliśmy się tym ludziom,  którzy mieszkają przy wskazanym przez nas wariancie, ale podjęliśmy ryzyko. Wybieramy mniejsze zło, bo tę drogę trzeba wybudować.

Pan wypowiada się w koncyliacyjnym tonie. Jak się pan odnosi do wypowiedzi burmistrza Czchowa, który przybrał wojenną retorykę? Powiedział, że nie dopuści do budowy drogi biegnącej trasą wskazaną przez Generalną Dyrekcję.
- Nie ma innego wyjścia. Musimy rozmawiać, ale reakcja pana burmistrza jest też zrozumiała. Jeśli  wskazany jest wariant niekorzystny w z punktu widzenia mieszkańców Tymowej, normalne jest, że musi stawać po ich stronie.

Pan też stoi po stronie mieszkańców, których budowa tunelu może pozbawić wodociągu, ale nie jest pan  nieprzejednany. Szuka pan rozwiązania tej skomplikowanej sytuacji i rozumie, że ta droga potrzebna jest tysiącom ludzi w całym regionie.
-
To prawda. Szukam rozwiązania, a poza tym w przypadku Iwkowej wariant samorządowy  i ten wskazany przez Generalną Dyrekcję, w zdecydowanej większości się pokrywają, dlatego obydwa są przez mieszkańców naszej gminy akceptowane.

Wierzy pan, że uda się wyjść z tego decyzyjnego pata? Kompromis jest w ogóle możliwy?
- Oczywiście, że tak. Brak wiary do niczego dobrego nie prowadzi. Jednak zaskoczyło mnie to, że analizując warianty budowy drogi Generalna Dyrekcja patrzy na to wyłącznie pod kątem ilości infrastruktury i ma na względzie tylko czynnik ekonomiczny. Natomiast teraz musimy znaleźć rozwiązanie, które pomoże w tym, żeby nie było konfliktów społecznych. My możemy mieć problem z wodociągiem, ale chcemy iść na kompromis, bo  rozumiem, że w przypadku inwestycji, na którą czekają tysiące ludzi, każdy musi coś dać od siebie. (jagienka.michalik@sadeczanin.info) fot.TK







Dziękujemy za przesłanie błędu



Miesięcznik Sądeczanin sierpień 2021