Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 23 października. Imieniny: Edwarda, Marleny, Seweryna
11/05/2018 - 16:55

Zamykają Just, objazdów nie ma, transportowcy grożą protestami

Sądeckim transportowcom puszczają nerwy. Droga na Juście z powodu stabilizacji osuwiska ma być zamknięta, o objazdach w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad na razie cicho sza, ale plotka głosi, że samochody ciężarowe będą musiały jeździć przez… Dębicę. To „tylko” 160 km więcej. Remont Justu, zamknięty most heleński, w kolejce jest most w Kurowie, to rujnuje nam biznes - mówi właściciel jednej z sądeckich firm. - Nie wykluczamy protestów i walki o odszkodowania.

Komunikacyjny paraliż miasta i dróg dojazdowych, z powodu zamknięcia mostu heleńskiego  nie tylko wszystkich doprowadza do szału i naraża na codzienne kłopoty. Rujnuje też biznes firmom. Czarę goryczy przelała wiadomość o tym, że niedługo zamkną Just.

Czytaj też Zanim zbudują tunelu pod Justem, najpierw będzie stabilizacja osuwiska i rozbudowa drogi w Tęgoborzy

- Jak można było nie pójść po rozum do głowy i robić to wszystko na raz. To kompletny brak korelacji w płynności ruchu. Chyba nie ma  tu żadnej współpracy między władzami wojewódzkim a lokalnymi - mówi Marek Poremba, właściciel firmy transportowej i spedycyjnej Folpak. To może się skończyć protestami o odszkodowaniami za nieprzemyślane decyzje.

Czy transportowcy  w walce o swoje  zamierzają połączyć siły?  

- Sądecka Izba Gospodarcza, która zrzesza większość przewoźników i  do której  ja również należę, na razie zamierza przygotowywać stosowne pisma. Nie wiadomo, w którym kierunku to wszystko pójdzie, ale  na pewno zajmiemy stanowisko w tej kwestii.

Transportowców niepokoi brak informacji na temat  trasy objazdów dla tirów po zamknięciu Justu.  Niecierpliwią się też kierowcy.

Maszyny do wiercenia już stoją, plac budowy przygotowany, ale nie wiadomo, kiedy droga zostanie zamknięta, jakie będą objazdy i jaki jest plan i etapy robót - pisze w e-mailu do redakcji czytelnik Sądeczanina.

 Dlaczego Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad nie przekazała jak dotąd żadnego komunikatu na ten temat? Pytana o to Iwona Purchla-Mikrut, rzecznik prasowy  małopolskiego oddziału Generalnej Dyrekcji wyjaśnia, że projekt tymczasowej organizacji ruchu jest w trakcie opracowywania.

-  To wszystko nie jest takie proste. W Polsce istnieje podział na drogi krajowe, wojewódzkie, powiatowe i gminne. Każda z tych kategorii dróg jest zarządzana przez inną instytucję i wytyczanie objazdów wymaga konsultacji z powiatowymii wojewódzkimi zarządami dróg. Ważne są też parametry jezdni - mówi rzeczniczka.

Parametry. To słowo kluczowe dla firm transportowych, bo oznacza, że tiry nie mogą jeździć wszystkimi odcinkami trasy objazdowej, w przeciwieństwie do samochodów osobowych. Na razie na ten temat krążą tylko plotki. Mówi się że z Nowego Sącza samochody ciężarowe mają być kierowane Drogą Krajową 28 w stronę Limanowej albo Gorlic.  Są też pogłoski, że tiry będą musiały jeździć przez… Dębicę. To „tylko” 160 km więcej.

Palowanie Justu

Ile w tym prawdy? - pytamy Iwonę Mikrut?

- Tiry są potężnymi pojazdami, a większość dróg nie jest przystosowana do tak ciężkiego ruchu. Jeśli nie będzie możliwości puszczenia samochodów ciężarowych po najlepszych pod tym względem drogach wojewódzkich, w kierunku pólnoc-południe,  będziemy musieli wykonać objazdy wyłącznie drogami krajowymi, którymi zarządzamy.  Na pewno w grę wchodzi zakopianka, także DK 28 i DK 73.

 Kiedy zamkną drogę na Juście? Wedle harmonogramu w lipcu, ale dokładna data nie jest jeszcze znana. Wszystkie roboty mają w sumie  potrwać blisko dziesięć miesięcy, bo drogę trzeba będzie rozebrać do zera, wybudować od nowa i  wzmocnić betonowymi palisadami. Powstanie też odwodnienie jezdni poprzez budowę systemów drenaży, studni i rowów odprowadzających wodę.

Czytaj Pudrowanie Justu oznacza pogrzeb ekspresówki do Brzeska?

Tymczasem Marek Poremba martwi się nie tylko o swój biznes transportowy. Jest też właścicielem firmy rolno-spożywczej Gosdrob. Tu z kolei  interesy rujnuje mu rozbiórka mostu heleńskiego.

- Zajmujemy się między innymi dostawami mięsa drobiowego. Zaraz po zamknięciu przeprawy odnotowaliśmy dziesięcioprocentowy spadek obrotu ze sklepami po drugiej stronie Dunajca. Już tam nie jeździmy. Jeśli ktoś chce mieć dostawę surowca na rano, a my nie jesteśmy w stanie dotrzeć z towarem na czas - mówi przedsiębiorca. - Sklepy rezygnują. Wolą mieć dostawy na przykład od strony Limanowej.

[email protected] fot. T.K

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.
Na co Sandecji 1,7 mln zł z miejskiego budżetu? Mówi prezes sportowej spółki, Tomasz Michałowski:






Dziękujemy za przesłanie błędu