Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 17 października. Imieniny: Antonii, Ignacego, Wiktora
03/10/2019 - 18:40

Wersalka i psia buda ze Słowacji w Jeziorze Rożnowskim. Oni mają tego dość

Lodówka, wersalka, telewizor, a nawet psia buda ze Słowacji, takie śmieci po powodziach pływają w Jeziorze Rożnowskim. Po większych ulewach „tylko” plastik, butelki, kawałki drewna, które wymieszane z wodorostami i mułem tworzą obrzydliwy cuchnący kożuch. Śmieci z Dunajca i Popradu, na własny koszt, zbierają samorządy Gródka, Łososiny i elektrownia w Rożnowie. Wójtowie obu gmin Andrzej Romanek i Józef Tobiasz oraz prezes elektrowni Zygmunt Paruch mówią zgodnie, że tak dalej być nie może.

- Śmieci zalegają od trzech miesięcy po lewej stronie jeziora, tuż przy ścianie elektrowni – alarmowała redakcję „Sądeczanina” mieszkanka Rożnowa. - Widzą je wszyscy, którzy przyjeżdżają tu w nadziei na wypoczynek w pięknym miejscu. To wstyd na całą Polskę.

Czytaj też Wstyd na całą Polskę! Brud i smród nad Jeziorem Rożnowskim [ZDJĘCIA]

Zarządzająca elektrownią spółka Tauron Ekoserwis ten wstyd szybko posprzątała. Jej prezes, Zygmunt Paruch, tłumaczył, że to nie takie proste, bo należąca do wielkiej energetycznej korporacji spółka prowadzi eksploatację jeziora na podstawie rocznej umowy z właścicielem, czyli firmą Tauron Ekoenergia z siedzibą w Jeleniej Górze.

- Usuwanie śmieci, a robiliśmy to już kilkakrotnie, wiąże się określonymi kosztami. Za każdym razem musimy otrzymać oficjalne zlecenie. Po każdej powodzi występujemy do nich o środki finansowe na czyszczenie jeziora. Tak było po majowym wezbraniu wód.

Ten sam problem, który ciągnie się latami  mają samorządy Gródka nad Dunajcem i Łososiny Dolnej. Wszystko przez to, że nie ma prawnych uregulowań dotyczących sprzątania śmieci.  

Czy da się go rozwiązać? Trzeba spróbować,  uznali wspólnie  prezes elektrowni Zygmunt Paruch oraz wójtowie Gródka i Łososiny Józef Tobiasz i Andrzej Romanek.

- Jezioro Rożnowskie to prawdziwy skarb Sądecczyzny, który daje szanse rozwoju okolicznym gminom, jednak  żeby chcieli przyjeżdżać do nas turyści, musi być czyste mówi Andrzej Romanek. - Po wybudowaniu kilku oczyszczalni ścieków w zlewni wód Dunajca sytuacja uległa poprawie, ale problemem są gwałtowne wezbrania wód po powodziach, po których do jeziora wpływają tony śmieci. Musimy przekonać władze, żeby znalazły się pieniądze na ich sprzątanie.

Jakie śmieci pływają w Jeziorze?

- Niektórym trudno w to uwierzyć, ale po powodzi mieliśmy tutaj wersalki, lodówki i telewizory, a do historii przeszła psia buda ze słowackimi napisami, bo śmieci płyną do nas także od naszych zagranicznych sąsiadów – mówi Zygmunt Paruch.  

Skąd wziąć pieniądze na sprzątanie jeziora? 

-  Trzeba połączyć siły. Razem muszą współdziałać  w pozyskaniu środków samorządy odpowiedzialne za gospodarkę śmieciową, ale też takie rządowe instytucje jak Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska, także instytucje odpowiedzialne za sport i turystykę. Ten problem da się rozwiązać, ale globalnie – dodaje prezes elektrowni.

Zygmunt Paruch mówił o konkretach. Trzeba spisać porozumienie w tej sprawie, zabezpieczyć środki  i kupić specjalistyczny sprzęt do zbierania śmieci.

- To  jednostki pływające, które śmieci zbierają i rozdrabniają.  Jedna, choć wszystko zależy od jej wielkości,  to koszt  kilkuset tysięcy złotych. Ile takich jednostek pływałoby po jeziorze, to już zależałoby od finansowych możliwości. W elektrowni robimy to po amatorsku. Mamy stary wojskowy kuter, który spycha śmieci na brzeg, a potem zbiera to koparka.  Tu, szczególnie po powodziach, gromadzą się megatony śmieci.

Jednak nie tylko  chodzi o śmieci. Jezioro Rożnowskie się kurczy. Namoknięte drewno opada na dno, porasta glonami, na to kolejna warstwa i kolejna. Tworzą się płycizny, osadza się muł. Trzeba je ratować – mówi Paruch, który na pamięć zna jego parametry.

Do uratowania jest 1600 hektarów, bo  taką powierzchnię zajmuje jezioro.  Długość linii brzegowej do 56 kilometrów. W najszerszym miejscu ma ponad kilometr. Pojemność jeziora pierwotnie wynosiła 228 milionów metrów sześciennych. W skutek zamulenia  ubyło z tego 70 milionów. Teraz to 156 milionów metrów sześciennych pojemności.

- Jak dotąd udało się odmulić brzegi Jeziora Rożnowskiego w Zbyszycach, Tęgoborzy i Znamirowicach – mówi Paruch i dodaje, że chodzi nie tylko o efekt powodziowy i retencyjny. Woda to przecież magazyn energii.

Czy uda się działać globalnie?

- Były już takie rozmowy w maju z marszałkiem Małopolski Witoldem Kozłowskim,  który miał patronować konferencji  na ten temat. Ale wtedy były wybory do Parlamentu Europejskiego, teraz znowu są wybory... jesteśmy umówieni, że pod koniec roku do tej kwestii wrócimy. Jeśli nie rozwiążemy tego problemu,  Jezioro Rożnowskie będzie umierać – ostrzega Zygmunt Paruch.  

[email protected] fot. Jm

Artykuł sponsorowany

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu