Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 18 października. Imieniny: Hanny, Klementyny, Łukasza
24/10/2018 - 15:30

Stara Sandecja: dlaczego radni Nowego Sącza straszyli jej sprzedażą?

Informacja o ryzyku sprzedaży Starej Sandecji, czyli miejskiego placu przy Alejach Wolności, którą sygnalizowali radni kończący właśnie swoją kadencję może się okazać mocno przesadzona. Okazuje się bowiem, że już w 2002 roku radni uchyli uchwałę zezwalającą na sprywatyzowanie, czyli sprzedaż tego gruntu. Ale od początku...

Basiaga sięga przy okazji do historii tego terenu. Okazuje się, że jeszcze przed wojną tereny te zostały scalone i wykupione na rzecz miasta, a dokładniej Towarzystwa Gimnastycznego Sokół. Około 400 członków tej zacnej instytucji kwestowało po całym mieście, by zebrać środki umożliwiające zakup tego placu, które zaraz potem służył wszystkim mieszkańcom Nowego Sącza jako miejsce rekreacji i sportu.

Teren ten został Towarzystwu odebrano po wojnie przez komunistyczne władze Polski.

Zobacz też: Nowy Sącz: to jest miejskie, a też leży odłogiem. O Starej Sandecji słów kilka

W 2000 roku uchwałę, która umożliwiała sprzedaż placu podjęło niemal jednogłośnie. Z 40 ówczesnych radnych zagłosowało za 39, wyjątkiem był jedynie jeden radny reprezentujący okręg nr 4. Pomysł sprzedaży Starej Sandecji mógł ówczesny prezydent niemal przypłacił utratą stanowiska – mieszkańcy zorganizowali bowiem referendum o jego odwołaniu. Jak wspomnieliśmy wyżej unieważniono ją w 2002 roku.

Znamienne jest też to, że jeszcze kilka tygodni temu ludzie – pisząc obrazowo – z obozu prezydenta Ryszarda Nowaka przypisywali ten sukces sobie twierdząc, że przez 12 ostatnich lat to oni stali na straży, by Nowak z możliwości sprzedaży nie skorzystał… Równie zaskakujący jest fakt, że choć sprzedaż Starej Sandecji wywołała ogromny odzew ze strony samych mieszkańców biuro prasowe Ryszarda Nowaka milczało. Czy dlatego, że dyskusja o sprzedaży miejskiego mienia, to świetny materiał, temat do wykorzystania w kampanii wyborczej?

ES [email protected] Fot.: ES

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu