Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 20 czerwca. Imieniny: Bogny, Rafaeli, Rafała
07/01/2019 - 16:15

Śmierć gimnazjalistek w escape roomie. Czy to się może zdarzyć w Nowym Sączu?

Eskapada do escape roomu to miała być świetna zabawa dla pięciu gimnazjalistek, z których jedna obchodziła urodziny. Magiczny, zamknięty pokój, z którego można się wydostać tylko po rozwiązaniu szeregu zagadek logicznych. Skończyło się tragedią. Wybuchł pożar, a piętnastolatki nie zdołały się wydostać ze śmiertelnej pułapki. Nie żyją. Czy taki koszmar może się zdarzyć w Nowym Sączu, gdzie także także są escape roomy?.

Ta tragedia, która wydarzyła się w piątek wieczorem w Koszalinie, wstrząsnęła całą Polską. Już wiadomo, że przyczyną pożaru był najprawdopodobniej gaz. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że pożar wybuchł w poczekalni. Szybko rozprzestrzeniające się płomienie odcięły pracownika obiektu.  Nie był w stanie udzielić nastolatkom pomocy. Zmarły w śmiertelnej pułapce. Zatruły się tlenkiem węgla. 25-letni mężczyzna z poważnymi poparzeniami trafił do szpitala.

czytaj też Horror w górach. Jednych ratowali na Łabowskiej, potem był dramat pod Przehybą 

Po tragedii na zlecenie szafa MSWiA Joachima Brudzińskiego straż pożarna przeprowadza kontrole w podobnych obiektach w całym kraju. Wyniki są druzgocące. Jak dotąd udało się skontrolować blisko trzysta escape roomów, także w Małopolsce, gdzie do godziny 21 w sobotę skontrolowano 28 lokali. We wszystkich strażacy wykryli nieprawidłowości - łącznie odnotowano ich 145, z czego ponad 50 dotyczyło ewakuacji.

Skala nieprawidłowości jest bardzo duża - poinformował w niedzielę w TVP Info szef Joachim Brudziński. - Dopiero po tej tragedii okazało się, że nie ma żadnego centralnego rejestru tego typu działalności. To funkcjonariusze policji, straży pożarnej te miejsca zlokalizowali - mówił oburzony Brudziński.

Za zlokalizowanie escape roomów zabrali się też już piątek wieczorem sądeccy strażacy.

- Już w nocy udało nam się ustalić, że w samym Nowym Sączu są trzy tego typu lokale mówi zastępca komendanta sądeckiej straży pożarnej. - Dwa z nich mieszczą się w budynkach prywatnych  przy ulicy Jagiellońskiej i Długosza, trzeci jest przy ulicy Węgierskiej w galerii handlowej Sandecja. Jest też escape room w Krynicy przy ulicy Halnej. Także w budynku prywatnym.

Podobnie jak w całej Polsce strażacy wykryli nieprawidłowości. W sumie - wylicza Motyka - czterdzieści sześć.  

- Dziewięć z nich dotyczyło ewakuacji. Na razie żadnego z obiektów nie zamknęliśmy. W sobotę byli tylko pracownicy. W sytuacji, kiedy ktoś wynajmuje budynek, nie ma dostępu do dokumentacji dotyczącej instalacji elektrycznej czy gazowej, czyli tego co ma wpływ na powstawanie zagrożenia. Jak na razie nie mogliśmy dokumentów zobaczyć mówi Motyka i  i dodaje, że od poniedziałku strażacy wrócili do  kontroli.

Czytaj też Wyścig ze śmiercią. Czekali zrozpaczeni na ratunek. Karetka wpadła do rowu 

- Sprawdzamy czy przeglądy są przeprowadzone na bieżąco. Żądamy też certyfikatów i potwierdzeń, dotyczących materiałów wykorzystane do wystroju. Chodzi o to, czy nie są  łatwopalne i czy mają atesty. Sprawdziliśmy też czy są systemy awaryjne, które umożliwiają szybkie odblokowanie zamkniętego pokoju w sytuacji koniecznej ewakuacji. Jak działają,  tego w ciągu kilkugodzinnej, sobotniej kontroli nie byliśmy w stanie sprawdzić. Będziemy to jeszcze wszystko weryfikować. Wtedy zapadnie decyzja, czy koniecznie będzie zamknięcie któregoś z obiektów.

Co na to sądecka branża escape roomów? Udało nam się nakłonić do rozmowy właściciela jednego z nich, który jednak nie chciał wypowiadać się pod nazwiskiem.

Wszyscy zadają sobie pytanie czy taka tragedia może się zdarzyć w Nowym Sączu, czy i tu, escape room może zamienić się w śmiertelną pułapkę - pytamy.  

-  U mnie nic takiego nie może się zdarzyć. Mamy wszelkiego typu zabezpieczenia w postaci czujek dymu i tryskaczy samogaszących pożar. W każdym z pomieszczeń, gdzie przebywa grupa, jest gaśnica. Ale przede wszystkim nie ma u nas źródła ogrzewania, które pochodzi ze zbiorczej ciepłowni. W żadnym z pomieszczeń nie ma żywego ognia, takiego jak na przykład świece czy w ogóle czegokolwiek, co mogłoby się zapalić - wyjaśnia.  

W niektórych z kontrolowanych w Polsce obiektów nie było przycisków alarmowych, które pozwalają na przerwanie gry i opuszczenie escape roomu w każdej chwili. Jak jest u pana?

- Nie ma z tym żadnego problemu. Uczestnicy gry są obserwowani przez kamery, są także nagrywani, a poza tym jest łączność przez krótkofalówki, w które są wyposażeni. W każdej chwili mogą powiedzieć, że chcą wyjść. Poza tym, słyszymy,co mówią. Jeśli ktoś powiedziałby, że nie najlepiej się czuje, możemy natychmiast interweniować.

Tego co się stało w Koszalinie, nie chce komentować.

Od tego są biegli - mówi.

Komentując wyniki kontroli escape roomów  przeprowadzonej w całej Polsce po tragedii w Koszalinie w  modnych słowach o ich właścicielach wypowiedział się minister Brudziński. Stwierdził, że strażacy "przegrali walkę z tymi, którzy - kierując się chęcią szybkiego zysku - narazili na śmierć Bogu ducha winne dzieci". - Niech was ręka boska broni! - mówił do przedsiębiorców.

Szef MSWiA zapowiedział też zmianę przepisów.

- Takich miejsc jak escape roomy  może być bardzo wiele, więc chcemy te przepisy sprowadzić do takich rozwiązań, aby każdy, kto decyduje się na prowadzenie działalności gospodarczej i w trakcie tej działalności będą - z różnego rodzaju pomieszczeń, z różnego rodzaju zajęć - korzystały przede wszystkim dzieci, musi spełniać określone wymogi. Określone wymogi ochrony przeciwpożarowej, nadzoru budowlanego - mówił minister.

[email protected] fot.Tk

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji

Masz ciekawe zdjęcia lub wideo? Przyślij do nas!







Dziękujemy za przesłanie błędu


Czerwcowy miesięcznik "Sądeczanin" już w kioskach