Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 22 października. Imieniny: Haliszki, Lody, Przybysłšwa
05/03/2017 - 09:15

Siedem Dolin.Przez urzędniczą indolencję straciliśmy kilkanaście lat

Dla nowosądeckiego starosty Marka Pławiaka to oczywiste, że projekt Siedem Dolin stanowiłby impuls dla rozwoju gospodarczego regionu, który ze względu na położenie i krajobrazowe walory powinien żyć przede wszystkim z turystyki.

Markowi Pawiakowi marzy się, żeby na Sądecczyznę ciągnęły tłumy turystów z kraju i zagranicy. Nie ma wątpliwości, że magnesem byłby narciarski kompleks wybudowany na wzór tych alpejskich.

 Przeczytaj też  Siedem Dolin. Gospodarcza żyła złota dla Sądecczyzny czy szalona, nierealna wizja

Z punktu widzenia turystyki to szansa na niezwykłą promocję regionu. To byłaby bardzo atrakcyjna oferta nie tylko dla klienta średniozamożnego i tego z bardziej zasobnym portfelem, ale także tego zza granicy.

Ale na razie, jak mówi samorządowiec, niewiele mamy do zaoferowania turystom z Austrii, Czech czy nawet pobliskiej Słowacji. Wielbiciele zimowych sportów wybierają zagraniczne ośrodki oferujące im liczącą kilkadziesiąt kilometrów sieć tras narciarskich. U nas, jak podkreśla z goryczą Pławiak, ciągle priorytetem jest ochrona przyrody, choć alpejskie ośrodki narciarskie dowodzą, że w zgodzie z naturą można rozwijać turystyczny biznes.

Przeczytaj też Czy Ryszard Florek zbuduje nam drugą Austrię?

- U nas całym nieszczęściem jest to, że nadal ważniejsze siedlisko wilka czy jakiegoś ptaka. W przypadku Siedmiu Dolin cały czas tylko się mówi, że obrębie przewidzianego terenu do inwestycji są siedliska wilków, tylko, że dawno nikt ich w tym rejonie nie widział. Dużo więcej dzikiej zwierzyny, w tym niedźwiedzi czy wilków jest po stronie słowackiej. I tam nie ma problemów z inwestowaniem w turystykę narciarską. Podobnie jest we Francji i Austrii. Tam także jest obszar Natura 2000, ale nie ma tak restrykcyjnych jak u nas zakazów. Wyciągi się buduje. Ale tam ważniejszy jest nadrzędny interes publiczny. Tak też powinno być u nas. Tymczasem my przez urzędniczą indolencję mamy za sobą kilkanaście straconych lat.

Przeczytaj też Rafał Rostecki. Człowiek, który wyda wyrok w sprawie Siedmiu Dolin   

Nowosądecki starosta wierzy jednak, że inwestycja doczeka się w końcu realizacji, bo jest poparta nie tylko silną argumentacja, ale, jak podkreśla, niezwykłą konsekwencję i determinacją jej pomysłodawcy Ryszarda Florka.

-, Kiedy zjawił się u mnie w grudniu i powiedział, że dobrze byłoby się w tej sprawie porozmawiać w szerokim gronie samorządowców i lokalnych parlamentarzystów, szybko zorganizowałem spotkanie w starostwie. Tydzień później pojechaliśmy do Warszawy, gdzie na naszą prośbę minister Wiesław Janczyk umówił spotkanie z wiceministrem ochrony środowiska i Głównym Konserwatorem Przyrody Andrzejem Szwedą Lewandowskim.

Przeczytaj też Co ma gazoport do Siedmiu Dolin. Sądecki desant Janczyka na Warszawę

Jak podkreśla Marek Pawiak trzeba zrobić wszystko, żeby inwestycja wreszcie doczekała się szczęśliwego finału, bo ma kapitalne znaczenie dla gospodarczego rozwoju regionu, w którym poza Nowym Sączem bezrobocie ciągle jest wysokie bezrobocie, a mieszkańcy okolicznych miejscowości utrzymują się głownie z pracy za granicą.

- Gdyby ta inwestycja powstała, to wedle szacunków może powstać, około 1, 5 tys. miejsc pracy. A przecież to będą nie tylko wyciągi. To także hotele restauracje, bary szybkiej obsługi. Narciarski biznes nakręca biznes innym. Tych miejsc zatrudnienia byłoby z czasem o wiele więcej.

 Przeczytaj też Zrobię wszystko, aby wykazać, że ta inwestycja może powstać na naszym terenie  

Starosta jest pełen dobrych myśli po wizycie w resorcie ochrony środowiska. Jego zdaniem spotkanie daje nadzieję, na realizację Siedmiu Dolin.

- Wiceminister jest niezwykle przychylny tej inwestycji. Powiedział jednoznacznie: Jesteśmy od tego, żeby pomagać, a nie przeszkadzać. Moim zdaniem ze strony resortu nie widać jakichkolwiek problemów. Przede wszystkim udało się określić, co trzeba zrobić, żeby wreszcie zacząć konkretnie działać.

Czy na korzyść tej inwestycji przemawiają obecne polityczne wiatry - pytamy Marka Pławiaka, który jest członkiem Prawa Sprawiedliwości?

- To nie jest kwestia politycznych wiatrów. Mnie nie interesuje polityka na poziomie samorządów, choć oczywiście, jako członek PiS-u jestem samorządowym politykiem. Ale my tu mamy robić dobrze dla naszego regionu. I nie chodzi o to, jaka partia sprawuje władzę, tylko o ludzi, który są decydentami. W starostwie jest Marek Pławiak i ludzie z zarządu. My jesteśmy za tą inwestycją, bo widzimy jak ważna jest dla rozwoju naszego regionu.

 Przeczytaj też Krynicy opłaca się Siedem Dolin? 

Choć Marek Pławiak silnie akcentuje rolę samorządowych decydentów, to jednak Siedem Dolin jak dotąd nie doczekało się jednego wyrazistego lidera, który trzymałby pieczę nad urzędniczą mitręgą, którą inwestycja, niezależnie od dobrego „politycznego klimatu” przejść musi. Czy tę rolę mógłby przyjąć na siebie starosta, choć formalnie stroną administracyjną postępowania jest Związek Gmin Krynicko-Napopradzkich? Inwestycja ma obejmować swoim zasięgiem gminę Łabowa, Piwniczna, Krynica i Muszyna.

- Liderem powinien być ktoś z tej czwórki - odpowiada Pławiak. My jesteśmy samorządem powiatowym. Ja takiej roli przejąć nie mogę, choć oczywiście będę Siedem Dolin wspierać i pomagać. Mogę interweniować w różnych gremiach i dawać wsparcie, czy też podejmować przychylne, leżące w gestii powiatu decyzje. Ale nie mogę być inicjatorem, bo nie jestem gospodarzem tych terenów. Nie może być tak, że starostwo będzie się zajmowało każdą inicjatywą, bo nie leży to w moich kompetencjach.

Jeśli nie Pławiak, to kto?

- Mogę tylko powiedzieć z żalem, że spośród samorządowców w interesie, których leży sfinalizowanie tej inwestycji, na spotkanie do Warszawy, pojechał tylko burmistrz Muszyny Golba i wiceburmistrz Piwnicznej. Pozostali włodarze gmin nie znaleźli na to czasu. To daje do myślenia.

Agnieszka Michalik, fot.A.M [email protected]

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu