Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 22 września. Imieniny: Maury, Milany, Tomasza
27/02/2017 - 13:35

Siedem Dolin. Gospodarcza żyła złota dla Sądecczyzny czy szalona, nierealna wizja

Czy zimowa turystyka mogłaby stać się dla Sądecczyzny żyłą złota? Czy nasz region może się zamienić w narciarski kurort na wzór tych w Szwajcarii, Francji czy we Włoszech? -Tak, odpowiada znany sądecki przedsiębiorca Ryszard Florek, który od lat z uporem forsuje pomysł wybudowania nowych wyciągów i tras narciarskich łączących dotychczasowe stacje Wierchomla, Jaworzyna. Słotwiny i Henryk Ski z Doliną Roztoki i Łosia.

To miałby być prawdziwy raj dla narciarzy. Raj pod nazwą Siedem Dolin. Kilkadziesiąt kilometrów widokową trasą Beskidu, od Wierchomli po Łosie, bez zdejmowania nart. Taka jest wizja przedsiębiorcy. Wizja, która ciągle pozostaje tylko na papierze, choć, jak przekonuje Ryszard Florek, realizacja inwestycji oznaczałaby powstanie, co najmniej 2 tys. nowych miejsc pracy na Sądecczyźnie, gdzie wielu mieszkańców bezskutecznie poszukuje zatrudnienia. Byłaby to także szansa na rozwój gospodarczy regionu. To u nas swoje pieniądze zostawialiby turyści z Polski i zagranicy, którzy teraz wolą wyjeżdżać na narty do krajów alpejskich, bo tam mają do dyspozycji setki kilometrów tras narciarskich oraz ośrodki wyposażone w doskonałą infrastrukturę.

Zwolennicy inwestycji, wśród których obok samorządowców są także lokalni politycy, co jakiś czas zwołują pospolite ruszenie. Ostatnio temat powrócił ponownie. Z inicjatywy Ryszarda Florka doszło do spotkania w Starostwie Powiatowym w Nowym Sączu. Starosta Marek Pławiak i parlamentarzyści PiS, Wiesław Janczyk, Arkadiusz Mularczyk i Stanisław Kogut, dyskutowali o konieczności przyspieszenia budowy długo wyczekiwanego kompleksu narciarskiego.

Przeczytaj też Zrobię wszystko, aby wykazać, że ta inwestycja może powstać na naszym terenie  

Tydzień potem samorządowcy z Muszyny i Piwnicznej oraz lokalni posłowie odbyli spotkanie z wiceministrem ochrony środowiska Andrzejem Szwedą-Lewandowskim, który jest Głównym Konserwatorem Przyrody. Minister - jak zgodnie twierdzą uczestnicy spotkania - wykazał zrozumienie dla społecznych aspektów przedsięwzięcia, które ma stać się motorem napędowych dla rozwoju gospodarczego Sądecczyzny.

I to jest najnowszy odcinek trwającej kilkanaście lat telenoweli „Siedem Dolin”. Jaki będzie dalszy scenariusz?

Z punktu widzenia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która zdecyduje o dalszym być albo nie być tej inwestycji, projekt budowy kompleksu narciarskiego na Sądecczyźnie pojawił się dwa lata temu. Wówczas odbyło się spotkanie, podczas którego Związek Gmin Krynicko-Popradzkich przedstawił program rozwoju infrastruktury turystycznej i sportowej, w który wpisuje się Siedem Dolin. Dokument otrzymał rekomendacje ówczesnego wojewody Jerzego Millera i marszałka Małopolski Marka Sowy.

Przeczytaj też Czy Krynicy opłaca się Siedem Dolin?  

Teraz przed samorządowcami długi urzędniczy marsz. Najpierw konieczne jest wykonanie studium zagospodarowania przestrzennego. Drugi etap to wykonanie planów zagospodarowania przestrzennego, w którym znajdą się wszystkie inwestycje związane z realizacją tego programu. Potem program będzie podlegał ocenie przyrodniczej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie.

Jaki będzie wyrok? Zanim zapadnie, warto poznać argumenty zwolenników i przeciwników Siedmiu Dolin. Do tych ostatnich zaliczają się ekolodzy, którzy twierdzą, że kej realizacja byłaby równoznaczna z drastyczną ingerencją w zwarte kompleksy leśne i ostoje chronionych zwierząt, między innymi niedźwiedzia, wilka i rysia. Byłoby to równoznaczne z dewastacją najwartościowszych przyrodniczo terenów Beskidu Sądeckiego.

Tematowi Siedmiu Dolin poświęcony jest ostatni numer miesięcznika „Sadeczanin”. Teraz cykl artykułów na temat inwestycji będziemy publikować na łamach portalu Sądeczanin.Info

Agnieszka Michalik, fot.Rafał Ślęzak. siedemdolin.pl

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu