Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 23 stycznia. Imieniny: Fernandy, Jana, Rajmundy
14/08/2020 - 13:45

Przy Elektrodowej mieszkańcy narzekają na pył i hałas. Mówią, że go nie zniosą

W nowosądeckiej dzielnicy przemysłowej, przy ulicy Elektrodowej wióry lecą z drewna. I to na dużą skalę. Z powodu korowania pni mieszkańcy narzekają na hałas i pył, ale firma, na którą się skarżą, nie ma sobie nic do zarzucenia. Jedni i drudzy mają swoje racje.

Z prośbą o interwencję zgłosili się do nas mieszkańcy osiedla Biegonice, narzekający na działalność jednej z firm, funkcjonujących w pobliżu ich miejsca zamieszkania. - Od dłuższego czasu przy ul. Elektrodowej 45 w Nowym Sączu działa firma TOK-DREW, zajmująca się korowaniem drewna. Są tego ogromne ilości. Drewno jest zwożone tirami, a sama działalność prowadzona na dużą skalę. W ciągu dnia pracuje tam kilka osób obsługujących korowarki spalinowe

- Podczas prac jest ogromny hałas, będący nie do zniesienia - skarżą się autorzy listu. - Ponadto w czasie korowania drewna wydobywają się ogromne ilości pyłów. Podczas wiatru oraz przejazdu samochodów roznoszą się w powietrze. Całość jest prowadzona bez jakiegokolwiek zabezpieczenia, na wolnym powietrzu, na placu przy samej drodze. Nie ma żadnej kontroli nad tymi pracami ze strony powołanych do tego instytucji.

Już od dawna wiadomo, że pyły z drewna, szczególnie twardego, działają na organizm ludzki jak eternit - wywołując nowotwory płuc (korowana jest głownie akacja, która należy do drewna twardego). Całodzienny hałas ze spalinowych korowarek jest nie do zniesienia i zagraża naszemu zdrowiu – napisali do nas mieszkańcy. O opinię poprosiliśmy więc najpierw lokalny samorząd.

- Mieliśmy 2 lata temu informację, że działalność tej firmy, źle wpływa na jakość życia mieszkańców – mówi Marian Wolak, przewodniczący osiedla Biegonice. Żadne oficjalne pismo do nas jednak nie wpłynęło. Od tamtej ani do mnie, ani do zarządu osiedla sygnały w tej sprawie już nie dochodziły – dodaje zdziwiony.

Zobacz także: Rżną drewno aż głowa puchnie! I tak cały tydzień. Co się dzieje przy Elektrodowej?

Pojechaliśmy na Elektrodową, porozmawiać z sąsiadami. Prace na terenie zakładu akurat się nie odbywały, nie spotkaliśmy również żadnego pracownika.

- Rzeczywiście pył się czasem unosi, ale hałas jest porównywalny z tym, jaki robią inne firmy w okolicy. Nie doskwiera nam tak bardzo – wzrusza ramionami starsza kobieta, którą jednak musieliśmy pytać, mocno podnosząc głos, by nas usłyszała.

- Powiedzieć o tej firmie, że jej działalność jest uciążliwa, to jakby nic nie powiedzieć. To, co się tutaj dzieje, jest nie do zniesienia. Była już dwa lata temu interwencja w tej sprawie. Właściciel mówił wtedy, że skończy zlecone zadanie i nie będzie prowadził więcej prac w tym zakresie – mówi zaś Tomasz Antoniewski, mieszkający w sąsiedztwie miejsca pracy zakładu. 

- Korowanie trwa jednak cały czas, bo podjął kolejne. Hałas jest nieprawdopodobny, ciężko usłyszeć co mówi osoba stojąca dwa metry ode mnie. Kiedy jest wiatr, pył drzewny roznosi się po całej okolicy i osiada na moich oknach, parapetach, samochodzie. Przebywając na zewnątrz ja i moja rodzina jesteśmy narażeni na wdychanie tego pyłu, co może skutkować problemami zdrowotnymi w przyszłości. Według mnie takie prace powinny być wykonywane w wytłumionej hali z odpowiednim odprowadzeniem trocin.

- Tok-Drew nie jest jedyną firmą działającą w tej okolicy, jest tam też kilka innych zakładów, jednak to właśnie jej działalność budzi największe zastrzeżenia - twierdzi przewodniczący Wolak.

Firma uważa, że wszystko odbywa się w taki sposób jak powinno i nie są przekraczane żadne dopuszczalne normy. - Wyjaśniam, że prowadzona na terenie należącym do firmy Tok-Drew działalność jest zgodna z prawem i odbywa się w strefie, która według miejscowego planu zagospodarowania jest strefą przeznaczoną do prowadzenia przemysłowej działalności gospodarczej – napisali do nas jej przedstawiciele Tok-Drew.

- To, że te prace prowadzone są na teren przemysłowym,  nie zwalnia nikogo od przestrzegania przepisów ochrony środowiska i wpływu na tereny przyległe i zamieszkałe. W moim sąsiedztwie jest wiele innych zakładów przemysłowych i żaden z nich nie generuje takich problemów jak ten – ripostuje Tomasz Antoniewski

Jedną z głównych uwag kierowanych pod adresem firmy, jest fakt, że prace są prowadzone bez odpowiedniego zabezpieczenia oraz przy samej drodze, co stanowi duże niebezpieczeństwo. Teren na którym ona pracuje nie ma płotu ani osłon od strony ulicy. Znajduje się tam natomiast tablica informująca, że jest to własność prywatna.  

- Chciałbym wyjaśnić, że osoby formułujące wobec firmy Tok-Drew zarzuty w sposób nieuprawniony nazywają działalność firmy „łamaniem prawa”. Autorzy listu sugerują bowiem, że jest ona prowadzona z naruszeniem prawa do godnego życia, oraz że prace prowadzone są bez zabezpieczenia. Spieszę z wyjaśnieniem, że prace prowadzone są w sposób legalny i zgodny ze sztuką oraz z zasadami BHP - twierdzi przedstawiciel firmy

- Jesteśmy przekonani, że prowadzona przez firmę Tok-Drew działalność nie ma szkodliwego wpływu na otaczające środowisko naturalne oraz otoczenie społeczne. Jednak, żeby uciąć wszelkie spekulacje, zlecimy specjalistycznym, akredytowanym laboratoriom przygotowanie ekspertyzy dotyczącej wpływu naszej działalności na najbliższe środowisko. Dodam, że przeprowadzane na terenie naszej firmy badania poziomu hałasu nie wskazały przekroczenia przyjętych przez polskie prawo norm. Stąd tym bardziej uważamy, że formułowanie zarzutów o nielegalności naszej działalności jest dalece idącym nadużyciem –  dodaje autor przysłanego do redakcji oświadczenia.

- Poziom hałasu być może jest w normie, ale uciążliwa częstotliwość dźwięku już na pewno nie. Proszę sobie wyobrazić rój brzęczących pszczół nad głową przez 10 godzin dziennie, pięć dni w tygodniu - tak mogę obrazowo to opisać. Na moim terenie nikt nie wykonywał badań hałasu. Mam wątpliwości, czy zostały w ogóle przeprowadzone i czy została zrobiona analiza wpływu działalności zakładu na środowisko, zezwalająca na prowadzenie tego typu prac – mówi dodaje Antoniewski.

Jak twierdzi właściciel Tok-Drew, żadnych interwencji ze strony straży miejskiej, czy innych powołanych do tego służb dotąd nie było. Nie słyszał także o tym, aby sprawą zajmowali się lokalni radni i osoby związane z zarządem osiedla Biegonice.

MP, fot: TK







Dziękujemy za przesłanie błędu