Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 21 listopada. Imieniny: Janusza, Marii, Reginy
31/07/2019 - 09:20

Moda i skrzydlate pojęcia. Jak nie być frajerem, czyli ekonomia niepewności (5)

"Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju" – taki tytuł ma fundamentalny dla polskiej polityki gospodarczej dokument. W poprzednim tekście skupiłem się na mankamentach większości tak zwanych "strategii" konstruowanych przez ekonomistów. Nie jest od nich wolny także wyżej wymieniony twór. Tym razem jednak pragnę zwrócić uwagę na coś innego.


Jak nie być frajerem, czyli ekonomia niepewności
Drodzy Państwo, warto sobie uświadomić, że moda nie dotyczy tylko strojów, urządzania wnętrz czy fryzur. O pewnych trendach i tendencjach można bowiem mowić rownież w odniesieniu do nauk społecznych. A skoro tak, to również ekonomiści i politycy ulegają pewnym modom. I tak, gdy by przekartkować literaturę ekonomiczną niczym katalog dzieł znanych projektantów (chciałoby się tu użyć ohydnego słowa „trendsetterów”), można stwierdzić, że w latach 80. rozpowszechniło się traktowanie prywatyzacji, liberalizacji i deregulacji (znamiona neoliberalizmu) jako lekarstwa na wszystkie choroby, z kolei w latach 90. popularne stało się myślenie w kategoriach „końca historii”, „teorii skapywania” (koncepcja głosząca, że „przypływ podnosi wszystkie łodzie”, czyli, że światowy postęp gospodarczy oznacza wzrost dobrobytu dla każdego) a dekadę później zawrotną karierę zrobiła koncepcja „turbokapitalizmu”.

Najwyższy czas postawić pytanie o to, co takiego łączy wszystkie te „skrzydlate pojęcia” wymienione powyżej? Odpowiedź jest prosta: wszystkie dziś spoczywają na swoistym cmentarzu idei i wprawdzie niektóre z nich doświadczają zmartwychwstania lub życia pozagrobowego w formie swoistego zombie, to jednak współcześnie nikt nie uważa ich za fundamentalne w ekonomii, i nikt nie zechce wprost opierać na nich strategii rozwoju gospodarczego.

Wydaje się więc, że poprzednie rządy najzwyczajniej w świecie szły z duchem czasu i z duchem mainstreamu – musiały bowiem dostosowywać się do wymogów aktualnej mody w ekonomii. A nawet jeśli aktualna moda z różnych powodów była im nie na rękę, to i tak nie mogli jej zupełnie ignorować. Jeśli Państwo macie wątpliwości odnośnie tego, o czym piszę, to proponuję, abyście na najbliższą uroczystość rodzinną ubrali się we frak i cylinder (panowie) oraz suknie w stylu biedermeier (panie).

O ile jednak podążanie za modą w kwestii strojów ma raczej pozytywne konsekwencje, o ty le trzymanie się mody w kwestiach ekonomicznych może generować wyniki niepożądane. Czytelnicy moich tekstów za pewne już wiedzą, do czego zmierzam. Otóż podejmowanie decyzji, lub ogólniej – działanie oparte na nowinkarskich teoriach może mieć opłakane skutki. Decydent działa w oparciu o teorię X, z czasem teoria X okazuje się niekompletna lub błędna, zaś decydent wychodzi na frajera. Doskonale „czują” ten problem architekci oraz budowlańcy, wśród których popularne jest powiedzenie „nie bądź frajerem - nie używaj prototypów”.

Zobacz: Dlaczego strategie nie działają? Jak nie być frajerem, czyli ekonomia niepewności (4)

Jak na tym tle wygląda aktualna Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju? Muszę Państwa zaskoczyć… Mianowicie dokument ten nie rożni się zbytnio od swoich poprzedników w tym sensie, że jest on także wyrazem przylgnięcia do aktualnie panującej w ekonomii mody. Wszakże w samym dokumencie oraz w komentarzach towarzyszących jego realizacji napotykamy wiele nowinek, jak na przykład „pułapka średniego dochodu” czy „Deutschland AG” (choć ono jest nieco starsze) – a więc kolejnych „skrzydlatych pojęć”, o których najprawdopodobniej nikt nie będzie pamiętał za 10 lat.

Można wprost stwierdzić, że aktualna „strategia” w przeważającej mierze jest po prostu odzwierciedleniem nowych (czytaj: nowoczesnych) sposobów myślenia o gospodarce oraz o roli państwa. Poglądy w mainstreamie ekonomicznym bowiem uległy dość istotnym przeobrażeniom od czasów kryzysu finansowego, i o ile jeszcze 20 lat temu wszyscy chcieli „mało państwa”, o tyle obecnie bardziej popularna jest teza, że państwo powinno odgrywać bardziej aktywną rolę w procesach rozwojowych.

Warto więc nadmienić, że w tym podejściu także kryje się obawa, iż koniec końców – wyjdziemy na frajerów. Jeszcze nie wiemy, w czym owo frajerstwo się przejawi, ale już od dawna wiemy, że dobrymi intencja mi piekło jest wybrukowane i, że pomiędzy wizją celu, a rzeczywistością zieje nieraz przepaść.

Cykl tekstów „jak nie być frajerem” sugeruje przeto, aby z wielką ostrożnością i nieufnością podchodzić do aktualnej mody zwłaszcza wtedy, gdy konsekwencje stosowania się do jej wytycznych mogą okazać się dla nas opłakane.

Na czym więc polega sygnalizowany na początku tekstu niebezpieczny sposób myślenia o gospodarce, którego znamiona pojawiają się w strategii rozwoju? Jak to zwykle bywa – na arogancji (która, jak Państwo pamiętają, jest nierozerwalnie związana ze stosowaną przeze mnie definicją frajera), czyli graniczące mu z pewnością przekonaniu, że moda, na kto rej MY się opieramy, jest tym, czego wszyscy szukaliśmy i, że jest lepsza od poprzedniej mody. A to tylko moda...

(Grzegorz M. Malinowski - sądeczanin, doktor nauk ekonomicznych, filozof. Wykładowca na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.) Tekst pochodzi z czerwcowego miesięcznika "Sądeczanin".

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu