Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 5 sierpnia. Imieniny: Emila, Karoliny, Kary
14/06/2021 - 15:00

Katastrofa. Gradowe nawałnice mogą zrujnować sadowników w gminie Łącko

Gradobicie, które niedawno przetoczyło się nad gminą Łącko, poczyniło zniszczenia w sadach. Na razie trudno jeszcze oszacować straty, ale już teraz wiadomo, że część jabłek będzie się nadawać tylko do przemysłowego przerobu.Na jakie odszkodowania mogą liczyć rolnicy?

Wójt Łącka Jan Dziedzina mówi, że na razie  nie sposób oszacować strat, jakie wyrządziło gradobicie, które niedawno dotknęło sadowników. Żywioł przyniósł zniszczenia w gospodarstwach w Łącku, Czerńcu, Czarnym Potoku, Szczereżu, Zabrzeży,  w Woli Kosnowej i  Woli Piskulinej.

Jak wyglądało gradobicie?  - To katastrofa – pisał  Adrian Pasiud z Czerńca, który opublikował  na swoim profilu społecznościowym zdjęcia. Na ziemi wokół domu widać kilkucentymetrową warstwę lodowych kul, które połamały wszystkie rośliny na grządkach. Na polach wytłukły pewnie większość owocowych zawiązków.

Już wiadomo, że zniszczonych przez grad jabłek na pewno nie będzie można sprzedać za dobrą cenę.

- Grad po prostu kaleczy owoce. Jeśli uderzenie spowodowało pękniecie, to już po jabłku - mówi Jan Golonka prezes grupy producenckiej Owoc Łącki. -  Przy mniejszych skaleczeniach można opryskami próbować zabliźnić rany, ale i tak nie będzie z tego jabłek konsumpcyjnych, tylko przemysłowe, do przetworzenia. Chorują też drzewa, bo grad niszczy również gałęzie.

Teraz sadownicy liczą na odszkodowania i  składają wnioski w urzędzie gminy. Jak dotąd, takie są dane z piątku,  wpłynęło ich blisko siedemdziesiąt.  

- Do wtorku przyjmujemy zgłoszenia o wystąpieniu szkód, co jest  rozumiane jako wniosek o ich oszacowanie. Potem komisja idzie w teren i określa procentowo ile tych uszkodzeń jest. W jej skład  wchodzą przedstawiciele gminy, Ośrodków Doradztwa Rolniczego i Izby Rolnej.  Potem sporządza się  protokoły, które  wysyłane są do urzędu wojewódzkiego.

Na jakie pieniądze mogą liczyć sadownicy? - Kwoty ubiegłoroczne, które teraz będą wypłacane,  to do hektara, jeśli powierzchnia była ubezpieczona, 1200 złotych, a bez ubezpieczenia  640 złotych.

Przy tej okazji wraca dyskusja na temat doraźnego wypłacania pieniędzy za szkody wywołane przez żywioły.

- Ubezpieczenia na zasadach komercyjnych są horrendalnie drogie – mówi Dziedzina -  Z tego co wiem,  niewielu sadowników było na to stać. Słyszałem,  że ubezpieczenia z rzędowymi dopłatami, a wiec z pieniędzy podatników, w tym roku są bardzo okrojone. Niewielu sadowników mogło z tego skorzystać.  Można się tylko domyślać, że mniej środków było przeznaczonych na tę formę wsparcia dla sadowników. (jagienka.michalik@sadeczanin.info)  Fot. BS, zdjęcie ilustracyjne 







Dziękujemy za przesłanie błędu



Miesięcznik Sądeczanin sierpień 2021