Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 17 czerwca. Imieniny: Laury, Leszka, Marcjana
19/05/2019 - 12:35

Jak nie stracić na inwestycjach - doświadczenia polskie i węgierskie

Decyzja o skierowaniu inwestycji zapada najczęściej na poziomie rządowym, ale następnym krokiem jest wybór regionu, gdzie zostanie ona zrealizowana. O doświadczeniach polskich i węgierskich na tym etapie mówili dziś uczestnicy panelu, zorganizowanego podczas Forum Polsko - Węgierskiego w Starym Sączu.



Ogólny klimat pod inwestycje, stan infrastruktury, wykwalifikowani pracownicy - to zazwyczaj warunkuje decyzję o inwestycjach. Ale jest też wiele innych czynników, które decydują o tym, czy i kto podejmie decyzję o przeznaczeniu pieniędzy na nowe przedsięwzięcia. Mówili o tym uczestnicy niedzielnego panelu inwestycyjnego podczas Forum Polsko - Węgierskiego w Starym Sączu, prowadzonego przez Leszka Bullera, dyrektora Centrum Projektów Europejskich.

O tym, jak ważna w międzynarodowych kontaktach jest znajomość języków i zwyczajów biznesowych w sąsiednich krajach przypominał mec. Andrzej Mikulski, opowiadając o swoich doświadczeniach z Krakowa lat dziewięćdziesiątych, kiedy Polska otworzyła się na zagraniczne inwestycje. Trwały wtedy poszukiwania osób mogących komunikować się z zagranicznymi partnerami choćby na podstawowym poziomie. Prawnicy gwarantujący wyższy poziom usług założyli z tego powodu East Legal Team.

Zobacz też: za co marszałek Kuchciński dostał nagrodę Forum Polsko - Węgierskiego

Andrzej Siess, doradca zarządu Grupy Raben w Polsce, mówiąc o tym jak ważne jest, by administracja regionu miała plan rozwoju, obejmujący również obszar działania dla inwestorów dodał, że równą uwagę regiony powinny poświęcać rodzimym przedsiębiorcom, już funkcjonującym. Za przykład firm, doskonale radzących sobie na lokalnym jak i zagranicznym rynku, podał nowosądeckie Fakro.

Niezbyt optymistycznie brzmiało wystąpienie Tomasza Zjawionego, prezesa Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach. - Nie zawsze wójt czy burmistrz mają świadomość tego, jak efektywnie zarządzać swym miastem czy gminą. Nie zawsze też samorząd może osiągnąć swe cele, bo nie ma wpływu na wiele czynników, od których jest zależny. Wspomniał również, ze nadal sporo jest też czysto administracyjnych przeszkód w prowadzeniu biznesu.

- Jako samorząd, w klasycznym rozumieniu, zajmujemy się administracją, próbujemy doprowadzić swój region do wyższego stanu rozwoju, zatrzymać młodzież by nie wyjeżdżała. Ale sami jesteśmy bezradni - mówił Oszkar Molnar, burmistrz węgierskiego miasta Edeleny. - Nie mamy wpływu na kształcenie fachowców, którzy praktycznie w komplecie - na przykład murarze czy spawacze - wyjechali do pracy za granicą. To kwestie, które można rozwiązać jedynie we współpracy z rządem.

Burmistrz Molnar - jak się okazało - ma również doświadczenie z pracy dla zachodnich koncernów; był prezesem zarządu jednej z sieci firm logistycznych. Przypomniał czasy, gdy firma transferowała na Zachód wszystkie zarobione pieniądze, do ostatniego forinta.

- Raben postępował dokładnie odwrotnie - zainwestował u nas wszystkie zarobione w Polsce pieniądze - zapewnił Andrzej Siess.

- Samorząd ma inne cele niż biznes, przedsiębiorcy inwestują swoje pieniądze i ciężko pracują by zarobić, więc nie oczekujmy, że poświęcą pieniądze na cele socjalne - zauważył Tomasz Zjawiony. - Ale pewne jest, że firma, które chce zatrzymać pracownika musi wykazywać daleko większe zainteresowanie jego potrzebami niż tylko wypłata pensji. Niestety, na takie świadczenia stać tylko nielicznych. ([email protected])

O inwestycjach w Starym Sączu, podczas Forum Polska-Węgry

Podczas Forum Polska-Węgry w Starym Sączu jednym z tematów rozmów były regionalne inwestycje. Fot. Adrian Maraś
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu


Czerwcowy miesięcznik "Sądeczanin" już w kioskach