Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 15 czerwca. Imieniny: Jolanty, Lotara, Wita
04/03/2023 - 12:15

Jak narciarskie stacje na Sądecczyźnie nie dały się czarnemu pijarowi

Jeszcze na początku zimowego sezonu eksperci od turystyki bili na alarm i mówili, że wśród hotelarzy i właścicieli ośrodków narciarskich zapanował pesymistyczny nastrój potęgowany przez braki w zatrudnieniu, wzrost obciążeń podatkowych oraz wojnę na Ukrainie i jej konsekwencje w turystyce. Teraz narciarski sezon na stokach zmierza ku końcowi i można pokusić się o pierwsze podsumowania. Rzeczywiście jest tak źle czy też to były Strachy na Lachy – pytamy Bartłomieja Miejskiego, właściciela stacji narciarskiej Master Ski w Tyliczu.

- Te pesymistyczne prognozy były mocno przesadzone. Narciarze nie zawiedli. Jak na razie. Większego kryzysu w naszej branży nie widać. Mamy nadzieję, że to się nie zmieni.

Jednak koszty prowadzenia narciarskiego biznesu poszły w górę. Dużo droższe jest paliwo potrzebne do ratraków i koszty obsługi wyciągów. To oczywiste, że w takiej sytuacji trzeba było podnieść ceny skipassów.  Mówi pan, że  narciarze nie zawiedli, ale na pewno ma pan porównanie z ubiegłorocznym sezonem. Czy droższe karnety spowodowały, że mimo wszystko turystów było mniej?  
-Ich liczba jest porównywalna z ubiegłym rokiem, a jeśli chodzi o ceny karnetów, to wzrosły średnio o 10 procent. Przy inflacji na poziomie 15 procent, ta podwyżka nie była aż tak znacząca przy wzroście kosztów naśnieżania i kosztów energii,  za którą musimy płacić o 100 procent więcej niż rok temu.  

Jak zatem udaje się skalkulować takie ceny, które nie odstraszą narciarzy?  Czy to nie grozi prowadzeniem biznesu na granicy opłacalności?
-Stacje muszą sobie z tym po prostu radzić. Wzrost ceny karnetu o 100 procent nie byłby możliwy, bo ograniczyłby potencjalnym narciarzom dostęp do korzystania z infrastruktury. Oczywiście nie jest to łatwa sytuacja. Ale też nie jest tak źle, żeby to się nie opłacało. Trzeba pamiętać, że nie  wszyscy Polacy, którzy przyjeżdżają na narty z rodzinami spłacają kredyty na mieszkania i wzrost stóp procentowych wpędza ich w finansowe tarapaty i  uniemożliwiając zimowy wyjazd w góry.

Spośród przyjeżdżają na narty przeważają ci, którzy robią sobie wypad na jeden dzień, czy też  więcej jest tych, którzy przyjeżdżają na kilka dni, co wiąże się z noclegiem w hotelu czy pensjonacie?
To zależy,  jaką ofertę wybierają narciarze, bo ceny  mamy zróżnicowane. Rano jest drożej, po południu taniej. Jest wielu weekendowych turystów, którzy przyjeżdżają wcześnie rano w sobotę. Taniej wychodzi przejazd autem niż opłata za hotel. Są u nas goście z całej Polski. 

Jakie są koszty prowadzenia narciarskiego biznesu? Czy w tym roku, po wzroście cen energii,Czy w tym roku, po wzroście cen energii, stacje narciarskie będą mieć zyski?  Zima w górach tylko dla  zamożnych? Na pewno nie na Sądecczyźnie.  Cały wywiad z Bartłomiejem Miejskim, właścicielem stacji narciarskiej Master Ski w Tyliczu można przeczytać w marcowym wydaniu miesięcznika „Sądeczanin”. ([email protected]) fot.jm






Dziękujemy za przesłanie błędu