Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 7 grudnia. Imieniny: Agaty, Dalii, Sobiesława
13/09/2016 - 14:10

Gminna afera. Ktoś zatruł wodociąg w Tropiu? Prokuratura zbada sprawę

Skażenie wodociągu w Tropiu zamieniło się w gminna aferę. Mieszkańcy oskarżają spółkę Dunajec oraz samorząd o to, że zataiła przed nimi prawdę o skażeniu wody bakteriami coli i paciorkowcami kałowymi. W tej sprawie złożyli już doniesienie do prokuratury. Z kolei zastępca wójta zawiadomił policję. Chce, żeby śledczy zbadali czy ktoś celowo zanieczyścił głębinowa studnię.

Kiedy 8 września władze gminy poinformowały mieszkańców Tropia o zakazie picia wody z kranu, szybko wybuchła afera. Bo od jakiegoś czasu mieszkańcy masowo skarżyli się na te same, żołądkowe dolegliwości. Marian Lupa, prezes spółki, która kilka temu zarządzała wodociągiem w Tropiu postanowił sprawdzić stan wody. Wiedział, że badania są wykonywane w laboratorium w Pszczynie. Z telefonicznej rozmowy dowiedział się, że wyniki o skażeniu wody gmina znała już 1 września.

Przeczytaj też Woda w Tropiu zatruta. Beczkowóz krąży po wsi

- Od tej pory wodociąg powinien być zamknięty. A gmina poinformowała nas o tym tydzień później - mówi oburzony Lupa - Złożyłem zawiadomieni do prokuratury na opieszałość pracowników spółki Dunajec i na władze gminy. Wiedzieli o wszystkim, a ukrywali to przed nami i dalej nas truli.

Wtóruje mu sołtys Tropia Stanisław Mrzygłód: - Zwyczajnie nas okłamali. Najpierw powiedzieli ludziom, że to rutynowe czyszczenie zbiorników. Potem okazało się, że woda jest skażona. Dobrze w urzędzie i w spółce o tym widzieli. Byłem w gminie i próbowałem się czegoś dowiedzieć. Jeden z urzędników powiedział mi, że w środę, 7 września, była narada w spółce. Powiedział mi o tym jeden z urzędników. Ale potem nikt się nie pofatygował, żeby powiedzieć co ustalili.

Prezes gminnej, wodociągowej spółki Edward Witek informację o doniesieniu komentuje krótko. - Mają do tego prawo. Jeśli prokuratura podejmie działania, wówczas się do tego odniosę - mówi Witek.

Dlaczego mieszkańców nie poinformowano wcześniej o tym, że woda jest skażona? - pytamy szefa spółki.

- Sam proces badania mikrobiologicznego od momentu pobrania próbki, do momentu uzyskania wyniku trwa czterdzieści osiem godzin. Czyli musiały minąć dwa dni, zanim uzyskaliśmy informację - wyjaśnia Witek.

Zastępca wójta gminy Mieczysław Hajduga tłumaczy, że o zanieczyszczeniu wodociągowej sieci dowiedział się w czwartek 8 września. Natychmiast też - jak mówi - wezwał do siebie szefa spółki Dunajec i poprosił o wyjaśnienie dlaczego wcześniej nie powiadomiono mieszkańców o skażeniu wody.

- Prezes przyznał się, że informacja dotarła do spółki, jednak nie było całego sprawozdania z badania próbek, bo 31 sierpnia wodę do badania pobrano rutynowo, jak co kwartał - uściśla Hajduga.- Okazało się, że zanim laboratorium wydało całe sprawozdanie, przesłało do spółki informacje o tym, że normy są przekroczone. Niestety spółka nie poinformowała gminy, jednak , co podkreślam, natychmiast zaczęła czyszczenie zbiornika i poinformowała mieszkańców, że odcina wodę. Ale o skażeniu nie poinformowała.

Jak mówi Hajduga, kiedy sprawa wyszła na jaw, zaraz zarządził wywieszenie informacji o skażeniu wody i dostarczenie do wsi beczkowozów.

Jeśli dobrze pójdzie, woda z kranów popłynie jutro. Edward Witek tłumaczy, ze po całej serii zabiegów konserwacyjnych i po chlorowaniu i laboratorium pobrało próbki wody. - Wynik poznamy jutro. Jeżeli będzie pozytywny, w konsultacji z Sanepidem podejmiemy decyzje o dopuszczeniu wodociągu do eksploatacji.

Jak to się mogło stać, że do wodociągowej sieci dostały się bakterie coli i paciorkowce kałowe? - pytamy prezesa spółki.

- Na to pytanie nie potrafimy odpowiedzieć. W Rytrze, gdzie też doszło do skażenia, stwierdzono, że były to wody opadowe. Ale my czerpiemy wodę z ujęcia głębinowego, więc w zasadzie nie było możliwości przedostania się bakterii do ujęć głębinowych. Tymczasem stało się to po raz drugi. Do podobnego zdarzenia doszło w 2014 roku. Również w Tropiu, w tej samej sieci wodociągowej - mówi Edward Witek

Wodociąg w Tropiu nie po raz pierwszy stał się kością niezgody między mieszkańcami wsi i samorządem, do którego należy spółka Dunajec. Od kilku lat tli się sadowy konflikt o to do kogo należy wodociąg w Tropiu.

Mieszkańcy wsi twierdzą, że ich własność zagarnęła należąca do gminy spółka ”Dunajec”.  Innego zadania jest wójt gminy Józef Tobiasz, który utrzymuje, że wodociąg był jedynie przekazany w użyczenie . Spór trafił na sądowa wokandę, ale rozstrzygnięcie tlącego się od trzech lat konfliktu raczej szybko nie nastąpi, bo sprawa jest skomplikowana.

 Pisaliśmy o tym:  Wodociąg niezgody, czyli kto komu odwrócił kota ogonem...

- Jak na razie Sąd Okręgowy w Nowym Sączu wydał wyrok o odrzuceniu roszczeń. Spółka z Tropia złożyła apelację, która będzie rozpatrywana w listopadzie w Krakowie - tłumaczy Witek.  

Czy sprawa zanieczyszczenia wodociągi w Tropiu może mieć coś wspólnego z konfliktem na tle własnościowym?

Na to pytanie nikt nie odpowiada, ale zastępca wójta Mieczysław Hajduga zawiadomił policję.

- Być może było to celowe działanie. To taki dziwny zbieg okoliczności. Mamy wiele wodociągów na terenie gminy. I tam nie zdarzyły się takie sytuacje. A w Tropiu do zanieczyszczenia wody doszło drugi raz. Pierwszy raz, kiedy zaczęła się sprawa sądowa . teraz kiedy wyrok jest niekorzystny, znowu pojawia się taka sytuacja.

Czy da się zatruć wodociąg, który czerpie wodę ze studni głębinowych?

- Tak. Teoretycznie jest to możliwe - odpowiada na nasze pytanie proszący o zachowanie anonimowości fachowiec z branży wodno-kanalizacyjnej. Na przykład jeśli ktoś wyleje w pobliżu studni głębinowej gnojowicę, może dojść do skażenia wody przez warstwy wodonośne.  

Jak na razie ciemne chmury zbierają się nad głową prezesa spółki Dunajec Edwarda Witka. Czy poniesie konsekwencje za to, że zbyt późni powiadomił mieszkańców o skażeniu wody?

O konsekwencjach będziemy mówić, kiedy ustalimy jakie jest źródło skażenia wody. Najpierw trzeba naprawić cała sytuację i zastanowić się, co dalej - mówi wicewójt Hajduga.

Sprawą zajmie się tez Sanepid

- Jeśli spółka Dunajec wcześniej wiedziała o zanieczyszczeniu wodociągu, miała obowiązek poinformować o tym Sanepid - mówi Elżbieta Kuras rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Krakowie. - Na wyciągniecie konsekwencji od osób odpowiedzialnych przyjdzie czas.

Agnieszka Michalik [email protected] 

fot: archiwum, własne, Spółka Dunajec

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu