Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 17 kwietnia. Imieniny: Anicety, Klary, Rudolfina
25/02/2013 - 11:45

Elastyczne godziny pracy. Sztuką jest dać pracę i nie regulować jej godzin

Rząd chce uelastycznienia czasu pracy, o które od 2009 roku zabiegali pracodawcy. W lutym skierował do sejmu projekt nowelizacji ustawy w tej sprawie. Niektórzy sądeccy pracodawcy już stosują taki system w rozliczeniu chociażby tygodniowym, inni podchodzą do projektu bez specjalnego entuzjazmu.
 Elastyczne godziny pracy dla pracodawcy oznaczają, że firma może skrócić czas pracy gdy zamówień jest mniej i nie płacić za przestoje. Kiedy pracy jest więcej, może natomiast wydłużyć czas pracy i nie płacić nadgodzin. Do tej pory obowiązywał czteromiesięczny system rozliczeniowy czasu pracy. Według nowego projektu ma zostać rozciągnięty do roku. Chodzi o to, aby w ciągu roku każdy pracownik przepracował równowartość ośmiu godzin pracy każdego dnia.

Ekonomiści przekonują, że skorzystają na tym przede wszystkim duże firmy z branży motoryzacyjnej czy budowlanej, które przy sztywnym czasie pracy w okresach przestoju zwalniałyby pracowników.

- Ja już pracuje na takich zasadach, tylko w rozliczeniu tygodniowym. To się sprawdza, nie ma problemu - mówi Michał Jasnosz, właściciel firmy poligraficznej Jas – Pol z Tylicza. – Prowadzę specyficzną produkcję. Kiedy coś drukujemy i okazuje się, że praca trwała będzie jeszcze godzinę ponad standardowe osiem, to zostajemy i drukujemy. Nie opłaca się robić przestoju, myć maszyny i następnego dnia zaczynać od nowa. Drukujemy do końca. Jak trzeba pracownicy zostają dłużej, a potem odbiorą sobie godziny wolnego wciągu tygodnia.

Bywa też odwrotnie.
- Czasami pracownicy potrzebują dnia wolnego, aby coś załatwić w godzinach pracy i ja im idę na rękę. Jeśli ktoś potrzebuje kilku godzin, albo dnia wolnego, wydłuży sobie o dwie, trzy godziny pracę w inne dni - zaznacza.

- Jest to rozwiązanie dobre, przy czym nie jest to rozwiązanie, które w obecnym czasie jest najważniejsze – mówi Kazimierz Żytkowicz, współwłaściciel firmy Wikar, autoryzowanego dealera Forda. - Nam w tej chwili brakuje stymulacji, jeżeli mówimy o rynku wewnętrznym, nam brakuje prostego prawa, jasnych przepisów. Brakuje nam czegoś, co można by określić jako zmniejszenie kosztów pracy. Poniekąd czas regulowany jest takim zmniejszeniem, ale to jeden z elementów, które wpływają na całość. Brakuje nam strategii, która nakręciła by całą gospodarkę.

W Wikarze nie szykują się żadne rewolucyjne zmiany w zakresie uelastycznienia godzin pracy.
- Ja nie chcę zatrudnienia regulować elastycznym czasem pracy. Ja chcę moim ludziom zapewnić pracę na osiem godzin dziennie  – dodaje Żytkowicz.

Projekt nowelizacji ustawy na początku lutego trafił do sejmu. Po rozpatrzeniu i przegłosowaniu nowelizacja ma szansę wejść w życie w połowie roku. 

Radosław Mleczko, podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy podczas konferencji poświeconej elastycznemu czasowi pracy w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” podkreślał, że na zmianie przepisów mogą zyskać także pracownicy. Wnioskując o skorzystanie z ruchomego czasu pracy łatwiej im będzie pogodzić życie rodzinne z zawodowym.


-Dłuższe przestoje w pracy były by dla zatrudnionych niekorzystne – dodaje Jasnosz. – Pracownik powinien mieć zagwarantowaną taka pensję, żeby mógł uczciwie żyć. Jeżeli nie będzie miał środków na godziwe życie, to nie będzie myślał jak u mnie uczciwie pracować, tylko gdzie i jak dorobić. To broń obusieczna. Jeśli pracownik nie zarobi będzie dorabiał. Stałe koszty utrzymania rodziny nie sa elastyczne, są sztywne.

Anna Pawłowska
fot. sxc.hu






Dziękujemy za przesłanie błędu