Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 15 października. Imieniny: Jadwigi, Leonarda, Teresy
15/07/2019 - 11:20

Dramat w Maszkowicach. Rom się wiesza, rzecznik buduje blok, wójt w potrzasku

Co zrobić z wybudowanymi na dziko domami Romów w Maszkowicach? Ponad dwa lata temu, pod groźbą grzywny, kazał je rozebrać powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Nowym Sączu? I co i nic. Domy jak stały, tak stoją, bo Cyganie i tak nie mają się gdzie przeprowadzić. Ostatnio znowu wrócił pomysł, żeby w Maszkowicach postawić blok socjalny. Za takim rozwiązaniem obstaje Rzecznik Praw Obywatelskich. Czy to się w końcu może udać?

Co zrobić z romską osadą w Maszkowicach?  Lamie sobie nad tym głowę nie tylko wójt Łącka Jan Dziedzina, ale także wojewoda Piotr Ćwik. To na jego polecenie ponad rok temu zostało przygotowane opracowanie, z którego wynika, że najlepiej  zbudować  blok socjalny, taki jak w Ochotnicy Dolnej. Takie rozwiązanie forsuje też Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

czytaj też To już koniec romskiego osiedla w Maszkowicach? Osada do egzekucji [ZDJĘCIA]

Niedawno w osadzie w Maszkowicach był przedstawiciel biura rzecznika Marcin Sośniak, który argumentuje, że budowa bloku to jedyny, rozsądny sposób wyjścia z patowej sytuacji.

- Warunki na osiedlu pogarszają się z roku na rok. Bez jakiejkolwiek interwencji będzie jeszcze gorzej. Jeśli nie blok, to można obecną zabudowę zastąpić całorocznymi kontenerami mieszkalnymi o bardzo dobrym standardzie. To się sprawdza. Jeden taki kontener został już kupiony po tragicznym w skutkach pożarze w 2016 roku i nadal bardzo dobrze wygląda. Brakuje tylko jednoznacznej decyzji ze strony samorządu, do którego należy spora część gruntów zajętych przez osiedle – dodaje Sośniak.

Wójt Łącka Jan Dziedzina po raz kolejny wyjaśnia, że takie rozwiązanie nie jest możliwe.

-  Jak dotąd nie zostały uregulowane kwestie własnościowe. Tylko część gruntu należy do gminy. Część jest własnością Wód Polskich, czyli skarbu państwa, jest też część, nie wiadomo do kogo należąca, bo w księdze wieczystej widnieje zapis o właścicielu, o którym nikt nie ma pojęcia. Jest jeszcze kawałek gruntu, na którym Romowie wybudowali domostwo, należący do mieszkającej nieopodal nich sąsiadki, która nie ma już siły walczyć z ich samowolą.

Co na to to Sośniak? Przywołuje sugestie wojewody, który uważa, że za pieniądze z rządowego programu integracji społeczności romskiej władze samorządowe mogą dokupić gruntu, żeby blok postawić. Jednak do kupna gruntu - tłumaczy wójt Łącka -  potrzebny jest ktoś, kto zechce go sprzedać.

Sytuacja jest patowa. Mieszkańcy maszkowickiej osady wegetują w „domach" bez sanitariatów, bez wody, skleconych z byle czego i stawiają kolejne, bez zezwolenia. Romowie w kółko powtarzają, że całe lata na tę samowolę budowlaną wszyscy przymykali oko i nikt nie interesował się warunkami w jakich żyją. Dopiero po śmierci dziecka, które spłonęło w pożarze, trafili pod lupę inspektoratu nadzoru budowlanego.

Ostateczne decyzje o wyburzeniu dotyczą w sumie jedenastu budynków. Nikt ich nie rozbiera, bo Cyganie nie mają się, gdzie wyprowadzić. - Tylko wszyscy nad nami debatują, a my dalej żyjemy w naszych slumsach – skarżą się Romowie.

Dodatkowo całą sprawę komplikuje spór prawny, bo domy zostały postawione nielegalnie, ale zdaniem inspektoratu odpowiedzialność za samowolę ponosi gmina. Z taką decyzją nie zgadza się wójt Łącka Jan Dziedzina, który w tej sprawie odwołał się do wojewódzkiego inspektoratu nadzoru budowlanego.

Czytaj też Rozpętała się sądowa wojna o Romów w Maszkowicach [ZDJĘCIA]

-Nie zgadzamy się z zasadnością wszystkich decyzji. W osiedlu jest kilkadziesiąt domostw. Jako urząd czujemy się odpowiedzialni za budynki kontenerowe wybudowane w 2006 roku z pieniędzy samorządu i rządowych dotacji oraz za część domów, które z własnych środków gmina remontowała - tłumaczył w rozmowie ”Sądeczaninem" Jan Dziedzina. - Rozumiem, że w świetle przepisów, nadzór podejmuje czynności w stosunku do właściciela terenu, co czyni gminę stroną postępowania. Ale przecież ani ja, ani żaden z moich poprzedników nie wyrażaliśmy zgody na to, co Romowie nielegalnie w osadzie sklecili.

W sumie zostało wszczętych dziesięć postępowań egzekucyjnych w stosunku do gminy Łącko i jedno w stosunku do mieszkańca osady.

Za tym „jednym mieszkańcem osady” kryje się dramat Mirosława Szczyrby. Jeśli nielegalnie postawiony dom pójdzie do rozbiórki, jego rodzina zostanie bez dachu nad głową. Jeśli domu nie rozbierze, grozi mu czterdzieści tysięcy grzywny.

- Tylko sznurek wziąć i się powiesić – mówił z rozpaczą w rozmowie z „Sądeczaninem” na początku tego roku - Mam sześcioro dzieci i te dwanaście metrów kwadratowych, na których mieszkamy, to nasz dom. Jak go rozbiorą, to gdzie się podziejemy? Grzywny nie zapłacę, bo nie mam takich pieniędzy. Pójdę więc siedzieć do więzienia.

Jaki jest los Szczyrby? Sprawę Roma zna rzecznik Praw Obywatelskich.  

- Samo postępowanie ze strony powiatowego inspektora nadzoru budowlanego, którego konsekwencją są wydawane decyzje nakazujące rozbiórkę, zainicjował wójt.  Za tymi decyzjami idą postanowienia nakładające grzywny, jeśli ktoś budynku nie rozbierze – mówi Marcin Sośniak z biura Rzecznika. -  Ale trudno oczekiwać, że ktoś rozbierze swój dom dobrowolnie, skoro nawet nie ma żadnej alternatywy. Gmina Łącko nie wskazała innych miejsc zamieszkania. To jest takie zamknięte koło. 

- Egzekucje postępowania administracyjnego może wstrzymać wojewoda. Rzecznik zaapelował do niego, żeby z tej możliwości skorzystał. Czekamy na odpowiedź w tej sprawie.

Co dalej z osadą w Maszkowicach?

- Możliwości są i jest miejsce. Program romski może zapewnić pieniądze tylko, jak na razie, brak decyzji po stronie samorządu. Rzecznik jest jednak w stałym kontakcie z wójtem gminy i przewodniczącą tamtejszej rady. Liczymy, że ostatecznie władze samorządowe zdecydują się na rozwiązanie, które będzie ratunkiem dla osiedla i jego mieszkańców – mówi Marcin Sośniak.   

Wójt Łącka niejednokrotnie wyrażał swoją krytyczna opinię na temat rządowego programu, który jego zdaniem społeczności romskiej nie integruje.

Jeśli ta społeczność ma się integrować, to nie sama ze sobą, ale z resztą społeczeństwa, którego jest częścią. Od trzech lat walczę z poglądem, że gmina jest od tego, żeby wszystkim wszystko dać, w tym także Romom – mówił Jan Dziedzina w rozmowie z „Sądeczaninem”.

- W ramach ustawy o pomocy społecznej samorząd realizuje obowiązek wobec całej społeczności gminy. Nie będę odkrywczy, jeśli powiem, że bieda ma jeszcze spore rozmiary, ma też swoje ciemniejsze i jaśniejsze twarze i nie wybiera karnacji. Oczywiście programy rządowe mają swoje plusy i z tym nie ma co dyskutować.

Jak podkreśla Dziedzina, w Maszkowicach większość ludzi wymaga współczucia, ale ich sytuacje się nie zmienia, bo od lat zamiast przysłowiowej wędki dostaję rybę. -  To są miliony, które w ciągu ostatnich lach przeszły przez tę osadę. I mówię tutaj o wsparciu socjalnym, takim jak rządowy program 500 plus, zasiłki okresowe, zasiłki celowe. Pytanie, gdzie są te pieniądze, co się z nimi stało? Taka polityka nie przybliża nas ani o krok do rozwiązania problemu. 

czytaj też Rządowy program miał zintegrować Romów z mieszkańcami Maszkowic. Skończyło się wielką klapą politycznej poprawności?

Zdaniem wójta Łącka problemu Romów w Maszkowicach nie rozwiąże wyburzenie zdewastowanych domów w osadzie i postawienie w to miejsce jednego bloku. - Pytanie czy trwanie tej ponad dwustuosobowej społeczności, śmiem twierdzić bardzo hermetycznej w swoim zamknięciu, to integracja? Ta społeczność sama ze sobą integrować się nie musi. Ma integrować się z reszta społeczności.

[email protected] fot.Jm

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu