Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 14 czerwca. Imieniny: Bazylego, Elizy, Justyny
27/02/2021 - 12:40

Dlaczego im więcej zarabiają, tym bardziej się boją zarazy

Przeszło czterech na dziesięciu Polaków twierdzi, że ich zdrowie psychiczne ucierpiało w czasie pandemii. Kto najbardziej boi się zrazy? Jak wynika z ogólnopolskich badań, młodzi ludzie w wieku 18-35 lat oraz ci dobrze sytuowani, którzy zarabiają ponad 9 tys. zł miesięcznie. Problem najbardziej widać w miejscowościach liczących 20-49 tys. mieszkańców i w największych polskich miastach.

Jak wynika z ogólnopolskiego badania opinii społecznej, przeprowadzonego przez Uce Research 42,2 proc. Polaków uważa, że w czasie pandemii  ich zdrowie psychiczne pogorszyło się. Natomiast 50,4 proc. jest przeciwnego zdania, a 7,4 proc. nie potrafi tego określić. Problem najczęściej odczuwają osoby w wieku 18-22 lata oraz 23-35 lat. Natomiast najmniej widoczny jest on wśród rodaków w przedziale wiekowym 56-80 lat.

– Tarcze antykryzysowe sprawiły, że na rynku pracy nie doszło do gwałtownego pogorszenia. Ale i tak bardziej narażone na następstwa trudnej sytuacji gospodarczej są osoby młodsze bez należytego doświadczenia zawodowego lub z niewielkim stażem pracy niż ludzie starsi. Z kolei w grupie 56-80 lat dominują prawdopodobnie emeryci. Osoby w tym przedziale wiekowym często cechuje mniejsza  mobilność społeczna oraz aktywność zawodowa. Stąd też mogą mniej silnie odczuwać negatywne skutki lockdownu. Wprawdzie emerytury wielu Polaków są niewysokie, ale zapewnione na stałe – komentuje wyniki bafań prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Czytaj też Tak luksusowo mieszka sądecka milionerka z Instagrama Ola Nowak [ZDJĘCIA]

Patrząc na dochody, najczęściej o kłopotach ze zdrowiem psychicznym mówią osoby uzyskujący ponad 9 tys. zł miesięcznie netto. Jak stwierdza Damian Markowski z platformy Therapify, często ludzie najwięcej zarabiający mają też duże bieżące wydatki, np. zaciągnięte kredyty lub inne zobowiązania. W trakcie lockdownu zaczęli się więc mocno stresować. Rozpoczęło się również przysłowiowe wiązanie końca z końcem i zastanawianie, co będzie dalej. 

– Ludzie najwięcej zarabiający nierzadko uzyskują wynagrodzenia nie tylko w swoich podstawowych miejscach pracy. Mają też szereg różnych dodatkowych prac zleconych. Ale pandemia silnie to ogranicza. W przypadku niektórych osób może więc dochodzić do dużych spadków dochodów – wyjaśnia szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

Biorąc pod uwagę wielkość miejsca zamieszkania, widzimy, że problemy ze zdrowiem psychicznym głównie zgłaszają Polacy z miejscowości liczących od 20 tys. do 49 tys. mieszkańców oraz z miast mających co najmniej 500 tys. ludności. Jak przekonuje ekspert z Therapify, mniejsze ośrodki z reguły są mocno powiązane z tymi największymi. Sporo osób dojeżdża do pracy w większym mieście z niewielkich, okolicznych miejscowości.

–  Różne badania wskazują, że w miejscowościach liczących 20-49 tys. mieszkańców jest większe ryzyko utraty pracy. Jeżeli np. w tych ośrodkach dominuje turystyka i hotelarstwo, to siłą rzeczy pojawia się silny stres, strach przed utratą zatrudnienia i rzeczywiste bezrobocie. Z kolei im większe jest miasto, tym trudniej jest ludziom radzić sobie z odosobnieniem. Ciasne mieszkania i blokowiska to nie są dobre miejsca do tego, żeby odreagowywać różnego rodzaju napięcia, które wywołuje pandemia. W  warunkach lockdownu i zwiększania zakresu pracy zdalnej problemem staje się wirus samotności, zwykle destrukcyjnie wpływający na dobrostan psychiczny ludzi – podkreśla prof. Mączyńska. 

Największy problem z pogorszeniem się zdrowia psychicznego widać w woj. podlaskim i mazowieckim. Z kolei najmniejszy jest w woj. śląskim. Z badania wynika również, że najczęściej o tych kłopotach mówią Polacy z wykształceniem wyższym, a także z podstawowym i gimnazjalnym.

Czytaj też Tajemnica sukcesu Ryszarda Florka. Nie do wiary, od czego się zaczęło

– Absolwenci studiów wyższych przeważnie żyją w większych miastach, gdzie panuje duża rywalizacja i większy stres. Martwią się o swoje bieżące zarobki i przyszłe dochody. Natomiast ludzie z wykształceniem podstawowym czy gimnazjalnym mogli to również poważnie odczuć. W czasie pandemii utracili jedyne źródło zarobkowania, ewentualnie zostało im ono mocno ograniczone – podkreśla Damian Markowski.

Z kolei zdaniem prof. Mączyńskiej, zdrowie psychiczne nierzadko łączy się z kwestiami ekonomicznymi. Obawy o utratę pracy i samo bezrobocie przeważnie wywołują głębokie stresy. Mogą pojawiać się przy tym różnego rodzaju napięcia w rodzinie. W dodatku niedostatek materialny może być barierą należytej dbałości o zdrowie, co może rzutować na osłabienie ogólnej kondycji zdrowotnej, w tym także psychicznej.

Czytaj też Przyszły cicho nowe ceny i drenują nasze portfele. Liczymy co ostatnio zdrożało 

– Z badania wyraźnie też wynika, że zdrowie psychiczne Polaków najmniej pogorszyło się z powodu złych warunków pracy, braku dostępu do leków czy też przez zdalne wykonywanie obowiązków służbowych. Patrząc na problem tylko z punktu widzenia ekonomii, ogólnie przyjęty wzrost cen jest dopiero piątą przyczyną wskazanego problemu. Ekonomiczne aspekty mają jednak drugorzędną wartość. Bardziej liczą się elementy typowo społeczne – podsumowuje Damian Markowski.(jagienka.michalik@sadeczanin.info)







Dziękujemy za przesłanie błędu

100 firm Sądecczyzny - katalog