Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 13 lipca. Imieniny: Danieli, Irwina, Małgorzaty
30/05/2020 - 19:55

Chełmiec: tony wody wsiąkły, a mieszkańcy mieli sucho w kranach

W gminie Chełmiec znów w kolejnych miejscach okresowo brakuje wody. A to w Kurowie, a to znów w Kunowie czy przy ulicy Gajowej w samym Chełmcu. Kilka dni temu problem ten dotknął społeczność sołectwa Krasne Potockie. Wody nie było w kranach całą dobę. Tym razem sprawa jest naprawdę poważna.

Sołtys Krasnego Potockiego od dłuższego czasu odbierał od mieszkańców miejscowości informacje, że ze zbiornika, a ściślej mówiąc z pomieszczenia obok zbiornika wody pitnej, z którego zasilane jest nie tylko to sołectwo, ale również inne wsie, wylewa się na zewnątrz woda.

- Informację tę przekazywałem urzędnikom gminnym, dodatkowo mieszkańcy także w tej sprawie dzwonili do gminy. Owszem, urzędnicy gminni przyjmowali zgłoszenia i stwierdzali, że wszystko jest monitorowane przez odpowiedni system elektroniczny - obrazuje Krzysztof Kornaszewski. - A tu raptem, 27 maja rano, mieszkańcy zaalarmowali sołtysa, że tym razem sprawa jest poważniejsza, bo wody w ich kranach nie ma, ale za to wspomniane pomieszczenie jest zalane całkowicie.

Zobacz też: Chełmiec: to nie była przypadkowa wpadka, wody brakuje systematycznie

- Dowiedziałem się od jednej z mieszkanek naszej wsi, że ta, wracając około północy z pracy, przechodząc koło zbiornika, usłyszała szum wody. Z samego rana zgłosiła awarię na numer alarmowy. W tym dniu umówiony byłem z pracownikami gminy, aby przedstawić im zakres niezbędnych do wykonania prac związanych z infrastrukturą drogową na terenie sołectwa. Po przybyciu w rejon zbiornika zastaliśmy pracowników usuwających wodę z zalanego pomieszczenia sterowni i przepompowni - mówi dalej sołtys.

Na ścianach widoczny był ślad, który ewidentnie wskazywał na to, że spora część wody już została wypompowana. Co się stało? Otóż pracownicy usuwający skutki awarii wyjaśnili sołtysowi, że nie zadziałał system zabezpieczający - pływak nie odciął dopływu wody, która przelewem wylewała się na zewnątrz, zatapiając pomieszczenie. Po oględzinach studzienki odprowadzającej wodę stwierdzono, że z kratki przed drzwiami woda odprowadzana jest rurą dużej średnicy do studzienki a ze studzienki odprowadzana jest również rurą, ale o średnicy kilkukrotnie mniejszej – wody w zbiorniku cały czas przybywało, ale nie była ona na tyle szybko odprowadzana dalej, by zachować niezbędny stan równowagi.

Kornaszewski zastrzega, że tym razem wody w domach nie było całą dobę - a zbiornik ten zaopatruje również Trzetrzewinę i przysiółek Wysokie - a straty są bardzo duże. – Nie chcę gdybać, jakie konkretnie, ale zalana była cała hydrofornia na wysokość około półtora metra. Ucierpiała szafa sterownicza, serwer, który wysyła informację sms o awarii, kilka pomp. Woda sięgnęła urządzeń elektrycznych, trzyfazowych, cud, że nikogo nie zabiło – komentuje sołtys zaznaczając, że cała instalacja musiała szwankować od dłuższego czasu, miejscowi nawet komentowali: o znów się pławik zaciął.

Irytowało ich natomiast, że zamiast problem do razu załatwić, ktoś wyciął dziurę w stalowych drzwiach, wsadził w nią wąż widoczny na zdjęciu i gdy zbiornik się enty raz przelewał, woda była wypompowywana w pole. Czasem było jej tak dużo, że w korytkach 600 metrów niżej płynął taki strumień, że miejscowi brali tę wodę do podlewania ogródków. Teraz wszyscy są ciekawi: kto za to odpowie i zapłaci te całe kubiki wody, które poszły w ziemię? Dlaczego wcześniej – po pierwszych sygnałach o problemach – nie sprawdzono kompleksowo całego systemu?

Kornaszewski komentuje to krótko. – Teraz i tak jest lepiej niż było. Kiedyś jak na przykład awaria była w piątek, to serwis pojawiał się dopiero w poniedziałek. Teraz pracownicy w końcu reagują nawet tego samego dnia…

ES [email protected] Fot.: Krzysztof Kornaszewski Film: mieszkańcy gminy







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)