Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 18 stycznia. Imieniny: Beatrycze, Małgorzaty, Piotra
14/01/2022 - 11:45

Ceny gazu wykończą piekarnie w Nowym Sączu. Nas wykończą ceny chleba

Ceny prądu i gazu po prostu nas dobijają - mówi zgnębionym głosem Marta Klaczak, która od ponad trzydziestu lat prowadzi rodzinną piekarnię. Boję się, że tego po prostu nie wytrzymamy i skończy się ten nasz biznes. Nie tylko rachunki za energię dobijają producentów pieczywa. Dużo więcej trzeba też płacić za mąkę. Piekarze podnoszą ceny chleba i mówią, że to jeszcze nie koniec

Trzydzieści lat zajmują się rodzinnym biznesem, który założyli jeszcze ich dziadkowie, ale tak ciężko nigdy jeszcze nie było. Marta Klaczak i Elżbieta Margraf, właścicielki sądeckiej piekarni przy ulicy Lwowskiej załamują ręce. Mówią, że ceny prądu i gazu po prostu ich zakład dobiją.

- Rok temu, w styczniu, za gaz płaciliśmy 2,7 tysiąca złotych netto. W listopadzie już 8,1 tysiąca. To wzrost o blisko 250 procent! Rachunki za prąd też poszły w górę. Za styczeń 2021 roku zapłaciliśmy 1680 złotych, w listopadzie to było już 2,4 tys. złotych – wylicza Marta Klaczak.  - Teraz przyszła faktura za grudzień. 15 tysięcy złotych. A od stycznia od stycznia przecież jest jeszcze drożej. O ile? - Nie wiem, bo żyjemy w ciągłym poczuciu niepewności.  Nie wiem co czeka nas jutro, co czeka nas czeka za rok… jaką decyzję trzeba podjąć. 

czytaj też Drożeją bilety kolejowe.  Jak mocno dostaniemy po kieszeni?

Nie tylko ceny prądu i gazu pogrążają piekarzy. Ostro w górę poszły też ceny mąki. - Wiosną ubiegłego roku piekarnia przy Lwowskiej płaciła za dostawę 14,6 tys. zł w listopadzie, dokładnie za tę samą mąkę, w tej samej ilości rachunek wyniósł już 30 tys. złotych!

Dlaczego mąka stała się taka droga?  Jej ceny są powiązane z zawirowaniami na rynkach zbóż. Z danych resortu rolnictwa wynika, że w grudniu 2021 roku przeciętna cena pszenicy wynosiła 1323 zł za tonę. To wzrost o 55 proc. w stosunku do grudnia 2020. W przypadku żyta konsumpcyjnego cena tony ukształtowała się na poziomie 1102 zł, aż o 89 proc. więcej rok do roku. Prognozy analityków na 2022 rok nie są zbyt optymistyczne. Wysokie ceny zbóż utrzymają się.

Czytaj też Jak prezes Fakro, Ryszard Florek, w Sączu dzieli bogactwo 


Czytaj też Ceny paliw spadną po obniżce VAT. Ile będzie kosztować tankowanie po nowemu  

Na tym ta straszna lawina podwyżek dla piekarzy się nie kończy. Rosną też koszty pracownicze. - W górę poszła krajowa pensja minimalna,  od tego roku wyższe jest też ubezpieczenie.  Do tego dochodzi jeszcze inflacja. Każdy pracownik, musi przecież utrzymać rodzinę. To oczywiste, że musi więcej zarobić – dodaje Marta Klaczak.

Coraz większe rachunki za energię, coraz droższa mąka, inflacja, która nakręca płacową spiralę … piekarze w całym kraju nie mają wyjścia. Podwyższają ceny chleba. Wyjścia nie miała też sądecka piekarnia.

- Na podwyżkę zdecydowaliśmy się w grudniu.  Bochenek najbardziej popularnego chleba, pszenno-żytniego kosztował 3 zł 90 gr, teraz kosztuje 4 zł 30 groszy – mówią właścicielki  zakłady przy Nawojowskiej.  

Czy ta cena pójdzie jeszcze w górę? - Nie wiem, ile będę płacić za gaz, ile za prąd.  Być może te podwyżkę zamortyzuje ogłoszony przez rząd zerowy VAT, który obejmie cenę pieczywa. Chciałabym być optymistką i wierzyć, że tę cenę uda da się utrzymać – mówi Marta Klaczak.

Czytaj też Dobra fucha i emerytura czy dalej pracować na etacie. Kuszenie podatkową ulgą  

Zakład przy Lwowskiej zatrudnia siedemnastu pracowników. Lawinowo rosnący koszt produkcji pieczywa to problem zwłaszcza dla takich, jak ta sądecka, małych piekarni rzemieślniczych. Zakłady, które nie mają własnych sklepów, mogą mieć problemy ze sprzedażą pieczywa. Wielkie sieci handlowe doprowadziły do upadku małych, osiedlowych sklepów, które kupowały chleb w piekarniach. Z kolei super markety przeważnie oferują wypiekane na miejscu z ciasta głęboko mrożonego.

Lawina podwyżek, brak szans na konkurowanie z handlowymi gigantami… Dla wielu małych przedsiębiorców może się to okazać katastrofą. – Boje się, że tego wszystkiego po prostu nie wytrzymamy i skończy się ten nasz rodzinny biznes z dziada pradziada. – mówi Marta Klaczak. (jagienka.michalik@sadeczanin.info) fot.pixaby,  jm







Dziękujemy za przesłanie błędu