Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 25 stycznia. Imieniny: Miłosza, Pawła, Tatiany
18/12/2020 - 06:35

Burmistrz Muszyny: ludzie u nas tego nie wytrzymają. To się skończy protestami

- Zamknięte narciarskie stoki, hotele i restauracje… dla żyjących z turystyki gmin i uzdrowisk Sądecczyzny to prawdziwa katastrofa – mówi burmistrz Muszyny Jan Golba. - Nie wiadomo czym się to skończy, przypuszczam, że potężnymi protestami. Ludzie tego nie wytrzymają. Nie ma szans, żeby to wytrzymało.

Najpierw była decyzja o skumulowaniu ferii zimowych dla wszystkich województw w jednym terminie, teraz w obawie przed zapowiadaną kolejną falą pandemii rząd zdecydował o zamknięciu narciarskich stoków, hoteli i restauracji. Dla żyjących z turystyki gmin i uzdrowisk Sądecczyzny to prawdziwa katastrofa.

Czytaj też Nie pojedziecie na narty! Hotele i stoki zamknięte. Branża krzyczy: okłamali nas

Dziesiątki milionów złotych już straciły w koronakryzysie samorządy i przedsiębiorcy, którzy funkcjonują na zasadzie naczyń połączonych. Straty w samorządowych budżetach wyliczyło Stowarzyszenie Gmin Uzdrowiskowych, którego prezesem jest burmistrz Muszyny Jan Golba.

- To dotyczy nie tylko Muszyny, Krynicy, Piwnicznej, ale w ogóle całego naszego regionu, gdzie 90 procent działalności gospodarczej poszło pod klucz. Policzyliśmy wpływy z samej opłaty uzdrowiskowej. To 49 procent z analogicznego okresu ubiegłego roku. Wakacje nie pomogły. Straty w podatkach z PIT to 8 procent, a to oznacza miliony złotych. Jeśli chodzi o CIT, to 70 procent strat! - wylicza Golba.

Jak dodaje burmistrz Muszyny, wszędzie zamknięte hotele i pensjonaty zwracają się do samorządów o zwolnienie z płacenia podatku od nieruchomości albo z opłat czynszowych, także o umorzenie podatku, albo przynajmniej o przesunięcie jego terminu, występują po kolei wszystkie sklepy. W przypadku Muszyny straty w budżecie za ten rok sięgają trzech milionów złotych.

-W jeszcze gorszej sytuacji są przedsiębiorcy. Wystarczy – mówi Golba – policzyć to na przykładzie hotelarzy. - Jeśli my u nas w Muszynie mamy 4 tys. 800 miejsc hotelowych, strata za jedną noc wynosi około 100 złotych na jednym noclegu.  

To wszystko zdaniem burmistrza Muszyny idzie w dziesiątki milionów złotych. To samo dotyczy gastronomii i sklepów, które ostatnio prawie w ogóle nie uzyskują żadnych dochodów.

 -Dla gmin górskich to tragedia, która powoduje konsolidację branżowych środowisk.  Zaczyna się tworzyć potężny ruch oddolny i przypuszczalnie będzie się kumulował. Nie wiadomo czym się to skończy przypuszczam, że potężnymi protestami. Ludzie tego nie wytrzymają. Nie ma szans, żeby to wytrzymało – mówi burmistrz Muszyny.

Czytaj też Co za historia! Chińczyk przyjechał robić biznes w Sączu przez... koronawirusa 

Choć o tym, że rząd przymierza się do locdownu mówiło się od kilku dni, przedsiębiorcy z branży turystycznej łudzili się, że do tego nie dojdzie, a ferie zimowe zostaną rozłożone w czasie. Apelowali o to i samorządowcy z gmin górskich i przedsiębiorcy, którzy teraz nie mają już żadnej nadziei.

Obietnice premiera dane półtora miesiąca temu, okazały się kłamstwem i nadużyciem. Zastanawiam się czy ludzie jeszcze uwierzą temu rządowi – mówił w rozmowie z „Sądeczaninem” Daniel Lisak z Krynickie Organizacji Turystycznej.-  Naszą branżę po prostu czeka katastrofa. Przedsiębiorcy już się nie podniosą. (jagienka.michalik@sadeczabnub.info)  







Dziękujemy za przesłanie błędu