Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 23 sierpnia. Imieniny: Apolinarego, Miły, Róży
przewiń w dół
Data Publikacji: 
14/12/2016 - 07:00

Burmistrz Golba kontra Leszek Zegzda: kłótnia o pociąg


Mieszkańcy górskich miejscowości z okolic Muszyny nie mogą wczesnym rankiem dojechać do pracy do Nowego Sącza. Wszystko przez nowy rozkład jazdy. Przyspieszony pociąg z Krynicy nie zatrzymuje teraz się na mniejszych stacjach. Burmistrz uzdrowiska Jan Golba interweniował w tej sprawie w urzędzie marszałkowskim. Uważa, że na tej trasie mógłby kursować szynobus. A skąd mielibyśmy wziąć szynobus - odpowiada Leszek Zegzda.

Według obliczeń burmistrza Golby problem z dojazdem do pracy wczesnym rankiem, po godzinie piątej, dotyka pięćdziesięciu trzech osób. To mieszkańcy Muszyny, Zubrzyka, Piwnicznej i Rytra.

- Nie można ludzi z dnia na dzień pozbawić możliwości dojazdu pociągiem do pracy. Wystąpiliśmy w tej sprawie do marszałka województwa. Chcielibyśmy, żeby na tej trasie zorganizowano dla mieszkańców mniejszych miejscowości jakiś pociąg, który dojeżdżałby do Nowego Sącza. Ilość pasażerów jest wystarczająca, żeby wprowadzić na tej trasie na przykład szynobus - mówi Jan Golba.

Przeczytaj też To możliwe? Z Nowego Sącza do Krakowa pociągiem w 2 godziny 15 minut ?

Marszałek Małopolski na razie na prośbę burmistrza Muszyny nie odpowiedział, ale odpowiedzialny za drogowe inwestycje w zarządzie województwa Leszek Zegzda mówi, że jeśli samorząd chce pociągu dla swoich mieszkańców, to musi się do tego dołożyć.

- Skierowane do marszałka pismo burmistrza Muszyny zapewne będzie przedmiotem rozmów z naszej strony, ale konieczne jest zaangażowanie, choćby symboliczne, ze strony gmin, którym zależy na dowozie ludzi. Nie może być tak, że samorząd mówi, że to takie ważne i tylko patrzy na to, żeby im dać pieniądze. A sam pomysł z szynobusem? Skąd mielibyśmy go wziąć?

Przeczytaj też Nowy Sącz: Nie chcą sprzedawać biletów na super pociąg do Krakowa?!

Na takie argumenty Leszka Zegzdy burmistrz Muszyny się obrusza.

- To jeszcze może gminy powinny się dorzucić do lotnisk, do szpitali wojewódzkich i do powiatowych. Teraz wszyscy wyciągają ręce po pieniądze do samorządów. Jeżeli ktoś jest powołany do organizacji komunikacji kolejowej, a to zadanie województwa, to musi się tym zajmować.

Golba argumentuje, że rentowność linii kolejowych należy rozważać w skali wszystkich przewozów, a nie jednego pociągu.

- Jeżeli mielibyśmy podchodzić do problemu w sposób wybiórczy, do jednego pociągu, na określonej trasie i godzinie, doszlibyśmy do paradoksów. W gminie też mamy takie sytuacje, ze niektóre linie autobusowe są nierentowne, a jednak prywatni przewoźnicy jeżdżą, bo inne linie są opłacalne. Nie można myśleć kategoriami, że tylko to, lub tamto nam się opłaca. Tu powinien być rozwiązany konkretny problem komunikacyjny. A to sprawa samorządu wojewódzkiego - ripostuje Golba.

Sprawa jest otwarta, ale oczekujemy jakiegoś zaangażowania ze strony samorządu - odpowiada Zegzda. - Na szynobus nie ma szans. Wprawdzie województwo zakupiło sześć nowych pociągów z sądeckiego Newagu, ale wszystkie są już zagospodarowane.

Agnieszka Michalik, fot archiwum Sądeczanina.Info





Komentarze Facebook

Miesięcznik Sądeczanin sierpień 2017