Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 22 czerwca. Imieniny: Pauliny, Sabiny, Tomasza
28/07/2022 - 18:50

Przyroda według Tabasza (23). Wrzesień to czas winobrania!

Najlepszym dowodem na ocieplanie klimatu (pomijając przyczyny), są winnice. Kilka tysięcy krzewów na stokach Beskidu Sądeckiego w okolicach Jazowska to już nie przydomowa kolekcja, gdzie rośliny trzeba było otulić na zimę. To normalnie funkcjonująca winnica, z wrześniowym zbiorami i produkcją niezłego, (o czym za chwilę) trunku.

Piętnaście, dwadzieścia lat temu pierwsze nieśmiałe próby sadzenia szlachetnych krzewów kończyły się porażką, dzisiaj winnica nie tylko wytrzymuje zimę, ale daje dochód. Historia zatoczyła duże koło. W XIII i XIV stuleciu winorośl uprawiano u nas powszechnie. Najbliżej na starosądeckiej Winnej Górze.

Ówcześni kupcy na potęgę handlowali krajowymi winami, choć nieco psioczyli na ich jakość. To jeszcze nic: archeolodzy przekopując dawne wysypiska śmieci doszukali się licznych pestek moreli i brzoskwiń. To miękkie owoce, które w żaden sposób nie można było ówczesnym transportem dostarczyć z cieplejszego południa. Musiały owocować na miejscu. Czyli klimat był znacznie cieplejszy niż obecnie, porównywalny do dzisiejszych Węgier czy południowej Słowacji.

Kilka lat temu dałem się namówić na posadzenie winorośli i nie pożałowałem. Szczepy o wdzięcznej nazwie Ontario i Rosyjski Konkord, bez najmniejszych problemów przetrwały kilka ostrych zim, choć traktowałem je surowo i po macoszemu. Żadnego obsypywania korzeni ziemią czy słomianych chochołów. Ba, przeżyły nawet brutalną przeprowadzkę po kilku latach.

Choroby (odpukać!), mijają je szerokim łukiem i bez przycinania owocują obficie każdego roku. Ku zadowoleniu domowników. Krótko mówiąc, bezproblemowe odmiany dla poczatkujących w winnym fachu i na dodatek doskonałe pnącza do zakrywania nieciekawych fragmentów ogrodu. Plon jest tak duży, że zaczynam myśleć o zakupie baniaka do fermentacji, ale póki co, zbiory zostają skonsumowane wprost z krzaka.

Na koniec najciekawsze: nasze sądeckie wina zaczynają zdobywać nagrody na krajowych wystawach. Koneserzy cmokają z zachwytu i ponoć postawienie na stole butelki rodzimego wina staje się coraz bardziej trendy. Wino im starsze tym lepsze. Ciekawe, jaką cenę osiągnie butelka naszego wino z dobrego rocznika, powiedzmy za ćwierć wieku?

Grzegorz Tabasz, przyrodnik

Przyroda według Tabasza (1). Miło wrócić do domu…

Przyroda według Tabasza (2): Storczykowa enklawa

Przyroda według Tabasza (3). Ktoś widział dziwnego bociana?

Przyroda według Tabasza (4). Parzydło, które nie parzy

Przyroda według Tabasza (5). Sierotka, czyli coś o litości

Przyroda według Tabasza(6). Cierpliwość polnych maków

Przyroda według Tabasza (7). Buchtowisko - ślady po uczcie

Przyroda według Tabasza (8) W poszukiwaniu skarbu

Przyroda według Tabasza (9). Co jedzą motyle

Przyroda według Tabasza (10). Kacze mydło

Przyroda według Tabasza (11). Krokodyla kup mi luby

Przyroda według Tabasza(12). Katarzyna niczym viagra

Przyroda według Tabasza (13). Jak się pozbyć żmii?

Przyroda według Tabasza (14). Spokojnie, to tylko zaskroniec

Przyroda według Tabasza (15). Na grzyby!

Przyroda według Tabasza (16). Ślimak, ślimak...

Przyroda według Tabasza (17). Grzybek na pocieszenie

Przyroda według Tabasza (18). Pomoc w gardłowej sprawie

Przyroda według Tabasza (19). Zabójca kasztanowców

Przyroda według Tabasza (20) Zdrój świętej Kingi

Przyroda według Tabasza (21). Darz Grzyb?

Przyroda według Tabasza (22). Zabójca drzew







Dziękujemy za przesłanie błędu