Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 18 października. Imieniny: Hanny, Klementyny, Łukasza
10/08/2019 - 00:30

Tomasz Kowalski: Sącz na szlaku starożytnych stadionów

Czytam, oglądam i oczom nie wierzę. Prezydenci, burmistrzowie, wójtowie, angażują się w krajową politykę, jakby nie mieli już problemów na własnych podwórkach i szukali nowych wyzwań.

ruiny zamku w Nowym Sączu. Fot. IM
A patrząc choćby z perspektywy Nowego Sącza, miasta niemałego przecież, samorządowcy wciąż mają przed sobą mnóstwo spraw niezałatwionych. Śmieci i ich prawdziwa segregacja, a nie wrzucanie do pieca (co prowadzi do smogu) lub podpalania wysypisk, plany zagospodarowania przestrzennego, komunikacja publiczna, jakość edukacji w szkołach

Kto chciałby celów, nad którymi nie pochylą się (co dziwne zresztą) nawet liczne związki miast i gmin, może zacząć prace nad wzajemnymi, gminnymi ubezpieczeniami (by nie wydawać kroci na ubezpieczenia majątku w komercyjnych firmach) czy kasami budownictwa komunalnego (aby mieszkańcy nie byli zdani tylko na łaskę deweloperów)… Szkoda, że pompowane unijnymi pieniędzmi samorządy wciąż niewiele czerpią z bogatych doświadczeń choćby ostatniego międzywojnia i zachowują się tak, jakby po roku 1989 wszystko trzeba było wymyślać na nowo i wciąż popełniać te same błędy.

Wytykanie błędów to zresztą aktywność najwyraźniej niewdzięczna. Spośród sześciu kontrkandydatów Ludomira Handzla w ubiegłorocznych wyborach, których poprosiłem o recenzję dziewięciu miesięcy jego prezydentury, w telewizyjnym studio „Sądeczanina” pojawił się na razie jedynie Leszek Zegzda, a i on, za największą dotychczasową porażkę uznał, że prezydent nie stworzył koalicji w Radzie Miasta. Pewnie, rządzenie byłoby wtedy łatwiejsze, ale rządzenie samo w sobie celem być nie może. Jaki byłby koalicyjny pomysł na miasto? Czy łatwiej byłoby wtedy wybudować porządny stadion? Otwarty basen? A może choćby odbudować zamek?

Wiem, jest pewnie sto innych, pilniejszych, bieżących spraw do załatwienia, ale chyba zbytnio zobojętnieliśmy na te ruiny, mijane codziennie przez tysiące aut. Okraszony zegarem strup w centrum miasta dziwi tym bardziej, gdy jadąc nieprzebudowaną trasą do Brzeska widzi się, co Czchów zrobił ze swego zamku, o jeszcze mniejszym Rytrze nie wspominając. Mógłby Nowy Sącz leżeć na turystorodnej trasie królewskich gniazd. Na trasie ruin zamków i stadionów może w końcu zostać sam.

[email protected]