Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 9 grudnia. Imieniny: Anety, Leokadii, Wiesława
28/05/2019 - 09:25

Super para z Krynicy celuje w rekord Biegu 7 Dolin

Od ubiegłego roku uczestnicy Biegu 7 Dolin 100 km, flagowej konkurencji Festiwalu Biegowego w Krynicy-Zdroju, walczą o bardzo atrakcyjne nagrody finansowe. Zwycięzca i zwyciężczyni rywalizacji „kasują” 25 tysięcy złotych, a jeśli uda im się ustanowić rekord trasy, na ich konto wpłynie dodatkowe 15 tys. zł.

Od ubiegłego roku uczestnicy Biegu 7 Dolin 100 km, flagowej konkurencji Festiwalu Biegowego w Krynicy-Zdroju, walczą o bardzo atrakcyjne nagrody finansowe. Zwycięzca i zwyciężczyni rywalizacji „kasują” 25 tysięcy złotych, a jeśli uda im się ustanowić rekord trasy, na ich konto wpłynie dodatkowe 15 tysięcy.

40 tys. zł za rekord Biegu 7 Dolin 100 km

W sumie - 40 tys. zł za zwycięstwo z rekordem! To są nagrody na poziomie światowym – w mało której imprezie można pokusić się o tak wysoką premię!

W górach trudno o zarobek. Światowy poziom nagród w Biegu 7 Dolin

Chrapkę na tak duże pieniądze mieli w ubiegłym roku między innymi Bartosz Gorczyca i Ewa Majer. Mieszkający od ponad 2 lat w Krynicy biegacze (prywatnie para) zwyciężyli w Biegu 7 Dolin podczas 9 TAURON Festiwalu Biegowego, ale rekordowych wyników pobić im się nie udało. Bartek triumfował w czasie 9:03:45, gorszym od wyniku (8:51:10) Csaby Nemetha z Węgier o 12 i pół minuty, Ewie zaś, z rezultatem 10:21:36, zabrakło blisko 40 minut do własnego rekordu z roku 2015 (9:41:52).

Super para! Bartosz Gorczyca i Ewa Majer wygrywają Bieg 7 Dolin 100 km. Rekordy trasy z coraz dłuższą brodą

Super para z Krynicy nie poddaje się jednak i w tym roku chce uczcić jubileusz 10-lecia Festiwalu Biegowego rozprawieniem się z najlepszymi wynikami 100-kilometrowej trasy w Beskidzie Sądeckim. A że oboje na to stać, nikt chyba nie wątpi.

– Ja już przed rokiem byłem do tego przygotowany – twierdzi Bartosz Gorczyca. – Popełniłem jednak błąd taktyczny, a właściwie dwa, takie same. Troszkę za szybko pobiegłem w pierwszej części trasy, od Hali Łabowskiej do Rytra, niepotrzebnie złapałem się z chłopakami, którzy mocno ruszyli, a potem to samo zrobiłem na zbiegu po płytach z Eliaszówki do Piwnicznej. Na przepaku w Piwnicznej (66 km - red.) dostałem nawet informację, że mam 3-minutowy zapas w stosunku do czasu na rekord. O tyle byłem tam szybszy od Węgra w 2012 roku – wspomina.

– Zaprzepaściłem jednak wszystko na trzeciej części trasy, między Piwniczną, a wejściem pod wyciąg na Wierchomlę – opowiada dalej Gorczyca. – Przez zbyt szybkie bieganie wcześniej zabrakło trochę „pary”. Gdybym inaczej rozłożył siły, mógłbym tam jeszcze zyskać, a tymczasem dużo straciłem. Bo kluczowy dla ustanowienia rekordu trasy jest, moim zdaniem, właśnie odcinek między Piwniczną, a metą na deptaku w Krynicy – analizuje 28-letni ultramaratończyk.

Co trzeba zrobić, żeby krynickie rekordy z coraz dłuższą "brodą" wreszcie poprawić? Recepta Ewy Majer jest najprostsza z możliwych. – Trzeba dobrze pobiec – śmieje się trzykrotna zwyciężczyni Biegu 7 Dolin (2012, 15, 18). – Musisz być w jak najlepszej formie, trafić w dobry dzień i po prostu zrobić swoje. Co tu więcej mówić? Jeśli człowiek jest przygotowany, wszystko się zgra i nic nie będzie bolało, to całoroczna praca na pewno zaprocentuje wynikiem – kwituje 37-letnia biegaczka.

Tegoroczny Bieg 7 Dolin wystartuje godzinę wcześniej niż do tej pory, czyli o 2 w nocy. Zdaniem Ewy Majer, nie pomoże to w osiągnięciu dobrego wyniku. – Myślę, że to będzie utrudnienie – mówi biegaczka. – To o godzinę dłuższy bieg po ciemku, a szybkie bieganie po nocy nie jest łatwe. Słabo widać, czasem trzeba się męczyć z latarką czołową, przeszkadza świecenie lampek innych zawodników, padające cienie – wylicza i dodaje: - A jeśli będzie gorąco, dla mnie akurat godzina dłużej w niższej temperaturze nie ma znaczenia, bo ja uwielbiam biegać w upałach – śmieje się Ewa Majer.

100 km w 8:51:10. Czy rekord trasy Biegu 7 Dolin da się pobić? Marcin Świerc uważa, że tak, ale...

Do ustanowienia jakiegokolwiek rekordu, niezbędne jest zwykle spełnienie jednocześnie przynajmniej kilku warunków. – Pomijam, oczywiście – mówi Bartek – kwestię przygotowania sportowego. Forma musi być optymalna, to nie ulega wątpliwości. Bardzo ważna jest pogoda. Fajnie, by w dniu biegu było w miarę chłodno, dla większości z nas najlepsza jest kilkunastostopniowa temperatura. Jak jest 20 albo więcej, trzeba nieść ze sobą więcej wody i człowiek szybciej się męczy. Istotne jest wsparcie na punktach odżywczych. Jeśli masz support, który poda picie albo twoje jedzenie, zyskujesz w każdym takim miejscu po kilkanaście czy kilkadziesiąt sekund, które sumując mają spory wpływ na* wynik na mecie. Dużo daje także znajomość trasy. Jeśli wiesz czego się spodziewać, potrafisz lepiej rozłożyć siły.

– Ja tę trasę znam znakomicie, bo w Biegu 7 Dolin startowałem nie raz, a i na co dzień dużo trenuję na jej przebiegu - mówi najszybszy mieszkaniec Krynicy. –  Myśląc o bardzo dobrym wyniku czasowym dobrze jest przebiec cały dystans w miarę równo: nie rozpędzać się zbytnio na początkowym, ponad 30-kilometrowym szybkim odcinku do Rytra, bo to może zgubić później. Na dystansie ultra, zbyt szybki start z reguły nie wybacza na końcówce. Nie ma co patrzeć na innych, warto biec swoim tempem, to się finalnie opłaci – radzi 2-krotny zwycięzca Biegu 7 Dolin (2017-18) i deklaruje, że 7 września postara się nie powtórzyć błędu sprzed roku i rozprawić się wreszcie z wynikiem Węgra Nemetha sprzed 7 lat.

– Rekord Biegu 7 Dolin jest w moim zasięgu – uważa biegacz pochodzący ze Skołyszyna koło podkarpackiego Jasła. – Chciałbym go pobić, muszę tylko dobrze sobie wszystko poukładać w głowie i zadbać o jak najlepszą dyspozycję dnia. Trasa Biegu 7 Dolin jest szybka, można na niej zrobić naprawdę fajny wynik. Uważam, że w optymalnych warunkach i w najlepszej formie, da się tam „wykręcić” czas w okolicach 8 i pół godziny – twierdzi Gorczyca. – Musi się tylko wszystko zgrać, bo w biegach długich istotnych jest naprawdę mnóstwo czynników.

A jak szybko, zdaniem Ewy Majer, może krynicką „setkę” pobiec kobieta? – Myślę, że da się zakręcić koło wyniku 9:15 godz. To jest realne, a czy ja dam radę tak pobiec zobaczymy we wrześniu – śmieje się czołowa polska ultraska. – Na pewno 4 lata temu, gdy ustanawiałam obecny rekord trasy, nie pobiegłam swego „maksa”, miałam jeszcze zapas i gdyby rywalki naciskały (druga na mecie Dominika Stelmach straciła do Ewy ponad półtorej godziny - red.) mogłabym wycisnąć więcej. Jeśli więc w tym roku przygotuję się przynajmniej tak jak w 2015 roku i zgrają się pozostałe czynniki, rekord jest do pobicia.

Piotr Falkowski

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji





Dziękujemy za przesłanie błędu