Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 4 kwietnia. Imieniny: Benedykta, Izodory, Wacławy
20/02/2020 - 14:40

ITBS: syndrom pasma biodrowo-piszczelowego. Skąd się bierze? Jak sobie radzić?

ITBS – czyli skrót angielskiej nazwy „syndromu pasma biodrowo-piszczelowego”, potocznie zwanym „kolanem biegacza”. Jedna z najczęstszych kontuzji biegaczy, wręcz ich przekleństwo!

Czym jest ITBS, skąd się bierze, jak sobie z nim radzić, co robić, żeby nie nawracał? Naszym ekspertem jest doktor Michał Drwięga, specjalista ortopedii i traumatologii z Instytutu Rehabilitacji Mirai w Warszawie, autor podcastu Ortopedia - Moja Pasja, jeden z prelegentów warszawskiej konferencji Sportowiec Amator zorganizowanej przez stołeczne Centrum Chirurgii Specjalistycznej Ortopedika.

– Pasmo biodrowo-piszczelowe to długa mocna struktura, rozciągająca się od miednicy aż do kości piszczelowej. Przebiega wzdłuż bocznej części uda. Mamy takie pasma, oczywiście, dwa, z prawej i lewej strony ciała. Pasmo nie jest częścią całkowicie bierną jak więzadło, bo ma przy miednicy swój mięsień – napinacz pasma biodrowo-piszczelowego.

W skład pasma biodrowo-piszczelowego wchodzą: przyczepy na kościach, stawy kolanowy i biodrowy i mięsień, który napina część ruchomą w kierunku miednicy. Dodatkowego ścięgna nie potrzebuje, bo jest jakby ścięgnem samo w sobie.

Ta mocna struktura poboczna, która ogranicza zarys naszego uda, przebiega w dwóch miejscach blisko struktury kostnej. Pierwszym takim miejscem jest na górze, w okolicy biodra, krętarz większy kości udowej, natomiast położony dystalnie (skierowany ku końcowi kończyny – red.) jest nadkłykieć boczny kości udowej. W tych dwóch miejscach pasmo wręcz przylega do kości.

Między dwiema strukturami, czyli pasmem i kością, organizm wytwarza kaletkę – woreczek wypełniony niewielką ilością płynu. Gdyby wziąć go między dłonie, to by się fajnie ślizgał. I ten woreczek pozwala pasmu ślizgać się, a nie ocierać o kość udową. Tak jest normalnie, gdy wszystko jest w porządku.

Może jednak dojść do sytuacji, że pasmo z różnych powodów ma wzmożone napięcie. Najczęściej jest to skutkiem różnorakich błędów w treningu. Dzieje się tak, na przykład, gdy człowiek niewystarczająco się rozciąga; z braku odpowiedniego wzmocnienia ma niewydolne mięśnie pośladkowe, przywodziciele, uda czy zginacze i wtedy miednica z jednej strony opada; ma zaburzoną rotację w obrębie stawu biodrowego lub inaczej ustawione stopy; wreszcie zbyt szybko zwiększa obciążenia treningowe. Albo po prostu ma predyspozycje do takiego stanu, bo i to się zdarza: ktoś może mieć tkanki „niestworzone” do regularnych „tupnięć”, obciążeń typowych dla biegania, przez co zbyt szybko zużywa powierzchnie chrzęstne.

Z najróżniejszych powodów biomechanicznych, pasmo biodrowo-piszczelowe może na tyle mocno dociskać do krętarza większego kości udowej, że zaczyna trzeć. Już nie ślizga się, tylko trze. Wtedy w obrębie kaletki powstaje stan zapalny i powoduje ból, co uniemożliwia aktywność.

W sytuacji ekstremalnej wchodzimy w tzw. „biodro strzelające”, gdy pasmo wręcz przeskakuje nad krętarzem. Wtedy trudno jest nawet chodzić, nie mówiąc o jakimkolwiek bieganiu. Ale to przypadłość już daleko posunięta i, na szczęście, nie zdarza się u biegaczy często, bo oni zaczynają szukać pomocy jeszcze zanim do tego dojdzie.

Zapalenie kaletki krętarza większego, jeśli nie jest leczone, może doprowadzić do zmian w obrębie przyczepów mięśni pośladkowych i wtórnej niewydolności tychże mięśni. I tak koło się zamyka: pierwotna niewydolność mięśnia pośladkowego mogła spowodować zapalenie, które tę niewydolność będzie potem nasilało. Mamy błędne koło. Przyczyna zaczyna być skutkiem i odwrotnie.

Duży wpływ na powstanie syndromu pasma biodrowo-piszczelowego może mieć także dieta: przyjmowanie zbyt dużej ilości białka nie tylko w produktach żywnościowych, ale też w suplementach czy odżywkach. Tymczasem dużo białka to wysoki poziom kwasu moczowego. Hiperurykemia, czyli lekko podwyższony poziom kwasu moczowego, predysponuje do osłabienia przyczepów mięśniowych i zwiększa podatność tkanek na stany zapalne.

Podstawowym objawem ITBS jest ból w bocznej części stawu biodrowego, mniej więcej tam gdzie zaczyna się kieszeń spodni. Często boli tak, że nie da się położyć na boku. Ból nasila się przy powtarzanym ruchu zgięcia i wyprostu nogi. Najbardziej odczuwalny jest rano, potem trochę się „rozchodzi”. Bardzo trudno jest rozpocząć trening, potem trochę, powiedzmy 10 kilometrów, da się przebiec, ale wieczorem nie da się ruszyć nogą. Ten ból może promieniować wzdłuż uda, nawet do kolana.

ITBS może także skutkować bólem kolana, który jest często mylony z łąkotką czy zmianami zwyrodnieniowymi w tej okolicy. Wtedy nie musi mu towarzyszyć powyżej opisany ból biodra. On się pojawia dopiero w trakcie badania, gdy lekarz czy fizjoterapeuta naciska wzdłuż pasma w górę. Przez cały czas boli jedynie punkt zapalny.

Da się z tym biegać, ale... nie powinno się tego robić! ITBS należy wyleczyć. Gdy pasmo pogrubi się od stanu zapalnego (wytworzy się włóknista tkanka, a kaletka, która normalnie jest w badaniach nieoznaczalna, rośnie do grubości kilkumilimetrowej), to takiej tkanki nie można się już pozbyć, a ona dodatkowo wszystko napina i działanie lekarskie staje się coraz mniej skuteczne.

Początkowe zaniedbanie może nie zakończyć się leczeniem zachowawczym, niejednokrotnie trzeba wtedy sięgać po metodę operacyjną. Najlepiej jest więc, od razu po stwierdzeniu urazu, zrobić przerwę w treningach i szybko zająć się leczeniem. Ta przerwa nie musi być długa, do wyciszenia stanu zapalnego mogą wystarczyć nawet 2-3 tygodnie stosowania leków, intensywnego stretchingu i ćwiczeń stabilizacyjnych.

W okresie działania tych środków, zmniejszania się obrzęku i ustępowania zapalenia, nie powinniśmy drażnić chorego miejsca. Odradzam w tym okresie także rower. Ale jeśli ktoś w okresie takiej przerwy chce pozostać aktywny i dbać o kondycję, może na przykład pływać z deską pomiędzy nogami. Niech pracuje rękami, byle nie zginał nóg w kolanie!

I teraz - leczenie ITBS. Po pierwsze: odpoczynek. Po drugie – doustne leki przeciwzapalne działające specyficznie, nie ogólnie: koksyby, a na noc miorelaksanty. I po trzecie – fizjoterapia i fizykoterapia.

Fizjoterapia pod kątem rozciągania pasma biodrowo-piszczelowego i napinacza oraz wzmacniania mięśni pośladkowych poprzez rotacje i ćwiczenia stabilizujące. Może to być przykładowo stabilizowanie miednicy na prostej nodze na tzw. „berecie” czy ćwiczenie wzmacniające same mięśnie pośladkowe: bierzemy dociążenie w postaci sztangi, stajemy na jednej nodze, a drugie biodro podnosimy i opuszczamy. Do tego fizykoterapia przeciwbólowa, czyli ultradźwięki, lasery czy krioterapia.

Najważniejsza z tych wszystkich elementów leczenia wydaje mi się być fizjoterapia, czyli stretching, ćwiczenia rozciągające. Jeśli tylko zrobimy poczekamy, to po miesięcznej przerwie ból przejdzie, tyle że bez rozciągania i wzmocnienia on szybko wróci po wznowieniu aktywności. Tak samo stanie się, jeśli zastosujemy wyłącznie leki. Leki zwalczą skutek, ale tylko fizjoterapia zlikwiduje przyczynę! To jest działanie nie tylko „na teraz”, ale i profilaktyczne, na przyszłość.

ITBS można skutecznie wyleczyć! Przy dobrze prowadzonym treningu, stosowaniu rozgrzewki, regularnym i prawidłowym rozciąganiu po treningu, wyleczony ITBS nie powinien wracać. Warunkiem jest, oczywiście, nie powtarzanie potem tych samych błędów treningowych, o których wcześniej mówiłem.

A zatem – dbajmy o uelastycznienie tkanek po treningu! Nie może być tak, że kończymy bieganie, bierzemy prysznic i siadamy do komputera. Po treningu biegowym - nie zapominajmy o rozciąganiu (statycznym stretchingu), możemy także się rolować. Ćwicząc w siłowni - nie skupiajmy się cały czas na jednej grupie mięśni, a pamiętajmy o otoczeniu, pośladkach, core stability, zginaczach... Powinno to być jednym z elementów treningu.

Wysłuchał Piotr Falkowski

zdj. Ortopedika/Sportowiec Amator







Dziękujemy za przesłanie błędu