Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 12 grudnia. Imieniny: Ady, Aleksandra, Dagmary
12/02/2018 - 11:55

Zmasowany atak narciarzy na stoki. Frajda przemieszana z udręką [ZDJĘCIA]

Gdzie można znaleźć prawdziwą zimę? Na stoku narciarskim. Fani białego szaleństwa po prostu oblepili w niedzielę wszystkie miejsca, gdzie tylko dało się pojeździć. Kto chciał się wyszaleć musiał wstać skoro świt, żeby zdążyć przed gęstniejącym z godziny na godzinę tłumem narciarzy, którego doglądali policjanci.

Kiedy ktoś decyduje się na wypad na narty w weekend, ścisk na stoku ma pewny jak w banku. Dlatego najlepiej zerwać się z łóżka wcześnie rano i zameldować się przy wyciągu tuż przed jego otwarciem.

- Wyjechaliśmy z Krakowa jeszcze przed siódmą - mówi pan Bartek, który z córką i siostrzenicą wybrał się  na stok do Kasiny Wielkiej. - Rano nie ma jeszcze takiego tłoku i można  sobie spokojnie pojeździć. Dziewczyny mają ferie, ja niestety chodzę do pracy, więc na nartach mogę pojeździć tylko w weekend.

- Warunki są doskonałe i pogoda też dopisała - mówi pani Violetta z Nowego Sącza. -  urwałam się sama na trzy godziny na narty. W domu zostawiłam męża z rocznym synkiem.  Na stoku wypoczywam i łapię odrobinę oddechu.

I wszystko byłoby super, gdyby nie tłok na stoku. Z godziny na godzinę gęstniał tłum narciarzy, co było widać po zapełniającym się samochodami parkingu. 

- W takich warunkach kończy się przyjemność białego szaleństwa. - narzeka pani Violetta. -  Trzeba skupić na tym, żeby w kogoś nie wjechać. Niektórzy słabo sobie radzą i przez to  potrafią być nieprzewidywalni. Przed chwilą wjechał we mnie jakiś dzieciak. Skończyło się na niegroźnej wywrotce.

Ci, którzy lubią szybko szusować narzekają, na narciarzy stawiających pierwsze kroki na deskach.

- Zapominają, że kiedyś  sami zaczynali swoją przygodę na stoku - mówi jeden z instruktorów.

Nad bezpieczeństwem narciarzy w Kasinie Wielkiej czuwało dwóch  policjantów  z komendy wojewódzkiej z Krakowa.

- Przede wszystkim zwracamy uwagę na to czy dzieci mają kaski. Są obowiązkowe do 16 roku życia. Sprawdzamy też czy narciarze są trzeźwi. Dopuszczalna dawka alkoholu, to pół promila. Jeśli ktoś tę dawkę przekroczy, może zarobić 500 złotych mandatu - mówi Paweł Leniartek, z wydziału prewencji, który przyznaje, że służba na stoku to całkiem miła odmiana w pracy policjanta.

Jmik. fot. Jm

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.



Dziękujemy za przesłanie błędu