Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 17 stycznia. Imieniny: Antoniego, Henryki, Mariana
01/10/2018 - 07:35

Stracił robotę w pogotowiu bo startuje na radnego? Wojna PiS-owca z PiS-owcem

Jest kolejna afera z wyborami w tle? Tak twierdzi Krzysztof Olejnik, etatowy ratownik sądeckiego pogotowia ratunkowego, który do tej pory miał jeszcze drugą posadę - kierowcy ambulansu. Miał, bo dyrektor pogotowia Józef Zygmunt wręczył mu wypowiedzenie dwa dni po tym, jak okazało się, że startuje na ratuszowego radnego z listy PiS. Olejnik utrzymuje, że przez to stracił dodatkowe źródło utrzymania. Zygmunt, który również jest członkiem PiS odpowiada, że to absurd.Między oboma panami tli się jeszcze inny konflikt.

Krzysztof Olejnik to jeden z kandydatów na radnego z PiS-owskiej drużyny, firmowanej przez kandydatkę na prezydenta Iwonę Mularczyk. Twierdzi, że padł ofiarą polityki i przez to stracił swoje dodatkowe, ale ważne źródło utrzymania. Olejnik pracuje w sądeckim pogotowiu na etacie jako ratownik. Na kontrakcie, jako kierowca ambulansu.  To właśnie tę drugą pracę - jak twierdzi - stracił w dwa dni po tym, jak się okazało się, że startuje w wyborach.

Czytaj też Ratuszowa drużyna PiS Mularczykowej już gotowa. Z "ziobrystami" na jedynkach

- Zadzwoniła do mnie kadrowa z biura pogotowia i poprosiła, żebym podpisał aneks do umowy o pracę, związany z wypłatą rządowych dodatków dla ratowników medycznych. Potem powiedziała, że ma jeszcze dla mnie jeden dokument i żebyśmy razem weszli do dyrektora. Okazało się, że to było wypowiedzenie posady kierowcy.

Jak twierdzi Olejnik, dyrektor sądeckiego pogotowia Józef Zygmunt nie podał żadnego powodu zerwania kontraktu. Wedle relacji ratownika w całej sprawie chodzi nie tylko o politykę. To także pokłosie konfliktu do jakiego doszło między nim a Zygmuntem. Ratownik utrzymuje, że dyrektor pogotowia dyskryminuje etatowych pracowników. 

- Jeszcze do czerwca w ramach kontraktu pracownik etatowy, który jest kierowcą pracował  jako ratownik zwykły, a ratownik jako kierowca. W maju dyrektor ogłosił konkurs na nowych pracowników, ale w konkursie nie mogli wziąć udziału pracownicy etatowi. W mojej ocenie było to niezgodne z prawem. Powiedziałem, że będę zmuszony skierować sprawę do  sądu i cały konkurs zostanie unieważniony,  tym samym, z początkiem czerwca dyrektor nie będzie miał wystarczającej liczby ratowników do zapewnienia pełnej obsady ambulansów - opowiada Krzysztof Olejnik 

Jak dodaje ratownik,  jest jeszcze jeden powód wymówienia kontraktu. Dyrektor wziął na nim odwet również za to, że niedawno zaangażował się w zmasowaną ofensywę na rzecz przywrócenia  trzyosobowej obsługi w karetkach pogotowia.

Józef Zygmunt uważa, że zarzuty są absurdalne. Wszystko - jak tłumaczy - rozbija się o rozbieżności dotyczące interpretacji przepisów. Dyrektor przyznaje, że przez pewien czas w pogotowiu etatowi ratownicy mogli pracować w ramach zawartych kontraktów jako kierowcy, ale potem pojawiła się inna wykładnia przepisów.

Czytaj też Do karetek pogotowia wrócą zespoły trzyosobowe. Będzie bezpieczniej?

- W pogotowiu nie istnieje osobno zawód ratownika i zawód kierowcy. Formalnie jest tylko zawód ratownika z uprawnieniami kierowcy - mówi Zygmunt i dodaje, że był taki moment, kiedy placówka zaczęła się zmagać z brakiem kierowców. To właśnie wtedy w trybie pilnym podpisał aneks do umów tych ratowników, którzy - jak podkreśla - byli najbardziej dyspozycyjni.

- Między innymi dotyczyło to Krzysztofa Olejnika. Jednak takie rozwiązanie nie spodobało się innym ratownikom, którzy aneks zakwestionowali i o sprawie powiadomili starostwo powiatowe, które formalnie sprawuje nad pogotowiem nadzór. Została przeprowadzona kontrola. Wnioski były jednoznaczne: nie można w ten sposób kontraktować pracy kierowców dla pogotowia.

- Kontrakty trzeba było więc rozwiązać - wyjaśnia Zygmunt. -  To właśnie dlatego Krzysztof Olejnik otrzymał wypowiedzenie.

Dyrektor zapewnia, że chętnie zachowałby dotychczasową formę dodatkowego zatrudnienia, ale przepisy dotyczące pogotowia ratunkowego są bardzo różnie interpretowane.

- To, co było dozwolone trzy lata temu, teraz już jest niedozwolone. To naprawdę nie zależy ode mnie. Jeżeli będzie taka możliwość, z otwartymi rekami tę współpracę, także z Krzysztofem Olejnikiem będę kontynuował. Naprawdę chcę, żeby ratownicy mieli jak najlepsze warunki pracy i mogli mieć dodatkowe źródło dochodu. Ta sprawa dotyczy zresztą nie tylko sądeckiego pogotowia. Także w innych  miejscowościach tego typu kontrakty zostały zawieszone. Spokojnie trzeba poczekać na interpretację przepisu przez ministerstwo zdrowia.

Dyrektor pogotowia ma nadzieję, że wszystko rozstrzygnie się w ciągu miesiąca, a  sprawa dodatkowego zatrudnienia ratowników pozostaje otwarta i niewykluczone, że znajdzie pomyślny finał.   

- Zarzuty, że to wszystko ma związek ze startem pana Olejnika w wyborach samorządowych  są absurdalne. Ja przecież też jestem członkiem PiS. Cała ta sprawa z jednej strony mnie oburza, z drugiej śmieszy. Cieszę się, że nasz ratownik jest na liście kandydatów na radnych. Życzę mu powodzenia i trzymam za niego kciuki.

[email protected]  fot.Jm

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu