Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 26 marca. Imieniny: Dory, Olgi, Teodora
09/01/2019 - 15:50

Śnieg odciął ich od świata! Jak się teraz żyje w górskich przysiółkach?

Mieszczuchy narzekają na zimę, że za dużo śniegu, że nie tak odśnieżone, że ślisko. I część skarg jest rzeczywiście uzasadniona. Ale teraz wyobraźcie sobie, że mieszkacie osiemset albo więcej metrów nad poziomem morza, w górskim przysiółku. Część takich miejsc na Sądecczyźnie jest całkowicie odcięta od świata.

Cyrla, przysiółek w sołectwie Sucha Struga w gminie Rytro obecnie jest całkowicie odcięty od świata. – Można próbować się przebić tylko na piechotę – obrazuje sołtys Kazimierz Gizicki. – Przedwczoraj przejechał pług, ale wieje, więc dziś znów jest nieciekawie. Może jak przestanie wiać to pług znów coś podziała. Oczywiście na tyle, na ile będzie to możliwe.

Zobacz też: Piwniczna-Zdrój: to oni odpowiadają za odśnieżanie dróg. Zapamiętaj te numery

Jak zatem funkcjonują mieszkańcy Cyrli? – Jakoś sobie radzą, trochę na quadach, trochę pieszo – odpowiada sołtys. Zaznacza jednak, że do sytuacji sprzed kilku lat, kiedy sytuacje musiała ratować specjalistyczny sprzęt strażacki jeszcze daleko. Żeby tym mieszkającym na dole uświadomić, co to znaczy wejść na piechotę na Cyrlę, spieszymy z informacją – w sezonie letnim wejście spod baszty zajmuje tym zaprawionym „w bojach” około godziny…

Zobacz też: Nowy Sącz: kabaret na ulicach. Śnieg się zbiera, jest hałda, jest wypadek

Trochę, ale tylko trochę jest lepiej na Obidzy w sołectwie Kosarzyska, ale już Magóra jest odcięta od świata. – Na Obidzę jeszcze jakoś się wjedzie, chociaż teraz zaczęło znów mocno padać i droga znów zrobiła się biała. Wszyscy radzą sobie jak mogą, odśnieżają, ale nie są w stanie przy opadach nadążyć. Pługów z kolei jest, ile jest i trzeba sobie jakoś radzić. Magóra jest zupełnie odcięta od świata. Nie ma szans by tam dojechać, ludzie chodzą wąską, udeptaną ścieżką przez las – mówi sołtys Kosarzysk i zarazem piwniczańska radna Ewa Liber.

- Jest bardzo trudno. Śniegu napadało do połowy uda. Właśnie musiałem go zrzucić z dachu z wiaty na siano dla koni, bo był tak zasypany, że mogło go zarwać. Jesteśmy odcięci od świata, gości będziemy mieli dopiero w weekend. Wczoraj jakiś turysta chciał dojść do nas z Przehyby, ale mu zdecydowanie odradziłem – mówi Andrzej Nowak, który prowadzi Chatkę Magóry, schronisko przy szlaku na Eliaszówkę.

Zobacz też: Rytro: kto odpowiada za odśnieżenie Twojej drogi? Zobacz do kogo dzwonić

Sołtys Łomnicy Łukasz Jarzębak zaczyna od tego, że pada niemal bez przerwy od pięciu dni. - Śniegu przybywa za noc tak z 10, 15 centymetrów. Zaspy mamy takie, że malucha to by dwa razy zakryły. Ciągnik ma 190 centymetrów wysokości, to zaspy są po dach ciągnika.

A jak sobie z tymi warunkami radzą mieszkańcy i drogowcy? – Na Jarzębiaki Króle dojeżdżają panowie z komunalki. Na Królach nie da się przejechać pługiem, więc odśnieżają wirnikami.  Teraz to bardziej wygląda jak tunele niż drogi.

Na Zabaniu (przysiółek osiedla Zdrojowego) jest gorzej, bo tam napadało jeszcze więcej śniegu – A prognozy są takie, że w czwartek ma padać jeszcze bardziej – zaznacza sołtys.

ES [email protected] Fot.: Facebook – Andrzej Nowak Chatka Magóra

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji

p>




Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin marzec 2019 roku