Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 26 września. Imieniny: Cypriana, Justyny, Łucji
12/03/2018 - 11:35

Pierwsza niedziela bez zakupów na Sądecczyźnie. Wszyscy narzekają, ale każdy z innego powodu

Zamknięte wielkie sieci z otwartymi lokalami gastronomicznymi, które świeciły pustkami, wzmożony ruch na stacjach benzynowych, gdzie kupujących było więcej niż zwykle i inspektorzy Inspekcji Handlowej, którzy sprawdzali czy nikt nie łamie przepisów, tak wyglądała w Nowym Sączu pierwsza niedziela bez handlu.

Zapełniony samochodami ogromny parking przy Galerii Sandecja w niedzielę wyglądał jak wymarły. Fani shopingu musieli przeżyć ten dzień bez  ulubionego wypadu do sklepów. Jednak drzwi do galerii nie były zamknięte, bo  zakaz  handlu nie obejmował lokali gastronomicznych. W sądeckich galeriach można było, jak co dzień, zjeść i wypić coś dobrego, ale chętnych było niewielu. Właściciele i pracownicy gastronomicznego biznesu byli więc niezadowoleni.

Czytaj też Docisną śrubę pracownikom Biedronki i... Inspekcji Pracy

 - To chory pomysł, bo ludzie myślą, że cała galeria jest zamknięta, więc nie mamy właściwie ruchu i prawie nic  nie sprzedajemy. A przecież  produkty trzeba było przygotować, prąd i media są zużywane, no i wiadomo pracownicy mają rozliczane normalne dniówki. Po prostu dzień zmarnowany. Lepiej by było zamknąć lokal, a przynajmniej straty byłyby mniejsze. Cóż poradzić, politycy chcieli sobie elektorat przed wyborami zyskać i wyszło fatalnie. O nas nikt nie pomyślał - narzekał właściciel punktu typu fast food, który pod nazwiskiem wypowiadać się nie chciał.

- Cały dzień, a klientów można by zliczyć na palcach jednej ręki. Człowiek się tylko za ladą nudzi, a po korytarzach hula wiatr - dodała pani Ania, pracownica restauracji. A co na to klienci? Pytamy parę nastolatków, będących klientami lokalu. - Właściwie przypadkiem zauważyliśmy, że w galerii otwarte są knajpy, to zrobiliśmy sobie przerwę na spacerze. Dziwnie tak pusto, wszystko wokół pozamykane.

Czytaj też Zakaz handlu w niedzielę będzie fikcją? Sieci wykombinowały jak robić zakupy... bez zakupów

Narzekali też właściciele stacji benzynowych, ale z powodu nadmiaru pracy i klientów.

- Od samego rana na stacji jest bardzo duży ruch - mówią pracownicy stacji paliw przy ulicy Witosa w Nowym Sączu. Ludzie przychodzą na zakupy, bo sklepy są zamknięte. Mamy znacznie więcej pracy. Liczę na to, że przełoży się to na nasze wypłaty - mówi pracownik jednej z sądeckich stacji benzynowych.

- Mamy dzisiaj ruch, jak w święta - słyszymy na stacji benzynowej w Limanowej. - Sklepy są zamknięte. Wszyscy mają wolne, a my musimy pracować. Mam nadzieję, że kiedyś politycy rozszerzą ustawę także na stacje benzynowe i nie będzie można tutaj  robić zakupów w niedzielę, a jedynie tankować paliwo. Wtedy do pracy będzie musiała przyjść tylko jedna osoba, a nie trzy, tak jak dzisiaj

Ludzie najczęściej przychodzili na stację po alkohol, papierosy i słodycze. Na innych stacjach benzynowych także dało się zauważyć zmiany.

- Pracownicy sklepów mają wolne, ale za to my mamy jeszcze więcej pracy. Tylko czekać, jak właściciele stacji rozszerzą asortyment – żali się sprzedawca.

W wolną od handlu niedzielę mogły być otwarte piekarnie, cukiernie, kwiaciarnie, stacje paliw i małe rodzinne sklepiki, w których za ladą stoją sami właściciele. To, jak przestrzegane są nowe przepisy, sprawdzą inspektorzy pracy.

Na naszej stronie internetowej była zamieszczona informacja o numerze telefonu pod którym dyżurujący inspektor przyjmowali zgłoszenia - mówi Anna Majerek, rzecznik prasowy małopolskiego oddziału PiP. - W sumie otrzymaliśmy  dwadzieścia cztery sygnały o łamaniu przepisu, niezależnie od tego inspektorzy sami podejmowali kontrole.

Jak dodaje rzeczniczka, w sumie stwierdzono osiemnaście przypadków złamania przepisów ustawy o zakazie handlu w niedzielę, ale żaden z nich nie dotyczył Sądecczyzny.

Okazało się, że za ladą nie stał właściciel sklepu, a pracownik.  Zgłoszenia dotyczyły placówek branży spożywczej, w przeważającej części były to sklepy monopolowe.

Co grozi tym, którzy zakaz złamali? Inspektor pracy może nałożyć grzywnę w drodze mandatu karnego w wysokości od 1 tys. do 2 tys. zł, a w przypadku recydywy do 5 tys. zł. Może też wystąpić z wnioskiem o ukaranie do sądu, który ma do dyspozycji grzywnę w wysokości maksymalnej 100 tys. zł.

Czy winni zostaną ukarani mandatami czy  tylko skończy się na pouczeniu - pytamy Annę Majerek.

- To się okaże po sporządzeniu protokołu, co potrwa dwa, trzy dni - odpowiada rzeczniczka.  

A co z tymi, którzy dzięki wprowadzeniu zakazu handlu w niedzielę mieli wreszcie wolne?

- Cieszę się, że ktoś zadbał o nas pracowników sklepów. Po całym tygodniu ciężkiej pracy, bo przecież palety się przewozi i towar układa, a wielu klientów po prostu jest niemiłych, człowiek musi odpocząć. W tą niedziele akurat pogoda się udała i można było z rodziną wyjść na spacer, pójść do kościoła. Pomimo tego, że otwarte były kawiarnie, lodziarnie i restauracje, to nie zaglądaliśmy tam. Powinno się o tym pomyśleć, aby oni również mogli mieć wolne - powiedziała spotkana w centrum Nowego Sącza pani Katarzyna z mężem i dwójką dzieci. 

JG, RG, MŚ [email protected]

Zakaz handlu w niedzielę

11 marca zgodnie z nowymi przepisami, większość sądeckich sklepów była zamknięta.
Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.

Jeden człowiek własnymi rękami zbudował kamienny most. Ta historia ze Znamirowic nad Jeziorem Rożnowskim, mogłaby się stać kanwą dramatu. Słyszeliście o tej historii? Obejrzyjcie nasz reportaż:






Dziękujemy za przesłanie błędu