Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 18 października. Imieniny: Hanny, Klementyny, Łukasza
14/09/2018 - 14:50

Nie chce się wrzucić niedopałka papierosa do kosza. Lepiej wdeptać go w ziemię

Młodzież wróciła po wakacjach do sądeckich szkół i niestety wrócił problem zaśmiecania niedopałkami papierosów tzw. „Kocich Plant”. Zejście prowadzące z ulicy Jagiellońskiej na osiedle Wólki w Nowym Sączu jest dosłownie nimi usłane.

Schody, w kilku miejscach, gdzie zbiera się szkolna młodzież, szczególnie nieopodal placu, na którym znajdują się ławeczki i kosze na śmieci zaśmiecone są wyrzuconymi niedopałkami i pustymi opakowaniami po papierosach.

W tym rejonie miasta, bardzo blisko siebie znajduje się kilka szkół średnich. Młodzież podczas przerw między lekcjami, a także przed i po lekcjach  przesiaduje przy schodkach stanowiących zejście na osiedle Wólki. Część z tych pali, niestety papierosy.

Uczniów z papieroskami w ręku widać tu od rana do popołudnia. Śmichy, chichy a planty wyglądają, jak pobojowisko.  

- To, że młodzież pali zupełnie mnie nie dziwi – mówi pan Zenon, wracający do domu z pobliskich ogrodów działkowych. – Nie mogę jednak pojąć, jak można po sobie zostawiać taki śmietnik. Podczas wakacji na tych schodach było naprawdę czysto. Żadnego petowiska. A teraz? Rok szkolny się zaczął i problem wrócił, jak bumerang. Człowiek boi się nawet zwrócić uwagę takiej młodej palaczce, bądź palaczowi, bo nie wiadomo, jaką „wiązankę” wyzwisk usłyszy.

Czytaj także: Zejście z "Kocich Plant" z "niespodzianką". Komu przeszkadza kostka brukowa?

Uczniowie nie za bardzo kwapią się, po wypaleniu papierosa, by podejść do znajdującego się na „Kocich Plantach” kosza na śmieci i wrzucić niedopałek. Jest to dla nich „za daleko”.

Dyrektorzy pobliskich szkół średnich mają świadomość, że ich uczniowie palą w tym miejscu papierosy, czy to przed, czy po lekcjach.

- Wiem, że młodzież pali na „Kocich Plantach” – mówi Barbara Świętoń, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Nowym Sączu. – Nie tylko zresztą z naszej szkoły. Niestety część młodzieży przychodzi do szkoły już z nałogiem tytoniowym. Jest to naprawdę przerażające. Problem się powtarza. Od czasu do czasu urządzamy akcję sprzątania. Kupujemy worki i rękawiczki jednorazowe i uczniowie mojej szkoły sprzątają zejście na osiedle Wólki, ale jak widać to nie wystarcza. Po raz kolejny uczulimy młodzież na ten problem, aby niedopałki papierosów wrzucali do koszy znajdujących się kilka metrów dalej. Nie jest żadną filozofią podejść dosłownie dwa kroki i wrzucić niedopałek do kosza.

Dyrektor Świętoń przyznała, że uczuli po raz kolejny na ten problem uczniów, która uczęszcza do Zespołu Szkół nr 1, ale także i nauczycieli dyżurnych.

- Może będziemy robić takie sprzątania zejścia na „Kocich Plantach” co tydzień – zastanawia się Barbara Świętoń. – Taką ewentualność biorę pod uwagę. Może jednego, czy drugiego młodego człowieka, który ma problem z podejściem kilka kroków do kosza na śmieci, czegoś to nauczy.

Obok popularnego „Gastronoma” w Nowym Sączu znajduje się kolejna szkoła – Rzemieślnicza Branżowa Szkoła Pierwszego Stopnia przy ul. Jagiellońskiej. Szkoła kształci również sporo młodzieży.

Problem, o którym już informowaliśmy, i do którego wracamy nie jest również czymś nowym dla Bolesława Bielaka, kierującego tą placówką.

- Niestety część młodzieży, przykro to przyznać, pali – mówi dyrektor Bielak. – Niektórzy młodzi ludzie są już od nikotyny uzależnieni. Nad uczniami, którzy idą do szkoły, albo opuszczają ją po lekcjach, nie mamy już kontroli. Staramy się, aby młodzież będąca w szkole nie opuszczała w tym czasie budynku, ale zdarzają się tacy, którym i tak udaje się jakoś wymknąć na zewnątrz. Jeszcze raz poruszymy ten problem podczas lekcji wychowawczych, przypomnimy młodzieży podstawowe zasady kultury i uczulimy ich, aby nie rzucali niedopałków przy zejściu z „Kocich Plant”.

Dyrektor Bielak zapewnia, że zostaną w szkole, którą kieruje wzmocnione nauczycielskie dyżury.

- Uczeń, który przebywa na terenie szkoły nie ma prawa z niej wyjść, kiedy ma lekcje – zapewnia dyrektor Bielak. – Jeśli uczniowie opuszczą szkołę samowolnie będą musieli liczyć się z tym, że zostaną wobec nich wyciągnięte konsekwencje.   

Czesław Sarota, dyrektor Zespołu Szkół nr 3 znajdującego się nieopodal, na ul. Morawskiego przyznaje, że młodzież zbiera się nie tylko na „Kocich Plantach”

Gromadzi się także przy Starej Sandecji za sala gimnastyczną. Tam też jest punkt zborny na przysłowiową „fajkę”.

- Jest to już plaga – stwierdza dyrektor Sarota. – Co do palenia na „Kocich Plantach” to powiem jedno, że nikogo nie „złapałem za rękę”, ale wiem, że część młodych ludzi chętnie tam pali. W szkole, którą kieruje przerwy są pięciominutowe, a nauczyciele dyżurujący podczas przerw kontrolują, czy młodzież mająca lekcje w budynku próbuje go opuścić. Ze szkoły wychodzą tylko ci uczniowie, którzy skończyli w danym dniu lekcje. Nauczyciele mówią na lekcjach wychowawczych o zgubnym nałogu palenia papierosów i podstawowych zasadach kultury osobistej.

Dyrektor Sarota przyznaje, że znacznie częściej powinny, w ramach prewencji pojawiać się na „Kocich Plantach” patrole Straży Miejskiej oraz policji, również po „cywilnemu”.

[email protected], fot. IM.

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu