Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 14 grudnia. Imieniny: Alfreda, Izydora, Zoriny
24/09/2018 - 15:45

Lecą gromy na MPK: przez rower dziecko nie miało jak wrócić do domu na Helenie

- Nie zamknę dziecka na pół roku w domu, bo most budują – załamuje ręce matka 13-latki z Heleny, która nie miała czym wrócić do domu z treningu siatkówki po drugiej stronie Dunjaca. Szynobusu już nie było, a kierowca MPK nie pozwolił dziewczynce wejść do autobusu bo miała rower. A rower miała dlatego, że autobus, który miał ją dowieźć z Heleny do centrum nie przyjechał i jakoś musiała dostać się na stację, z której kursuje szynobus…

Historia, którą podzieliła się z nami pani Małgorzata z osiedla Helena (nazwisko. do wiad. red) nie jest pewnie odosobniona, ale wymaga nagłośnienia a przede wszystkim wyjaśnienia, bo dotyczy trzynastoletniej dziewczynki.

Córka pani Małgorzaty trenuje siatkówkę. Treningi ma o godzinie 18. m.in. w czwartki i to na drugim brzegu Dunajca, jak to mówią obecnie mieszkańcy Heleny z goryczą: poza gettem. Na ostatni trening chciała jechać autobusem. Godzinę czekała na przystanku, ale autobus 42 nie przyjechał, choć kurs był w rozkładzie. Dziewczynka zadzwoniła do mamy, co ma robić, bo na trening nie chce się spóźnić, a autobusu jak nie ma, tak nie ma. Mama kazała jej wrócić do domu po rower, dojechać na stację i pojechać do miasta szynobusem. Tak 13-latka zrobiła.

Trening się skończył o 19. a ostatni kurs szynobusu na Helenę jest o 18.30. Dziewczynka zadecydowała o powrocie do domu autobusem. Jednak okazało się, że kierowca obsługujący linię 42 odmówił jej wejścia do autobusu, bo miała ze sobą rower. Nie pomogły prośby i łzy. Nie i już, bo taki jest regulamin. Mama nijak dziewczynce osobiście pomóc nie mogła, bo sama nie miała czym się dostać do miasta a po drugie miała pod opieką drugie, malutkie dziecko, które już spało… Dziewczynka wróciła do domu dopiero koło 21…

Zobacz też: Nowy Sącz: Biedronka każe płacić za swój parking, klienci są zadowoleni [WIDEO]

Matka nie kryje rozgoryczenia. – Jak tak można? Traktują nas jak zwierzęta. Przecież ona nie wzięła tego roweru, bo miała takie widzimisię, a dlatego, że autobus nie raczył przyjechać i musiała jakoś dostać się do stacji a potem dojechać już na trening. Jak można nie wpuścić dziecka do autobusu? Jak w tej sytuacji, gdy wszyscy wiedzą, że autobusy kursują czasem jak chcą, bo są korki, nie pomyśleć o tym, żeby jakoś zorganizować przewóz rowerów? Tym bardziej, że córka i jej koleżanka mówią, że w autobusie było zaledwie kilka osób.

- Czy ja mam dziecko na pół roku zamknąć w domu, odizolować od wszystkiego, od treningów, od rówieśników od wszystkiego, bo ostatni szynobus na Helenę jeździ o 18.30? – pyta rozżalona.

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu