Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 16 grudnia. Imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy
02/12/2018 - 20:30

Kłótnia zakochanej pary postawiła w nocy na nogi GOPR, strażaków i policję

To miała być fajna, obchodzona z okazji osiemnastki impreza w Piwnicznej. Skończyła się kłótnią zakochanej pary. Obrażona dziewczyna ciemną nocą wybrała się samotnie... na Kicarz. Finał okazał się fatalny. Nastolatki musieli szukać Goprowcy, strażacy i policjanci.

Sądeccy strażacy mieli w sobotę sądny dzień. Nie dość, że do drugiej w nocy zmagali się z wielkim pożarem pensjonatu Gawęckówka w Krzyżowce, to jeszcze musieli szukać na Kicarzu nastolatki, która obrażona na swojego chłopaka samotnie wyruszyła na górski szlak.

- Zaraz po północy otrzymaliśmy zgłoszenie, że na Kicarzu w Piwnicznej na samym szczycie trójka młodych ludzi potrzebuje naszej pomocy, bo nie są w stanie sami stamtąd zejść. Trzeba ich ewakuować.

Czytaj też To był dramatyczny wyścig z czasem. Pożar pensjonatu w Krzyżówce[FILM][ZDJĘCIA]

Na nogi zostali postawieni też goprowcy, policjanci i ratownicy pogotowia.  

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie całą lawinę zdarzeń wywołała kłótnia dwojga zakochanych nastolatków, którzy bawili się ze znajomymi na imprezie. Obrażona dziewczyna samotnie wypuściła się na spacer. Jak się wkrótce okazało wyruszyła na Kicarz, gdzie potem dotarli jej chłopak i jego brat.

Najpierw nie mogli jej znaleźć, po jakimś czasie znaleźli ją za ogrodzeniem przekaźnika, skąd nie mogła się wydostać. Noc była bardzo mroźna, dziewczyna była wyziębiona...sytuacja stawała się dramatyczna.

Czytaj też Palił się jak żywa pochodnia, kiedy wybiegł z domu. Tragedia w Królowej Górnej

Razem ze strażakami na górę wdzierali się też ratownicy GOPR.

- Szczęśliwie odnaleźliśmy wspólnie całą trójkę. Dziewczyna była bardzo wychłodzona i miała objawy hipotermii. Strażacy musieli przecinać kłódki, żeby wydostać ją zza ogrodzenia. Cała trójkę przetransportowaliśmy na dół, gdzie czekała karetka pogotowia.

Nastolatka trafiła do sądeckiego szpitala i jest pod opieką lekarzy. Jej koledzy znacznie lepiej znieśli nocną, górska eskapadę i po akcji, która trwała ponad godzinę i postawiła na nogi wszystkie służby, wrócili do domu.  

[email protected] fot. ilustracyjne

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.
Jarosław Wasiluk, komendant Straży Miejskiej w Nowym Sączu mówi o swych zamierzeniach. Będą drony i ekopatrole






Dziękujemy za przesłanie błędu