Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 17 grudnia. Imieniny: Jolanty, Łukasza, Olimpii
przewiń w dół
Data Publikacji: 
13/06/2017 - 05:30

Czy księdza Sowę, brata byłego marszałka Marka Sowy, mógł opętać zły duch? Co mówi sądecki egzorcysta?

- Diabeł chyba opętał tego księdza. Wygadywać takie rzeczy! Wstyd dla Kościoła i ludzi wierzących. To komentarze licznych mieszkańców Nowego Sącza, zbulwersowanych tym, co ks. Kazimierz Sowa mówi na ujawnionych przez media nagraniach z warszawskiej restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Niektórych biskupów ksiądz nazywa świrami, a sutannę - archaicznym, aseksualnym strojem.

Kolejny wątek z tak zwanej afery taśmowej, czyli nagrań z warszawskiej restauracji Sowa i Przyjaciele, której negatywnym bohaterem okazał się znany z telewizji brat byłego marszałka Małopolski Marka Sowy ks. Kazimierz Sowa, mógł zbulwersować.

Duchowny w trakcie rozmowy z Pawłem Grasiem, byłym rzecznikiem prasowym Donalda Tuska oraz byłym ministrem skarbu Włodzimierzem Karpińskim, mówi o odcięciu od pieniędzy nieprzychylnych ówczesnej władzy diecezji.

Zobacz sobie, gdzie największe pieniądze poszły z różnych projektów itd., na jakie diecezje? (...) Jak ktoś kurka przez tyle lat cię kopie, to, w co inwestujesz? Inwestujesz kurka albo w buta ze szpicem, żeby go kopnąć, za przeproszeniem, w jedno miejsce, a nie odwrotnie - mówił ks. Sowa.

Uczestniczy spotkania zaatakowali również metropolitę gdańskiego arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia.

Świry Głódź, Ryczan kiedyś, tacy goście fajterzy, którzy przychodzą po to, żeby udowodnić, że oni są tymi rycerzami krzyżowymi, zdobędą, zawieszą flagę itd. - komentował ks. Sowa, który - jak wynika z jego wypowiedzi - nie lubi chodzić w sutannie

- Sutannę uważam za historyczny, trochę archaiczny strój, na dodatek aseksualny - mówił ks. Sowa.

Znani ze swojej religijności sądeczanie wypowiedziami duchownego są oburzeni.

Głosy oburzenia słychać tez ze strony młodego pokolenia

- Tyle słychać narzekań o odchodzeniu od Kościoła młodych ludzi. Cóż powiedzieć, kiedy wizję kapłana czerpią w „występów” w TVN księdza celebryty. Te skandaliczne wypowiedzi tylko w tym przekonaniu ich utwierdzają - mówi Paweł, student sądeckiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej.

Przeczytaj też Tu ludzie dadzą się pokroić za Pana Boga

- Diabeł chyba opętał tego księdza celebrytę. Wygadywać takie rzeczy! Wstyd dla Kościoła i ludzi wierzących - mówi siedemdziesięcioletnia mieszkanka osiedla Barskie.

Czy może należy nad duchownym odprawić egzorcyzmy? Czy diabeł mógł opętać ks. Sowę? - pytamy sądeckiego ks. egzorcystę Janusza Faltyna, który także „aferą taśmową” jest poruszony.

- To na pewno jest działanie złego ducha, jednak nie w sensie opętania, ale pomieszania, minięcia się w pewnym momencie z powołaniem. Nie można o tym mówić w kontekście egzorcyzmów, bo zupełnie nie o to tu chodzi. Ale jeśli ksiądz zapomina o swoich obowiązkach kapłańskich, takich jak głoszenie słowa Bożego i wchodził w jakieś układy biznesowe, spotyka  się na wystawnych kolacjach z politykami i biznesmenami i posługuje się językiem pełnym wulgaryzmów, to diabeł się cieszy z tego anyświadectwa.  

Przeczytaj też Nowe czasy, nowe grzechy? Współczesność wkradła się do konfesjonałów

- Zdaniem sądeckiego kapłana zachowanie ks. Sowy dowodzi instrumentalnego traktowania przez niego Kościoła.

- To w pewnym sensie jego zdrada. To brak jedności z Kościołem i przejaw totalnego liberalizmu moralnego. 

Kapłan jest też oburzony wypowiedziami ks. Sowy na temat sutanny.

- Publiczne pojawianie się w stroju duchownego, jest obowiązkiem nie tylko dla księży zakonnych - mówi kapłan.

Przeczytaj też Egzorcyzmy po sądecku. Ilu jest wśród nas opętanych przez diabła?

Czy hierarchowie kościelni zamierzają przywołać „bohatera” taśmowej afery do porządku? Duchowny, który jest księdzem Archidiecezji Krakowskiej mieszka w Warszawie. Wygląda jednak na to, że stolicę, gdzie bryluje w komercyjnych stacjach telewizyjnych, będzie musiał opuścić - pisze portal niezalezna.pl  

Ks. Kazimierz Sowa, zgodnie z decyzją metropolity krakowskiego arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, ma do końca czerwca wrócić do Archidiecezji Krakowskiej - poinformował rzecznik prasowy archidiecezji ks. Piotr Studnicki, który przypomniał, że
już w czerwcu ubiegłego roku duchowny został pisemnie upomniany przez ówczesnego metropolitę kardynała Stanisława Dziwisza. 

W liście tym kardynał zastrzegł sobie możliwość upublicznienia jego treści. Zastrzeżenia dotyczyły aktywności medialnej ks. Sowy, która coraz rzadziej miała charakter duszpasterski, a coraz częściej ograniczała się do komentowania bieżących wydarzeń politycznych" – powiedział ks. Studnicki.

Rzecznik prasowy Archidiecezji Krakowskiej zdradził, że 27 kwietnia 2017 r. doszło do spotkania ks. Sowy z obecnym metropolitą arcybiskupem Markiem Jędraszewskim.

 - Zgodnie z decyzją arcybiskupa ma do końca czerwca wrócić do Archidiecezji Krakowskiej. On o tym wie, został o tym poinformowany. Nie ma jeszcze decyzji, co do charakteru i zakresu pracy, którą ma tutaj podjąć – dodał ks. Studnicki.

Agnieszka Michalik, fot. vod.tvp.pl/print screen






Komentarze Facebook

Miesięcznik Sądeczanin sierpień 2017