Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 15 października. Imieniny: Jadwigi, Leonarda, Teresy
07/02/2018 - 09:45

Rżną drewno aż głowa puchnie! I tak cały tydzień. Co się dzieje przy Elektrodowej?

W odległości około 30 metrów od domów mieszkalnych na działce przy Elektrodowej 45 firma ruszyła z obróbką drewna na dużą skalę. Okoliczni skarżą się, że od dwóch miesięcy skazani są na całodzienny huk maszyn i wdychanie ton drewnianego pyłu. Czy firma prowadzi działalność zgodnie z przepisami?

- Z końcem ubiegłego roku na działce  przy ul. Elektrodowej 45 w Nowym Sączu jakaś firma nawiozła ogromne ilości bali drewna. Drewno to jest tam korowane sześć dni w tygodniu od wczesnych godzin rannych do późnych godzin wieczornych praktycznie przez cały czas.

Podczas tych ciągłych prac, kilka osób używających spalinowych pił motorowych dokonuje na wolnej przestrzeni bez żadnych zabezpieczeń korowania ogromnych bali drewna – opisują sedno problemu mieszkańcy Biegonic.

Zobacz też: Sądeczanie alarmują: Lisi gang opanowuje miasto!

- Początkowo myśleliśmy, że te prace potrwają kilka dni, lecz z dnia na dzień działalność się zwiększa, drewna przybywa. Podczas tych prac jako mieszkańcy sąsiednich działek jesteśmy narażeni na ogromny i ciągły huk pił motorowych. To już stało się nie do wytrzymania. Jesteśmy wykończeni psychicznie. W pobliżu mieszkają osoby starsze, dzieci.

Nawet przy zamkniętych oknach w naszych domach całymi dniami, sześć dni w tygodniu słychać silniki pił spalinowych używanych przez pracowników – skarżą się zdesperowani mieszkańcy Biegonic prosząc nas jednocześnie o interwencje w tej sprawie a przede wszystkim wyjaśnienie, czy taka działalność zaraz obok domów mieszkalnych jest w ogóle zgodna z prawem.

Marian Wolak, szef zarządu osiedla Biegonice jest zaskoczony – do niego nikt takiej skargi nie kierował. – A w zeszłym tygodniu mieliśmy zebranie zarządu osiedla, w którym zasiadają trzy osoby, które mieszkają właśnie przy Elektrodowej. Żadna z nich nie wspomniała o takim problemie.

Wolak nie wie, czy akurat ta działalność, na którą uskarżają się nasi Czytelnicy jest prowadzona zgodnie z przepisami, ale zaznacza, że działki, w skład których wchodzi również obszar przy Elektrodowej 45 przeznaczone są właśnie pod działalność komercyjną.

- Myślę, że przedsiębiorca  prowadzi swoja działalność legalnie, ale odbywa się to na otwartym terenie i być może mieszkańcy maja rację, że może być to na dłuższą metę uciążliwe – nadmienia.

Zobacz też: Skrzyżowanie w Biegonicach zagraża mieszkańcom? Władze miasta już się tym zajmują

Z kolei radny Michał Kądziołka problem zna doskonale i to już od kilku tygodni. - Na tę firmę skarżyło już się kilka osób - mówi i zapowiada, że problem poruszy już najbliższym posiedzeniu Komisji Infrastruktury i Środowiska, które ma się odbyć jeszcze w tym tygodniu a jeśli trzeba będzie, złoży w tej sprawie interpelację już na najbliższej sesji.

- W pierwszej kolejności zapytam dyrektorów wydziałów w Urzędzie Miasta, czy taka firma może tam funkcjonować, czy pozwala na to plan zagospodarowania no a przede wszystkim czy były tam prowadzone jakieś kontrole odnośnie poziomu hałasu. 

Kądziołka podkreśla również, że może się okazać, że przedsiębiorca po prostu powinien wokół posesji, na której obrabiane jest drewno zainstalować ekrany akustyczne. Radny zobowiązał się, że o postępach w wyjaśnianiu sprawy będzie nas informował na bieżąco.

Zobacz też: Nowy Sącz-Biegonice: Wbrew woli mieszkańców w pobliżu stadionu ma stanąć maszt telekomunikacyjny

My na Elektrodową 45 wybraliśmy się z kamerą, wczoraj, 6 lutego koło południa. Na placu nie było żywej duszy, żadna z maszyn do obróbki drewna akurat nie pracowała. Okazało się bowiem, że pracownicy mają przerwę. Gdy wrócili, chcieliśmy ich zapytać - jeszcze przed rozmową z pracodawcą, czy ktoś z okolicznych mieszkańców  zwrócił się ze skargą bezpośrednio do nich. Odpowiedzi nie uzyskaliśmy, że żaden z mężczyzn nie mówi po polsku.

Sam właściciel firmy TOK-DREW Mariusz Tokarczyk nie ma w tej sprawie wiele do powiedzenia. – Na tę chwilę nikt osobiście się do mnie ze skargą nie zgłosił. Nie był u mnie żaden mieszkaniec, ani radny. Skargę znam jedynie z emaila od pani – ucina rozmowę. A pytany o ewentualny montaż ekranów akustycznych zastrzega, że sugestie rozważy jedynie wtedy, gdy zwrócą się o to do niego bezpośrednio sami mieszkańcy Biegonic.

ES [email protected]

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu