Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 26 marca. Imieniny: Dory, Olgi, Teodora
14/12/2018 - 19:55

Od nowego roku nowe nazwy miejskich instytucji. Jaki jest sens i jakie koszty?

Z nowym rokiem, czyli od 1 stycznia zmienią się nazwy kilku jednostek organizacyjnych podległych Urzędowi Miasta w Nowym Sączu. Chodzi między innymi o Sądecki Urząd Pracy, Sądecką Bibliotekę Publiczną oraz Miejski Ośrodek Kultury. Tak zdecydował nowy prezydent miasta Ludomir Handzel. Iwona Mularczyk, przewodnicząca Rady Miasta uważa jednak, że są to kompetencje radnych miasta, a nie prezydenta. Wiceprezydent Artur Bochenek zapytany o tę kwestię skwitował to krótko: są to kompetencje prezydenta miasta.

Od nowego roku wspomniane jednostki będą miały w nazwie nie Sądecka, ale Nowosądecka Biblioteka Publiczna, nie Sądecki, ale Nowosądecki Urząd Pracy, Nowosądecki Ośrodek Kultury, Nowosądecki Ośrodek Sportu i Rekreacji, a także Nowosądecki Ośrodek Interwencji Kryzysowej.  

Iwona Mularczyk, przewodnicząca Rady Miasta zwróciła się do prezydenta Ludomira Handzla z zapytaniem, jaki te zmiany, które nastąpią przecież już za kilkanaście dni mają sens i jakie, w związku z tym pociągną za sobą koszty. Czeka w tej sprawie na odpowiedź prezydenta.

Czytaj także: Nie ma jeszcze drugiego wiceprezydenta miasta. Kiedy go poznamy?

- Istniejące jednostki miejskie zaczęły funkcjonować w oparciu o podjęte uchwały Rady Miasta -  mówiła dzisiaj na konferencji prasowej Iwona Mularczyk. - To są jej kompetencje. Zmiana nazw, a więc powstanie nowych jednostek także leżą w gestii Rady Miasta Nowego Sącza. Konieczne są nowe uchwały, które będą zmieniały nazwy poszczególnych jednostek i, które będą dawały umocowania do funkcjonowania tym instytucjom.

Jak zaznaczała dzisiaj Iwona Mularczyk taka zmiana niesie za sobą konieczność wymiany pieczątek, podpisania umów z pracownikami tych instytucji, z ubezpieczycielem. Jest to też zmiana tabliczek z nazwami instytucji.

- Są to konkretne koszty - dodaje przewodnicząca Rady Miasta. - Prezydent wydał zarządzenie, które zostało podpisane przez wiceprezydenta miasta Artura Bochenka. Zastanawiamy się, czemu ma służyć taka zmiana nazw jednostek organizacyjnych. Po co narażać miasto na koszty, które będzie musiało ponieść miasto.

Iwona Mularczyk twierdzi, że ten problem zmiany nazw nie był konsultowany z sądeckimi radnymi.

Przewodnicząca pyta prezydenta o podstawę prawną jego decyzji oraz o tryb w jakim zostały dokonane wspomniane zmiany. Chce także wiedzieć, czy wiązać się one będą z ewentualnymi zwolnieniami pracowników.

- Skierowałam do prezydenta miasta pytanie, czemu ma służyć nowy schemat organizacyjny, dlaczego nazwy tych jednostek miały być zmienione i z jakimi kwotami się to wiąże. Przy takich zmianach są, niestety konsekwencje finansowe oraz prawne. Aby zmienić nazwę danej jednostki trzeba najpierw uchylić wcześniejszą decyzję i przyjąć nową uchwałę powołującą nową jednostkę o zmienionej nazwie. Czekam na odpowiedź pana prezydenta.

Iwona Mularczyk nie umiała jednak dzisiaj sprecyzować, jakie mogą być koszty, które musiałoby ponieść miasto w związku ze zmianami nazw miejskich jednostek organizacyjnych

Wojciech Piech, radny (Klub Wybieram Nowy Sącz), także ma wątpliwości co do sensowności zarządzenia prezydenta.

- Kwestią nie jest to, czy koszty są wysokie, czy niskie, ale to czy są racjonalne - mówi radny Piech. - Czy będzie to przejaw gospodarności i czy to działanie będzie zgodne z prawem? Naszym zadaniem, jako Rady Miasta Nowego Sącza jest to, aby stosować przepisy prawa i aby wydatkować środki podatników w sposób racjonalny. Czy to jest pierwszorzędny koszt do poniesienia, w sytuacji, gdy miasto jest w sytuacji tak wielu potrzeb? Czy rzeczywiście zmiana nazwy Miejski Ośrodek Kultury na Nowosądecki Ośrodek Kultury Sądeckiego przyczyni się do rozwoju Nowego Sącza. To posunięcie czysto "kosmetyczne" obliczone jedynie na efekt wizerunkowy.

Artur Bochenek, zastępca prezydenta miasta, krótko ucina ewentualne wątpliwości.

- Zmiana schematu i regulamin organizacyjny znajduje się w kompetencjach prezydenta - mówi wiceprezydent Bochenek.

Zapytaliśmy o sensowność wspomnianych zmian? Wiceprezydent odparł: Przyszła nowa władza i chce nowe nazwy. Przyznał także, że koszty zmian wyniosą kilka tysięcy złotych.

[email protected], fot. IM.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji

p>




Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin marzec 2019 roku