Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 16 grudnia. Imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy
26/02/2018 - 11:45

Taki dziwny ksiądz. Jeździ starym autem, jakim już dziś nikt nie jeździ...

Ciągle niestrudzony i najzwyczajniej w świecie zapracowany, jeżdżący starym samochodem, jakim już dzisiaj nikt nie jeździ. Ciągle przekonany o tym, że warto i że trzeba… taki obraz ks. Jozefa Babicza, zwycięzcy plebiscytu Sądeczanin Roku 2017 skreślił w wygłoszonej na cześć laureata laudacji Zygmunt Berdychowski.

Normalnością, tożsamością i wiara, tymi zasadami - jak podkreślała Zygmunt Berychowski kieruje się w życiu ks. prałat Józef Babicz, proboszcz parafii pod wezwaniem Niepokalanego Serca najświętszej Marii Panny w Marcinkowicach, który został laureatem tegorocznego plebiscytu Sądeczanin roku 2017.   

Czytaj też Są jak certyfikat jakości i mocy ducha. Plebiscytowa drużyna Sadeczanina Roku 2017

- Jego wiara sprawia, że składając bezinteresowny dar z siebie, w pełni odnajduje siebie, stając u boku innych ludzi. Jest gotowy ponieść wszelkie ofiary, aby pomagać każdej owieczce w swojej parafii. Jego tożsamość nie zwraca uwagi na poprawność polityczną. Dla niego liczy się przede wszystkim człowiek - mówił Berdychowski i wyliczał długa listę zasług kapłana.

 

- Zbudował ogromny dom parafialny ks. Jerzego Popiełuszki, który stał się ośrodkiem religijnym, kulturalnym i społecznym. Odnowił kaplicę dworską z początków dwudziestego wieku, założył chór, orkiestrę dętą i gazetę parafialną. Przez te trzydzieści lat pracował w Marcinkowicach bardzo ciężko i wytrwale. Pomimo swoich 70-ciu lat ciągle jeszcze jest człowiekiem, który potrafi kreować coraz to nowe inicjatywy i porywać mieszkańców parafii do coraz to nowych wyzwań.

Czytaj też Sądeczanin Roku 2017. "To się w pale nie mieści. Ksiądz wygrał plebiscyt z Miss piękności"

W wygłoszonej na część laureata laudacji, Zygmunt Berdychowski wspominał rok 1989 i przygotowania do pierwszych częściowo wolnych wyborów.  To właśnie wtedy, podczas przedwyborczego spotkania z mieszkańcami Marcinkowic poznał ks. Babicza od razu dostrzegł w nim człowieka wyjątkowego.

O nic nie pytał. Wiedział, że trzeba to robić dla sprawy. Gdyby słowa odpowiadały emocjom, może udałoby mi się powiedzieć to, wszystko, co prawie przez te trzydzieści wspólnie przeżyliśmy.  Mówię, przeżyliśmy, bo do Marcinkowic wracałem, przyjeżdżałem i odjeżdżałem. Obserwowałem życie księdza prałata tak, jak wszyscy, którzy z nim funkcjonowali, na co dzień. Odnosił na przestrzeni tych wielu lat małe i duże sukcesy, ponosił też porażki, ale mimo to, ciągle był gotów do tego, aby podejmować i kreować nowe wyzwania.

Czytaj też Ks. Józef Babicz: Niech śmierć zastanie mnie przy sadzeniu kapusty

Jak podkreślał Zygmunt Berdychowski. Ks. Babicz ciągle jest niestrudzony, najzwyczajniej w świecie zapracowany i nie przywiązuje wagi do dóbr materialnych.

- Jeździ starym samochodem, jakim już dzisiaj nikt nie jeździ. Ciągle jednak jest przekonany o tym, że warto i że trzeba. I coś, co jest najważniejsze - to patriota starej daty, dla którego słowa Bóg, Honor, Ojczyzna to dewiza na całe życie. I za to chciałem mu podziękować.

Wywiad z ks. Babiczem w marcowym wydaniu miesięcznika Sądeczanin

[email protected], Fot. Iga Michalec

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.
Jarosław Wasiluk, komendant Straży Miejskiej w Nowym Sączu mówi o swych zamierzeniach. Będą drony i ekopatrole






Dziękujemy za przesłanie błędu