Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 23 marca. Imieniny: Feliksa, Konrada, Zbysławy
przewiń w dół
Data Publikacji: 
11/01/2017 - 15:10

Agresywny Burek kontra gaz pieprzowy? Lepiej żebyś miał świadka, że pies na Ciebie napadł!


Wracamy do tematu psów hasających po mieście luzem, bez smyczy i kagańca a przy okazji atakujących ludzi. W zeszłym roku w powiecie nowosądeckim odnotowano 151 przypadków pogryzień. Jedna osoba była nawet hospitalizowana. Przy okazji odpowiadamy na uwagi Czytelników, z których część uważa, że najlepszym sposobem na obronę przed agresywnym psem jest gaz pieprzowy. Okazuje się, że podobnych sytuacjach dobrze mieć świadka.

O problemie agresywnych, biegających bez smyczy psów pisaliśmy w publikacji Burki na smycz! Kto ma dość dość psiego terroru?

W ślad za pytaniami i wątpliwościami Czytelników do tematu wracamy. Najpierw interesujące Was statystyki.

Jak poinformowała nas rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej Elżbieta Kuras w 2016 roku z terenu powiatu nowosądeckiego zgłoszono 151 przypadków pokąsań (1 osoba była hospitalizowana). - Należy jednak pamiętać, że nie każde pokąsanie jest równoznaczne z koniecznością zaszczepienia osoby poszkodowanej – zastrzega.

Decyzja o podjęciu szczepienia przeciwko wściekliźnie zawsze poprzedzona jest wnikliwym wywiadem epidemiologicznym, w którym brane pod uwagę są takie czynniki jak: rodzaj ekspozycji, gatunek zwierzęcia (dzikie, domowe) oraz okoliczności towarzyszące pokąsaniu. Gdy znany jest właściciel, łatwiej ustalić czy zwierzę poddawane było regularnym szczepieniom. Zwierzę regularnie szczepione (przynajmniej raz na 12 miesięcy zgodnie z art. 56 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt) nie zachoruje i nie jest zagrożeniem dla innych zwierząt i ludzi.

- Niemniej jednak każdy przypadek pokąsania należy zgłaszać do właściwego miejscowo Powiatowego Inspektoratu Weterynarii. W przypadku pokąsania lub innego rodzaju kontaktu z krwią zwierzęcia bezpańskiego lub dzikiego, Powiatowy Lekarz Weterynarii decyduje o ewentualnej konieczności przeprowadzenia obserwacji zwierzęcia, np. w sytuacji gdy nie można udokumentować faktu jego zaszczepienia – wyjaśnia Kuras.

I co bardzo ważne: w sytuacji gdy doszło do pokąsania przez zwierzę podejrzane o zachorowanie na wściekliznę, należy udać się do lekarza pierwszego kontaktu, który w razie potrzeby: opatrzy miejsce zranienia, włączy profilaktykę przeciwtężcową, skieruje do poradni profilaktyki wścieklizny w celu ustalenia czy istnieją przesłanki do wdrożenia szczepień przeciw wściekliźnie.

Tyle statystyki. Ale co z możliwością użycia przeciw psu gazu pieprzowego? Nasz Czytelnik o nicku WK. pod naszą ostatnią publikacją napisał bez owijania w bawełnę: - Rozśmiesza mnie przypominanie właścicielom przepisów albo apelowanie o powiadamianie Straży Miejskiej w sytuacji zagrożenia. Ani jedno ani drugie nie działa. A co działa? Samoobrona, do której każdy obywatel ma prawo gdy zagrożone jest bezpośrednio jego życie lub zdrowie. Czyli broń hukowa lub gaz pieprzowy. Albo jedno i drugie.

Sprawdziliśmy czy prawo dopuszcza taką możliwość. Okazuje się, że tak, ale… Jak wyjaśnia oficer prasowy policji Iwona Grzebyk-Dulak: - Na gaz pieprzowy w ręcznym miotaczu nie jest wymagane pozwolenie. Ciężko odnieść się do tak subiektywnych odczuć jak „zagrożenie”, niemniej jednak, na przykład w przypadku ataku agresywnego psa, można odnieść się do obrony koniecznej.

Jak to wygląda w praktyce?





Komentarze Facebook