Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 17 stycznia. Imieniny: Antoniego, Henryki, Mariana
przewiń w dół
Data Publikacji: 
11/01/2017 - 17:50

Świniarsko/Podrzecze: Spieszmy się kochać ludzi. Tak szybko odchodzą


Pogrążona w bólu i żalu bliska i dalsza rodzina, rzesze mieszkańców Świniarska i okolicznych miejscowości pożegnali dzisiaj śp. Małgorzatę i Roberta, młode małżeństwo, które w dzień przed świętem Trzech Króli zginęło w tragicznym wypadku w Kurowie, na drodze krajowej nr 75. Osierocili troje dzieci: 9-letniego Damiana i 5-letnie bliźnięta: Madzię i Mikołaja.

Kościół parafialny w Świniarsku wypełnił się po brzegi ludźmi, którzy przyszli pożegnać młodych rodziców trójki małych dzieci. Tłumnie w uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli mieszkańcy Świniarska, Podrzecza, Chełmca, Brzeznej i innych okolicznych miejscowości z Nowym Sączem włącznie. Przyjechali krajanie mieszkający w innych częściach Polski.

Przed ołtarzem ustawione zostały na katafalkach dwie jasne trumny z ciałami Małgorzaty i Roberta. Na trumnach spoczęły przepiękne kwiaty. Odeszli młodo. Chcieli wychować swoje dzieci, które kochali ponad życie. Mieli jeszcze tyle do zrobienia. Mieli...

Mszę świętą żałobna celebrował proboszcz parafii NMP Królowej Polski w Świniarsku ks. Zbigniew Kożuch. Jego piękne, bardzo głębokie w obliczu tej niewyobrażalnej tragedii kazanie sprawiło, że wiele osób uczestniczących w mszy, a potem w uroczystościach pogrzebowych nie mogło powstrzymać łez.

- Żegnając dzisiaj zmarłych Małgorzatę i Roberta chcemy w tej trudnej chwili zanurzyć się w bożym miłosierdziu, modlitwie, w ofierze mszy świętej. Ukoić ból, rozpacz najbliższych i prosić o łaskę nadziei. Łaskę mocnej, ufnej wiary, by zrozumieć sens tej tragicznej śmierci. Wypraszajmy Boże miłosierdzie. Cóż powiedzieć, kiedy patrzymy na te dwie trumny... Wydaje się, że te dwie trumny mówią same za siebie. To jest czas na refleksje.

Podczas głoszonego kazania ksiądz proboszcz złożył bliskim zmarłych wyrazy szczerego współczucia i zapewnił ich, że w tym niewyobrażalnym bólu, jaki przeżywają nie są sami.

Z wami jest wielu ludzi – podkreślił prałat. – Zarówno fizycznie, poprzez pomoc, ale także duchowo – poprzez wsparcie modlitewne. W tak trudnych chwilach jest ono bardzo ważne i bardzo potrzebne.

- Ciśnie się na usta pytanie: Dlaczego tak się stało? Każdy z nas stawia to pytanie samemu Panu Bogu. To jest ludzki odruch. Wiadomo przecież, że życie, które spędzamy tu na ziemi kiedyś się skończy. Każdy z nas, tylko nie wiemy kiedy przejdzie przez tę bramę śmierci. Małgorzata i Robert pewnie o tym nie myśleli, że to będzie tak szybko, tak nagle, niespodziewanie..

Taki pogrzeb zmusza nas do refleksji. Te trumny powinny przemawiać do każdego człowieka. Wiele pytań w obliczu takiej tragedii – siostry i bracia - trzeba sobie zadać. Ksiądz Twardowski mówił: „Spieszmy się kochać ludzi, bo tak szybko odchodzą”. Zostanie po nich pustka, głuchy telefon. Ale niech się nie trwoży serce Wasze w tej trudnej godzinie. Wierzcie w Boga, ufajcie w jego miłosierdzie. Przyjmijcie tą trudną, bolesna wolę bożą. Bóg doświadcza człowieka, prowadzi różnymi krzyżowymi drogami. I choć wydaje się, że coś jest beznadziejne w życiu – to tylko ludzki osąd, bo Bóg myśli inaczej.

Śmierć przedwczesna i niespodziewana

Bóg - jak zaznaczał duchowny ma swój cel i plan. I ta śmierć rodziców trójki dzieci, śmierć przedwczesna i niespodziewana ma również swój cel i sens.

- Trzeba będzie nam dużo czasu, aby zrozumieć sens odejścia Małgorzaty i Roberta. Ewangelia mówi: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele”. Małgorzatę i Roberta mogłem poznać osobiście. Przecież przed świętami rozmawialiśmy, wspólnie planowaliśmy przygotowanie Damianka do pierwszej komunii świętej.

Kiedy słyszałem o tym dobru, o tym ich poświęceniu dla swoich dzieci. To nic, że byli zmęczeni po pracy. Oni zawsze byli ze swoimi dziećmi, kochali je nad życie. Chcieli im dać jak najwięcej serca i miłości. Spełniali swoje posłannictwo bycia matką, bycia ojcem, bardzo gorliwie. Oddali się dla nich. Ile razy widziałem tą wspaniałą rodzinę tutaj w kościele. Spieszyli się kochać swoje dzieci. Nikt nie przypuszczał, że tak szybko odejdą.

pogrzeb rodziców dzieci ze Świniarska

Czas powoli będzie leczył rany - podkreślił ks. proboszcz Kożuch. – Trzeba wierzyć, że opuszczając swoje dzieci nie opuścili ich na zawsze, bo będą razem z nimi w Domu Ojca. Ufamy, że swoimi dziećmi i najbliższymi będą się opiekować z góry. Niech z tej tragicznej śmierci Śp. Małgorzaty i Roberta nie zostaną tylko łzy czy też wspomnienia. Niech ich śmierć zmobilizuje nas do lepszego życia, postępowania, do większego otwarcia się na drugiego człowieka.

Po zakończonej mszy dwa karawany z ciałami zmarłych ruszyły spod kościoła na cmentarz. Za nimi jechała długa kawalkada samochodów uczestników żałobnych uroczystości

Małgorzata i Robert spoczęli na cmentarzu w sąsiedniej miejscowości – Podrzeczu. Gdy jedna po drugiej trumny były opuszczane do grobowca rozległ się dźwięk trąbki. Jeden z członków rodziny podziękował osobom, które wzięły udział w uroczystościach pogrzebowych. Dziękował także za wyrazy otuchy i wsparcia, które otrzymują bliscy zmarłych.

Grób, w którym spoczęli mieszkańcy Świniarska pokryły wieńce i wiązanki kwiatów.

Chcesz pomóc ich dzieciom? Zbieramy dla nich pieniądze

(MACH), Fot. Krzysztof Stachura.


Galeria zdjęć





Komentarze Facebook