Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 24 września. Imieniny: Dory, Gerarda, Maryny
przewiń w dół
Data Publikacji: 
18/08/2017 - 13:20

Senator Kogut o zamachu w Barcelonie: furgonetka przejechała pięć metrów ode mnie i mojej rodziny... [WIDEO]


Z senatorem Stanisławem Kogutem rozmawialiśmy, gdy czekał na samolot do Polski. Polityk wraz z żoną i wnukiem był w chwili wczorajszego zamachu terrorystycznego (18 sierpnia) na Placu Katalońskim. Furgonetka, która zabiła 13 osób a zraniła ponad 100 przemknęła dosłownie pięć metrów koło niego. - To mogłem być ja, mogliśmy już nie żyć - nie kryje szoku parlamentarzysta.


Jak to się stało, że znalazł się pan w tym feralnym miejscu?

- Mieliśmy w programie pielgrzymi także zwiedzanie katedry w Barcelonie. W międzyczasie mieliśmy dwugodzinną przerwę, którą spędzaliśmy na Placu Katalońskim. Każdy zwiedział to miejsce na swoją rękę. O godzinie 17-ej mieliśmy mieć zbiórkę.

Pamiętam dokładnie, była godzina 16.50. Z wnukiem i żoną wybraliśmy się kupić pamiątki, bo tam był sklep FC Barcelony. O 17 mieliśmy iść pod pomnik Krzysztofa Kolumba. Była godzina 16.52. W tym momencie nadjechała ta furgonetka. Był jeden potworny huk. Było słychać huk i płacz.

Widział pan ten samochód?

Zobacz też: Zamach w Barcelonie. Wśród świadków tragedii jest senator Stanisław Kogut

Tak, ale człowiek wtedy nie myślał tylko leciał szybko do sklepu. Gdy do niego wbiegliśmy, witryny zostały natychmiast pozamykane. Było słychać strzały. Było słychać syreny. Witryny były z blachy, można było wnioskować, że to policja i karetki. Usłyszeliśmy huk helikoptera, który cały czas latał nad placem. Od godziny 16 do 23 policja nie pozwoliła nam wyjść ze sklepu.

W tym sklepie było małżeństwo z Będzina, dziesięciu młodych chłopaków z Francji o średnim wieku 10 -12 lat. Były trzy młode dziewczyny z Niemiec, były dwa małżeństwa hinduskie, jedno małżeństwo rumuńskie (…) Ja byłem w tym gronie najstarszy. Trzeba podziękować właścicielom sklepu, bo zachowali się naprawdę fantastycznie. Nie było problemu, gdy ktoś chciał pić, skorzystać z łazienki czy zadzwonić.

Jak to wyglądało od środka. My zazwyczaj widzimy takie zamachy jedynie w mediach…

Powiem tak – wszystkim tym, którzy tak strasznie pragną tych islamistów w Polsce, naprawdę nie życzę, by przeżyli, to co ja. To straszne przeżycie. Byłem z rodziną w odległości pięciu metrów od tej furgonetki. Przecież ja mogłem zginąć. Przecież wszyscy pielgrzymi, z którymi byłem mogli być jednymi z ofiar. O godzinie, 23 jak policja otworzyła sklep, to do właściciela przyszedł cywil, który wziął od niego klucze i policja poszła na zaplecze, gdzie wszystko sprawdzali.

Jak wyszliśmy to na zewnątrz czekał kordon policji. Zaprowadzili nas na Plac Kataloński, sprawdzili dokumenty, sfilmowali każdego z nas. (…) Widzieliśmy ofiary przykryte już czarną folią. I widać już było kwiaty położone na placu.

Jakie dramatyczne sceny zostaną już na zawsze w pamięci polityka? Dlaczego dziękuje rządowi polskiemu za wysyłanie pomocy materialnej do Syrii? Posłuchajcie naszej całej rozmowy.

Rozmawiała: Ewa Stachura [email protected] Film: Krzysztof Stachura


wrześniowy miesięcznik




Komentarze Facebook