Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 23 listopada. Imieniny: Adeli, Felicyty, Klemensa
przewiń w dół
Data Publikacji: 
07/11/2017 - 22:55

Sądeczanin Łukasz Pławecki zdobył pas mistrzowski w K1


Nowosądeczanin Łukasz Pławecki walczył podczas finału o tytuł najlepszego zawodnika organizacji Celtic Gladiator. Po pięciu rundach jednogłośnie pokonał na punkty Słowaka Tomasa Drabika. To kolejny już triumf na koncie zawodnika, który jest aktualnie mistrzem świata w kickboxingu.

- Walczyłem mądrze pod względem taktycznym. Można powiedzieć inteligentnie. Nie było tam sensu iść w wymianę, walczyć na chaos. Przeciwnik był trudny, odporny na ciosy i przyjął wiele uderzeń. Dobrze czułem się w tej walce, odpowiednio pilnowałem dystansu, regulowałem sobie tempo, szedłem do przodu i stopniowo realizowałem założenia taktyczne. Po poprzedniej gali był pewien dyskomfort, mocne poobijanie, więc w przygotowaniach musiałem zrezygnować właściwie z kopania. Tym razem wszystko poszło, jak trzeba - powiedział nam Łukasz Pławecki.

To nie był pierwszy raz, kiedy obaj wojownicy mierzyli się ze sobą. - Trzy lata temu po raz pierwszy spotkałem się z tym rywalem. Zaproszono mnie wtedy na pokazową walkę, do zaprezentowania na Słowacji. Na miejscu okazało się, że to prawdziwy pojedynek, dodatkowo wbrew wcześniejszym zapowiedziom był zakończony oficjalnym werdyktem. Wygrał mój rywal, sędziowali mu koledzy z klubu, ale przecież to nie jego wina. Wyszło, jak wyszło - dodał sądecki wojownik.

Walki zawodowe maja to do siebie, że nie ma w nich ochraniaczy. Jak przeciwnik kopnie mnie z całej siły w udo, a ja nie zablokuje uderzenia, to za chwile może być po pojedynku. Blokowanie natomiast to również ból, uderzenie piszczel w piszczel, więc obrazowo można to porównać do kopania w metalowe słupki. Pod koniec walki już trudno stanąć na nogę, bardziej się człapie, ciężko ustać. Dzisiaj, kilka dni po pojedynku chciałem pobiegać, ale ból był tak duży, że nie dałem rady 10 minut potruchtać, ale do dwóch tygodni powinno już być wszystko w normie - podsumował "Boom Boom".

- W grudniu czekają mnie dwa pojedynki. Jestem mistrzem, jak chcą odebrać mi pas, to muszą zorganizować ciekawą galę, dać solidnego rywala i porządnie zapłacić. Jako numer jeden organizacji liczę na naprawdę bardzo ciekawą ofertę, pod wieloma względami, na obronę mojego trofeum - argumentował Pławecki.

Michał Śmierciak (m.smierciak@sadeczanin.info)




Komentarze Facebook