Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 12 grudnia. Imieniny: Ady, Aleksandra, Dagmary
08/08/2018 - 18:05

Czy to upał czy to burza, wędrują po górach przez okrągły rok

Sądeckie PTT po górach wędruje przez okrągły rok. Tym razem wybrało się na Rohatkę w słowackich Tatrach Wysokich. Choć jest to „tylko” przełęcz, to przez swoją wysokość (2288 m n.p.m.), atrakcyjność i skalę trudności podczas wyjścia i zejścia śmiało może konkurować z tatrzańskimi szczytami.


Wyruszyliśmy ze Starego Smokowca. O skorzystaniu z kolejki nawet nikt nie pomyślał. Po czterdziestu minutach jesteśmy na Smokowieckim Siodełku i po obowiązkowej fotce przy niedźwiadku ruszamy dalej do rozdroża nad Chatą Rainera. Tam wchodzimy w uroczą Dolinę Staroleśną, w której podobno można się doliczyć 27 stałych i kilku okresowych stawów. Nijak nie udało się nam tego dokonać. W Schronisku Zbójnickim przeczekujemy delikatną burzę i ruszamy na Rohatkę – przełęcz łączącą Dolinę Staroleśną z Doliną Białej Wody.

Wyjście piarżystym żlebem o niestabilnym i kruchym podłożu było nie lada wyzwaniem. Jeszcze większym było zejście niemal pionowym żlebem do Doliny Białej Wody. Można było bezpiecznie tego dokonać dzięki zamocowanym tam łańcuchom i klamrom. Przechodząc dalej obok Zmarzłego Stawu docieramy na Polski Grzebień. I tu zaczynamy się czuć jak u siebie w domu, ponieważ polskojęzycznych nazw nie koniec. Kolejnym etapem naszej wędrówki był bowiem Śląski Dom.

To hotel górski położony u stóp Gerlacha nad malowniczym Wielickim Stawem. Z powodu zamknięcia szlaku Doliną Wielicką musimy do Tatrzańskiej Polanki schodzić drogą asfaltową. Pogoda dopisała, atmosfera w grupie też, byliśmy w sercu tatrzańskiej przyrody – co nam więcej na wycieczce górskiej do szczęścia  potrzeba?   

Zbigniew Smajdor                                  

Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.



Dziękujemy za przesłanie błędu