Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 16 października. Imieniny: Ambrożego, Florentyny, Gawła
03/08/2015 - 08:03

Wodociągi to nie jest zwykła rura wrzucona do rzeki

Kilka lat temu wyruszył na front walki ze stereotypem Sądeckich Wodociągów ciągle przez niektórych postrzeganych jako skostniała i nieruchawa spółka komunalna. Wodociągi - tłumaczy - to nie jest zwykła rura wrzucona w Dunajec, jakiś tam filtr i zwykła dostawa wody do domu. To supernowoczesna firma, która wykorzystuje najnowsze technologie i oferuje produkt świetne jakości.
*****
Rozmowa z Januszem Adamkiem, prezesem spółki Sądeckie Wodociągi

Czy prezes Sądeckich Wodociągów pije w domu wodę z kranu?

- Zaskoczyła mnie pani tym pierwszym pytaniem.

A jakiego pytania się pan spodziewał?

- Myślałem, że zapyta mnie pani o efekt ekologiczny naszej milionowej inwestycji.

No właśnie pytam. Jeśli bez obawy pije pan wodę, którą sam pan oczyszcza, to moje pytanie jest jak najbardziej à propos.

- No dobrze, odpowiem pani. Od wody wolę soki, ale zdarza mi się też pić wodę z kranu i robię to bez obaw. Wielu mieszkańców Nowego Sącza pije sądecką kranową, do końca nie zdając sobie z tego sprawy. Parzcież wodą czerpaną bezpośrednio z kranu napełniamy woreczki do lodu…

Swoje dzieci też pan poi produktem Sądeckich Wodociągów?

- Tak. Bez obaw. W przeciwieństwie do mnie chętnie piją wodę.

Chce pan uchodzić za żywą reklamą ofensywnej kampanii Sądeckich Wodociągów, które przekonują, że oferowany przez spółkę produkt - woda z kranu - jest świetnej jakości. Ale ja, podobnie jak pewnie wielu mieszkańców miasta, nie mogę uwolnić się od myśli o tym, że w Dunajcu, gdzie są ujęcia wodociągowe pływają różne paskudztwa, przed czym często ostrzega Sanepid. Niby wiadomo, że to wszystko przechodzi przez filtry, ale wyobraźnia działa.

- Zapraszam w takim razie do stacji uzdatniania wody w Starym Sączu. To jeden z najnowocześniejszych obiektów tego typu w Polsce. Po obejrzeniu technologii, które tam zastosowaliśmy do uzdatniania wody, rozwieją się pani wątpliwości. We wrześniu organizujemy drugi już Piknik Wodociągowy, który ma przekonać sceptycznie nastawionych do jakości naszego produktu. Nasza woda spełnia najbardziej restrykcyjne normy zagraniczne i polskie, w tym – powtarzam to do znudzenia – te określone w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 29 marca 2007 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. To jest naprawdę dobry produkt.

Może ci, którzy nie mogą się do tego przekonać wodę z kranu kojarzą z odorem chloru.

- Kiedyś istotnie woda była bardziej chlorowana. Bo też inne metody były stosowane do jej dezynfekcji. Teraz dysponujemy zaawansowanymi technologicznie filtrami piaskowymi i węglowymi, lampą UV, ozonem. Z drugiej strony, powstaje coraz więcej oczyszczalni ścieków, co generalnie wpływa na poprawę jakości wód.

Sądecką kranówkę, wytwór nowoczesnej technologii -jak pan przekonuje - poprzez działania promocyjne wodociągowa spółka chce opakować w zachodnią szatę wody stołowej podawanej w restauracjach?

-Rzeczywiście na zachodzie, kiedy w restauracji prosimy o wodę stołową, otrzymujemy kranówkę tyle tylko, że wzbogaconą lodem, limonką czy miętą. Dobrze byłoby, gdyby i u nas przyjął się ten zwyczaj.

Czy najpierw trzeba się rozprawić nie tylko z mentalną barierą, ale z silnie zakorzenionym stereotypem, że picie kranówki to ostateczność? W ciągu ostatniego roku Sądeckie Wodociągi ostro się za to zabrały. W ruch poszły nowoczesne narzędzia marketingowe.

- Bo ciężko jest mówić o tym wprost. Przekaz typu, proszę popatrzeć na naszą stronę internetową i porównać normy, parametry… to nudne i na dodatek nic nikomu może nie mówić. Dlatego trzeba sięgnąć po nietypowy w formie przekaz.

Taki jak zaangażowanie w kampanię promocyjną pod hasłem „Czysta woda prosto z rur” folkowego, popularnego zespołu Lachersi?

-To rzeczywiście był oryginalny zamysł, ale szybko podchwycony przez menadżerkę zespołu, która jest zapaloną ekolożką. Wymyśliliśmy, że Lachersi napiszą piosenkę właśnie specjalnie dla nas. Urodził się także pomysł teledysku, który został nakręcony w stacji uzdatniania wody w Starym Sączu. Dzięki temu nowoczesny obiekt, w którym „produkuje” się wodę, zobaczyło w internecie znacznie więcej osób, niż w tak krótkim czasie zrobiłoby to „na żywo”.

Lachersom spodobał się ten pomysł, czy też zwabiła ich korzystna oferta finansowa?

- Lach Lachowi nie odmawia pomocy, a poza tym połączyło nas przekonanie do samej idei działania na rzecz ochrony środowiska i w ogóle ekologii. Oni tę piosenkę napisali z sercem. I nie było to jednorazowe wykonanie na potrzeby naszej kampanii. Utwór ten śpiewają na koncertach, bo on się po prostu ludziom podoba. W ten sposób nasze działania promocyjne nieoczekiwanie wyszły poza obszar oddziaływania Sądeckich Wodociągów. W tym sensie osiągnęliśmy duży promocyjny sukces. Teledysk, jak dotąd, obejrzało na YouTube kilkanaście tysięcy osób.

Pomysł na wykreowanie mody na picie wody z poidełek też wypalił? Jest jak w amerykańskich filmach, gdzie widać jak po szkolnych zajęciach sportowych dzieci gaszą pragnienie pijąc wodę ze zdroju, bo tak fachowo nazywa się owo poidełko?


W szkołach, nie tylko zresztą sądeckich, czegoś takiego nie było. Postanowiliśmy kupić kilka takich urządzeń i eksperymentalnie je zamontować. To spotkało się z bardzo pozytywnym odzewem. Szkoły same się do nas zgłaszają z prośbą, żeby zamontować u nich zdroje. Zadowoleni są również rodzice, którzy zauważyli, że ich pociechy chętniej piją wodę zamiast słodzonych, gazowanych napojów. W ten sposób dokładamy swoją cegiełkę do budowania dobrych nawyków żywieniowych.

Moda na picie kranówki zatacza coraz szersze kręgi?

- Zgłosiło się do nas między innymi sądeckie starostwo powiatowe i szpital. Lada dzień rozstrzygniemy przetarg na trzydzieści poidełek, które wkrótce będziemy montować w kolejnych miejscach.

Jaki wizerunkowy zysk mają z tego Sądeckie Wodociągi? Bo przecież o to chodzi.

- Przede wszystkim to czytelny znak, że jesteśmy pewni swojego produktu. A poza tym, do powszechnej świadomości dociera informacja, że taką samą czystą i dobrą wodę mamy w domu.

Wodociągi realizują i inne promocyjne przedsięwzięcia. Zabraliście się za pracę u podstaw. Wychowujecie sobie przyszłych klientów. Dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych otworzyliście Akademię Wodnika.


- Pod taką nazwą wymyśliliśmy program edukacyjny propagujący wiedzę ekologiczną wśród dzieci i młodzieży. To cykl zajęć realizowanych między innymi w formie prelekcji i wycieczek dla uczniów, organizowanych w szkołach. To także konkursy, gry i działania edukacyjne z wykorzystaniem strony internetowej Akademii Wodnika. Przede wszystkim mówimy o tym, że woda jest dobrem rzadkim, jest jej coraz mniej i należy zużywać ją w sposób racjonalny.

Czy ten pomysł wypalił?


- W zajęciach naszej Akademii wzięło udział blisko trzy tysiące uczniów. Nauczyciele chwalą profesjonalnie przygotowany i ciekawy program.
Akcent kładziemy oczywiście na aspekty związane z ekologią. Jest coraz większe zainteresowanie tą inicjatywą. W wakacje organizowaliśmy zajęcia dla dzieci z półkolonii. Podsumowaniem naszych dotychczasowych działań był konkurs plastyczny i fotograficzny, w którym udział wzięło blisko sto pięćdziesięcioro dzieci. Prace były naprawdę ciekawe i na wysokim poziomie. Jury w skład, którego weszli przedstawiciele sanepidu, kuratorium oświaty, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz urzędu miasta miało twardy orzech do zgryzienia. Konkurs pokazał, że wzrasta świadomość ekologiczna dzieci i to jest najważniejsze. Mamy nadzieję, że za przyczyną dzieci także ich rodzice i dziadkowie zrozumieją, że ochrona środowiska to dziś bardzo ważne zadanie.

No właśnie spółka nie poprzestaje na edukacji dzieci. Zamierzacie w promocyjne tryby wciągnąć teraz dorosłych.

- Przymierzamy się do projektu pod nazwą Akademia Seniora. Dorosłych chcemy przekonać, że woda, którą dostarczamy do ich domów jest produktem najwyższej jakości. Z drugiej strony trzeba uświadamiać, że ten produkt ma swoje rynkowe uwarunkowania. Jego cena musi być akceptowalna, ale idzie za nią jakość, terminowość i pewność dostawy. Mało kto zdaje sobie sprawę, że od dłuższego czasu nie było w Nowym Sączy takiej awarii, która spowodowałaby konieczność wyłączenia sieci na dłuższy czas. Z wodą jest tak jak z powietrzem. Po prostu ma być. Zaczynany o niej myśleć, kiedy zabraknie jej w kranie. Mało kto się nad tym zastanawia. Miejskie wodociągi to nie jest zwykła rura wrzucona w Dunajec, jakiś tam filtr przez który przechodzi woda zanim trafi do naszych domów. To dziś jest super nowoczesna firma, która wykorzystuje najnowsze technologie. Nasze stacje uzdatniania wody w Świniarsku i Starym Sączu zajmują łącznie powierzchnię dwudziestu hektarów. Sama modernizacja ujęcia wody w Starym Sączu kosztowała 34 miliony złotych.

Opowiada pan o ciągłej potrzebie przełamywania stereotypów co do wyobrażeń o zarządzanej przez pana spółce. Wydaje się na to ciężkie fundusze. Przez sądeckie media przetoczyła się dyskusja na temat szastania przez Wodociągi pieniędzmi na promocję, które można było spożytkować na inwestycje.

- Ta fala krytyki, której zostaliśmy poddani wynika po pierwsze z niezrozumienia zasad funkcjonowania nowoczesnej firmy. Jeśli przedsiębiorstwo chce sprzedać swój produkt, czy usługę musi się promować. Po drugie – z braku wiedzy na temat prowadzenia biznesu i nieznajomości zasad rozliczania unijnych dotacji, dzięki którym w ostatnich latach realizujemy nasze inwestycje. To są ścisłe wymogi. Unia chce żeby ją reklamować. Daje pieniądze, ale też ma swoje precyzyjnie określone promocyjne wymagania. W przypadku unijnych kontraktów promocja jest tak samo ważna jak roboty budowlane. To jest normalna umowa, której trzeba dotrzymać. Najważniejsze jest, żeby informacja o wykonywanych projektach dotarła do mieszkańców. Zależy nam, żeby ludzie zrozumieli istotę tego typu inwestycji. Przedsięwzięcia, które teraz realizujemy będą mieć historyczny wpływ na jakość naszego codziennego życia. Rozwijanie świadomości ekologicznej to jedno z zadań, które będziemy realizować także długo po zakończeniu i rozliczeniu największego projektu wodno-kanalizacyjnego w Małopolsce.

Rozmawiała Agnieszka Michalik
Fot. Sądeckie Wodociągi
 
Jeśli zauważyłeś błąd, zaznacz fragment tekstu zawierający ten błąd.






Dziękujemy za przesłanie błędu